Jesteś tutaj: BLOG
Straszenie czarnym ludem [ 2014-02-18 21:29:56 ]

PiS chce referendum w sprawie lasów państwowych. Zbiera podpisy. Będzie bronił lasów przed Platformą Obywatelską. PiS to odważna partia. A szczególną odwagą cechują się jej posłowie. Bo czyż nie trzeba wykazać bohaterskiej postawy by swą twarzą legitymizować absurdy rodem z Mrożka?
Pomysł PiS-u jest prosty jak budowa cepa. Niedawno przyśniła mi się rozmowa Prezesa z Jego zaufanym.
Prezes na spotkaniu z zaufanym :

-?Powiedz Czesiu. Ty, w końcu lekarz, wydawałoby się, że mądry człowiek (tu słychać złośliwy śmiech gnoma). Czego byś się Czesiu bał, gdybyś był,  za przeproszeniem, bez urazy, normalnym Polakiem. No wymyśl coś, matole. Może być z Twojej dziedziny.?
Czesiu, lekko urażony z powodu kpin Szefa:

-?No cóż. Mówi Prezes z mojej dziedziny? No to może  bałbym się prywatyzacji szpitali i braku możliwości uzyskania pomocy, gdy już wszystko będzie prywatne, a mnie nie będzie stać na płacenie. No wiem, wiem. Głupie. Przepraszam. Przecież prywatne podmioty mają umowy z NFZ i tam pacjenci nic nie płacą, identycznie jak w placówkach publicznych?.

-?Ha! Głupie? Nie Czesiu. Genialne. Oczywiście Czesiu tak jest, jak mówisz. Nikt za nic nie płaci i płacić nie będzie. Ha, ha , ha. Tylko  kto o tym wie? Ja, Ty, no może Brudek, ale nie ta ciemna hołota. Jeśli zaczniemy protestować przeciwko prywatnym, a prywatny jak powszechnie  wiadomo to wyzyskiwacz, to nikt się nie domyśli, że to ściema i że protestujemy przeciwko czemuś co nie istnieje.  Przeciw zagrożeniu którego nie ma. Dobre??

-?Szefie. To jest niesamowity plan. Napędzimy ludziom stracha.  Przeprowadzimy kampanię medialną, która zakończy się tym , że prywatni jak nie brali pieniędzy od pacjentów, tak brać nie będą, ale ludzie uwierzą, że to nie biorą dzięki nam. Uratujemy ludzi przed nieistniejącym zagrożeniem. Wspaniałe, a równocześnie jakże proste i bezpieczne.  Tylko pan Panie Prezesie, mógł wymyśleć coś tak genialnego.  A może szef ma jakiś równie wspaniały pomysł? ?

- ?A mam. Czesiu, mam. Lubisz chodzić latem po lesie, zbierać jagódki, a wczesną jesienią grzybki? A może lubisz wypad z kobitką do lasu, albo wypić z kolegami Alpagę  na polance? No wiem, wiem. Już tak się nie obruszaj. Jesteśmy we własnym gronie, a nie  u Ojca Dyrektora.  Ha, ha, ha. (tu Prezes zarykuje się z dowcipu).

-?No to jeśli mam tak mówić szczerze, to  lubię panie Prezesie spacerki po lesie, oj lubię?.

-?No widzisz. Gdyby lasy były prywatne, to byś nie mógł  nieproszony włazić do lasu jak krowa do obory.  G? o z grzybków i jagódek?.

-?No, ale szefie. Przecież nikt nie chce prywatyzować lasów??

-?O Boże. Ty baranie. Niczego Cię nie nauczyłem? To że nikt nie chce to wiem ja, może Ty. Za Hoffmana już bym sobie nie dał ręki obciąć. Ha, ha , ha (śmiech pogardliwy). Zrobimy tak. Ogłosimy referendum przeciw prywatyzacji lasów państwowych. Ludziska nie wiedzą kto za czym optuje, bo mają politykę w d? i oglądają tylko seriale. A jak w kościele zaczniecie zbierać podpisy, aby nam nie odbierali naszych kochanych lasów, naszego skarbu narodowego, to nikt nie uwierzy, że jesteście tak bezczelni, że protestujecie przeciw nieistniejącym zagrożeniom. I są dwa może nawet trzy punkciki w górę.  Proste??

-?Panie Prezesie. Pan jest dla mnie niedoścignionym wzorem. Próbowałem nieudolnie stosować tę metodę  ?straszenia czarnym ludem?  kiedyś w Szczecinku. Walczyłem tam z nieistniejącym zagrożeniem  wzmożoną zachorowalnością na nowotwory. Potem próbowałem z PKS-em i Komunikacją Miejską. Próbowałem też odwołać burmistrza. Niestety z miernym skutkiem. Tak naprawdę, to całkowita klapa, ale ja się dopiero uczę Szefie.  Pan doprowadził tę mistyfikację do perfekcji. Dzięki, dzięki. Będę się modlił za pana Prezesa. A od jutra myślę o wymyśleniu nowych ?zagrożeń?. (Czesiu wyciera wilgotne ze wzruszenia oczki rękawem)

-?No dobrze. Otrzyj łezki i myśl. Myśl Czesiu. Za chwile przejmiemy władzę i trzeba będzie obsadzić Ministerstwo Zdrowia. A ławka krótka. Myślałem o tym, że może  Piecha, ale wiesz.  Za mądry to On nie jest. No i ten ?Pędzący Królik?.

-?Dzięki Prezesie.  Mój wzorze niedościgniony. A gdyby tak zaprotestować przeciw? ?
No i się obudziłem  Smile


Plazma dla Trynkiewicza [ 2014-01-31 21:09:18 ]

Są sprawy w których powinniśmy mówić jednym głosem.
Do takich należą tzw. tajne więzienia CIA w Polsce. Jakoś nigdy ten temat szczególnie mnie nie kręcił, ale obecnie i owszem, zaczyna. Bo zaczęło się ?polowanie na czarownice?. Bo sprawa więzienia w Kiejkutach  jest przyczynkiem nad zastanowieniem się nad wieloma ważnymi sprawami dotyczącymi m.in. tzw. racji stanu i bezpieczeństwa narodowego. Rzekome tajne więzienia są znakomitą okazją aby rozmawiać na temat naszego zakłamania, hipokryzji i tzw. poprawności politycznej, która każe tłumaczyć się ze spraw oczywiście słusznych. Ze spraw  z których w większości państw, nikt by się nie tłumaczył.
Kiejkuty są też okazją do zastanowienia się, jak daleko możemy się posunąć w celu osłabienia naszego wyborczego konkurenta. Zdaje się, że nie ma takiej granicy. A szkoda. Przynajmniej ja, niezależnie od poglądów władz PO, się na to nie godzę.
Jeśli więzienie w Kiejkutach istniało, a sądzę że tak, jeśli lądowały tam za zgodą naszych ówczesnych władz samoloty CIA, a myślę że tak właśnie było, jeśli zapłacono nam za utrzymywanie więzienia pieniędzmi przywiezionymi w teczce czy walizce i nigdy nie zaksięgowanymi, a jestem przekonany, że w taki właśnie sposób zapłacono i że pieniądze tak właśnie przekazano, to wg mnie wszystko odbyło się tak jak odbyć się powinno.
Zanim zaczniemy  łkać nad losem przetrzymywanych w Kiejkutch bez wyroku Saudyjczyka Abd al-Rahimia al-Nashira i Palestyńczyka Abu Zubaida, należy przypomnieć sobie, że ludzie ci byli odpowiedzialni za makabryczne zamachy w których 11 września 2001r zginęło ponad tysiąc pięćset niewinnych osób.
Dziś te więzione w Guantanamo gnidy, szukają ?sprawiedliwości?  odwołując sie do organów UE. Nie ma w tym nic dziwnego. Dziwne jest  tylko to, że tyle osób im współczuje, a poddawanie ich torturom w celu rozbicia Al Kaidy uważamy za naganne.  Gdyby porwano wasze dziecko , a złapany sprawca nie chciałby powiedziec gdzie je przetrzymuje, to też bylibyście przeciw ?wymuszeniu zeznań??
Przetrzymywani w więzieniu w Kiejkutach, to ludzie którzy nie uznawali naszego systemu wartości. To przeciw ładowi i prawom obowiązującym w Europie czy Stanach Zjednoczonych, wbili w wieże World Trade Center pasażerskie samoloty, zabijając niewinnych pasażerów i osoby przebywające w zaatakowanych wieżowcach. Dziś szukają zrozumienia i współczucia, powołując się na prawa które sami chcieli po wsze czasy zniszczyć.
Zgodę na więzienie w Kiejkutach musiał wydać Leszek Miller. Miller to polityk do którego nie czuję krzty sympatii. Stary komunistyczny aparatczyk. Jednak wtedy w 2001 czy 2002r miał rację. Byliśmy sojusznikami zaatakowanego mocarstwa, które pomogło nam nieco ponad dzieięć lat wczesniej odzyskać suwerenność. Mieliśmy obowiązek ich wspierać. To sprawa racji stanu. A tam gdzie wchodzi w rachubę racja stanu, tam nie ma publicznej debaty i referendum nad słusznościa podejmowanych decyzji. I niezależnie od tego jak źle to brzmi, uważam, że są okoliczności, w których nie powinniśmy zważać na obowiązujące przepisy.
Patrzę na syndrom Andersa Breivica i  chorobę poprawności politycznej  w wydaniu norweskim. Na skargi tej kreatury która zabiła z zimną krwią kilkudziesiąciu młodych ludzi i na poważne rozpatrywanie tych skarg przez Norwegów. Biedny Breivic. Ma zbyt wolny internet i zbyt małą plazmę w swojej celi. Czy w tą strone chcemy iść?
Niedługo bedę kandydował po raz kolejny w wyborach na burmistrza Szczecinka. Mieszkańcy powinni znać moje poglądy. Zresztą nigdy się z nimi nie kryłem. Jestem zwolennikiem kary śmierci. Uważam, że w przypadkach gdy nie ma cienia wątpliwości, iż zostało dokonane morderstwo z zimną krwią, szczególnie wielokrotne morderstwo,  sprawca powinien zostać raz na zawsze wyeliminowany. Tak uważam. Tam gdzie sprawa nie jest w 100% pewna, tam powinno sie orzekać dożywocie.
Dwadzieścia pięć lat temu, wielokrotnemu mordercy, pedofilowi, zamieniono karę śmierci na dwadzieścia pięć lat więzienia. Dlaczego? Bo się śpieszono i zmieniając Kodeks Karny zapomniano wpisać do niego wyrok dożywocia. Sprawca bestialskiego uśmiercenia czterech Bogu ducha winnych młodych chłopców, powinien wyjść na wolność. Teraz wykonuje się ekwilibrystyczne sztuczki by do tego nie doszło. Przy okazji psuje się prawo skazując człowieka po raz drugi za ten sam czyn. A powinien dawno spoczywać w ziemi, przebity osinowym kołkiem.
Leszek Miller to śmieszna postać. Pamiętacie jak przemawiał powtarzając słowa stojącego za plecami suflera? Jednak w sprawie udostępnienia Amerykanom więzienia w Kiejkutach, powinniśmy być z nim solidarni. Jeśli nie, to już dziś skaładajmy sie na większy telewizor dla Trynkiewicza.

 

 


No way [ 2014-01-22 18:16:16 ]

Dziękuję Bogu i Donaldowi Tuskowi za Elżbietę Bieńkowską. Dzięki Niej do polityki weszło trochę normalności. Niestety  media normalnych nie lubią. Trzeba każdemu dopieprzyć, każdego zmieszać z błotem, ośmieszyć. Bo ?widzowie? i ?czytelnicy? tego właśnie podobno oczekują. Są politycy którzy dla zaistnienia chociaż przez chwilę,  zdjęliby gacie przed kamerami. Bieńkowska nie zdejmie nawet swetra, chyba, że będzie Jej gorąco. Brawo, brawo, brawo.
To że internauci szczególnie Ci z forów internetowych są w większości ludźmi specjalnej troski, wiemy od dawna. Jednak nowym świeckim zwyczajem staje się używanie wpisów internetowych różnych półgłówków, do dyskusji politycznej.
Cóż takiego rozzłościło dziennikarzy w wypowiedzi pani Premier? Otóż powiedziała, że jest jej przykro, iż ludzie siedzieli wiele godzin w stojących na mrozie pociągach, ale że mimo wszystko jest to problem marginalny, bo z tysięcy pociągów które wyruszyły na trasę, ugrzęzły dwa czy trzy, w okolicy Ostrowa Wlkp. Ugrzęzły z powodu oblodzenia trakcji. Powiedziała sorry, ale jest zima i to się zdarza. I tyle.
Co w tym niby niestosownego?
Nasza łatwość wyolbrzymiania problemów chyba nie ma sobie równych w całej Europie. Zachowujemy się tak, jak byśmy nie oglądali newsów z państw Europy Zach. Jakby nie było powodzi w Niemczech i Francji, zniszczeń spowodowanych trzęsieniami ziemi we Włoszech czy paraliżu komunikacyjnego spowodowanego wichurami w Wielkiej Brytanii. Gdyby u nas anomalie pogodowe powodowały takie perturbacje jak w wymienionych krajach, natychmiast żądano by dymisji premiera, a co najmniej ministrów z jego rządu.  Co za absurd.
Oblodzenie trakcji to oczywiście nie trzęsienie ziemi, ani powódź, niemniej ... osoby wyjeżdżające często za granicę, a już na pewno te które poza granicami Polski jakiś czas mieszkały, mogą potwierdzić, że w krajach wysokorozwiniętych nie takie utrudnienia jak te polskie się widzi i to z o wiele bardziej błahych powodów. I nikt z tego powodu szat nie drze. Czy wiecie że w Holandii opady 5,0 cm śniegu powodują paraliż komunikacyjny. Że odwołuje się zajęcia w szkołach i przestają jeździć pociągi. Czy mamy świadomość że np. w tymże kraju, pociągi stają z powodu opadów liści na tory? Tak tak, liści z drzew.
Ela Bieńkowska powiedziała to, co dawno trzeba było powiedzieć. Przestańcie histeryzować. Brak ciepłych napojów w pociągach, brak informacji o kłopotach i przewidywanym opóźnieniu. Tak. To są błędy które będę eliminować, ale trakcja może ulec oblodzeniu i sorry, ale to się może zdarzyć wszędzie i nie zamierzam akurat za to przepraszać.  Bieńkowska mówi prawdę i mówi prosto z mostu, nie ubierając oczywistej oczywistości w piarowskie ozdobniki.
Klasa polityczna nie ma w Polsce dobrej prasy. Politycy są na końcu listy profesji do których ma się zaufanie. Dlaczego? Bo kręcą, kluczą, kłamią, składają obietnice bez pokrycia, nie dotrzymują słowa. A gdy przepraszają, a przychodzi im to z łatwością, to wyczuwamy w tym fałsz, obłudę i koniunkturalizm. I ludzie to widzą i to czują. Gdy nagle mamy do czynienia z osobą będąca zaprzeczeniem tych negatywnych cech, próbuje się ją zagonić do politycznego szeregu. Przekonać, iż zamiast być uczciwym, szczerym, prostolinijnym i mówiącym prawdę, należy pójść śladami kolegów? Raczej się tego od Bieńkowskiej nie doczekacie. No way.

 

 

 


Fajny kraj [ 2014-01-12 15:14:16 ]

Rusza kolejna edycja Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy. Jurek Owsiak stał się przez lata człowiekiem instytucją. Nie wszytko co robi i co mówi mi się podoba, ale niewątpliwie podniósł polską dobroczynność na wyższy poziom rozwoju i nikt nigdy mu już tego nie odbierze. Najważniejsze, iż ludzie rozumieją powód kwesty. Przez chwilę jednoczą się dla szczytnego celu stając się lepszymi.
Jako człowiek instytucja Owsiak stał się  łakomym kąskiem dla polityków, którzy chętnie podłączają się do Jego akcji, aby ogrzać się w ciepełku osoby dobrze postrzeganej. Z drugiej strony jest też wdzięcznym obiektem do atakowania, bo ten kto Go atakuje, jest chętnie zauważany przez media. W Polsce niezbyt ważne jest czy się mądrze mówi. Ważne aby zwrócono na Ciebie uwagę. A jest cała grupa sfrustrowanych polityków, bardzo cierpiących z powodu braku zainteresowania mediów  ich osobami.  Są też inne powody dla atakowania pomysłodawcy charytatywnej orkiestry, która ma grać  do końca świata  i nawet o jeden dzień dłużej.
Jurek Owsiak to z cała pewnością postać nietuzinkowa. Od czasu do czasu wypowiada się w sprawach politycznych i światopoglądowych. Czasami mi się to podoba innym razem nie.  A może raczej, czasami się z Jego poglądami zgadzam, innym razem nie. Bo w końcu, co tu ma się podobać? Owsiak jest obywatelem RP i ma prawo jak każdy z nas  artykułować własne poglądy. Trzeba Mu przyznać, że wali zwykle prosto z mostu i ma gdzieś poprawność polityczną. Stąd np. wiele wypowiedzi antyklerykalnych, ale nie tylko. Dzięki  jasnemu formułowaniu swych poglądów Owsiak staje się coraz  bardziej niewygodny dla polityków skrajnej prawicy, dla środowisk  związanych z ?Gazetą Polską? , ?Naszym Dziennikiem?, ?Do Rzeczy? czy z ?Frondą ?.  W 2011 r. na portalu ?Salon 24.pl? ukazał się artykuł pt. ?Wielka Orkiestra Nazistowskiej Pomocy? porównujący  akcję Owsiaka do tzw. Winterhilfswerk, czyli organizowanej  w latach trzydziestych w nazistowskich Niemczech, corocznej kwesty, w  której pieniądze na rzecz bezrobotnych i biednych zbierali  m.in. członkowie Hitlerjugend.
Jego krytyczne wypowiedzi na temat Macierewicza rozgrzały do czerwoności posłów PiS. ?Panie Macierewicz. Zostaw Pan nas k?a w spokoju?, prosił na swym videoblogu Jurek Owsiak. Ja zresztą też przyłączam się do tej prośby. Oczywiście słowo prosił jest tu eufemizmem, bo Owsiak swoje poglądy i żądania wykrzykuje w dość emocjonalny sposób. Jednak często nie myli się. Z Macierewiczem ma rację w 100%! Owsiak jest żywy, barwny, przekonywujący i przekonany o tym o czym mówi. Czasami mnie wkurza, ale generalnie lubię Go, szanuję cel dla którego działa i chętnie po raz  kolejny pomogę WOŚP. Tak trzymać panie Jurku.
Poza WOŚP,  dyżurnym tematem mijającego tygodnia było zamieszanie wokół Sławomira Nowaka. Prokuratura postawiła zarzuty, Zarząd Krajowy PO zawiesił Go w prawach członka, stracił stanowisko Szefa Regionu swojej partii. Wcześniej stracił stanowisko ministra.  Ruszyła lawina konsekwencji, związanych z niewpisaniem w oświadczeniu majątkowym zegarka o wartości przekraczającej 10 000 zł.
Jeśli  w praworządnym kraju istnieje jakaś proporcja między winą a karą, to ja czegoś tu nie rozumiem. Oświadczenia majątkowe mają być narzędziem do monitorowania działań korupcyjnych. Koniecznością wypełniania oświadczeń majątkowych będących ulubioną lekturą społeczeństwa, wyróżniono część urzędników samorządowych, radnych i posłów. Klucz tego ?wyróżnienia?, nie do końca jest zresztą jasny. Wojewodowie, Urzędy Skarbowe, Urząd Kontroli Skarbowej, ?czeszą? oświadczenia majątkowe. Podchodząc logicznie do tematu, powinni reagować, gdy zgromadzony majątek nie ma usprawiedliwienia w uzyskanych dochodach. Czy  Sławomira Nowaka  nie było stać na kupno zegarka? Czy Jego zarobki i inne uzyskane i wykazane dochody, były zbyt niskie i nie mógł pozwolić sobie na drogi gadżet? Czy jeśli zapomniał wpisać zegarek, to rzeczywiście jest przestępcą, osobą skorumpowaną czy złodziejem. Osobą godną napiętnowania? Dziennikarze i politycy opozycji, a i część mniej życzliwych Nowakowi kolegów z partii, wieszczą koniec Jego kariery politycznej. Czy wszyscy już powariowali? A tak na marginesie, to czemu  włos nie spadł z głowy Palikotowi który  zapomniał o  wpisaniu do oświadczenia majątkowego? swego samolotu?
Tak. Polska to fajny kraj, ale zupełnie normalni to my nie jesteśmy.

 


Kryminałki i kryminalni [ 2014-01-07 21:23:56 ]

Rzadko oglądam telewizję, Może powinienem częściej, bo w mojej nowej profesji (ładna mi nowa ? osiem lat !), należy śledzić wydarzenia polityczne. Niestety  już od dawna obserwowanie i słuchanie różnych komentarzy dotyczących sceny politycznej, przekroczyło moją granice tolerancji. O tabloidyzacji nawet najważniejszych telewizyjnych stacji, wspominałem już wiele razy, więc nie będę bił piany. Skoro nie kupuję ?Super Expresu? czy ?Faktu?, to  czemu mam oglądać niewiele różniącą się telewizję. W tej sytuacji, niejako zmuszony, wróciłem do intensywnego czytania książek.
Znów potrafię czytać przez pół nocy i przeleżeć z książką bez mała cały dzień wolny od pracy. Już zapomniałem jak to fajnie tęsknić do wolnej chwili, w której to można  wrócić do swoich książkowych bohaterów.
Mija mniej więcej rok od czasu gdy przyjaciel z Łodzi, pożyczył mi kilka książeczek Andrea Camilleri. Pewnie niewielu z czytelników bloga czytało coś tego autora. A wielka szkoda.  Andrea Camilleri to, jak wskazuje nazwisko, pisarz włoski. Zresztą nie tylko pisarz, bo i reżyser teatralny. Ma już 88 lat, ale chyba nadal tworzy, bo Jego ostatnia książka pochodzi z 2011 r.
Camilleri wymyślił przesympatyczną postać komisarza Salvo Montalbano. Stworzył nie tylko fikcyjną postać, ale i całe wyimaginowane miasteczko, które umieścił na dobrze sobie znanej Sycylii. Komisarz jest bohaterem serii co najmniej 14 kryminalnych książeczek. Przynajmniej tyle przetłumaczono na polski. A wszystkie są napisane tak barwnie, tak przekonywująco, że już po przeczytaniu pierwszych dwóch (w moim przypadku ?połknięciu? ich w ciągu kilku godzin), nie możemy doczekać się kiedy weźmiemy do rąk kolejną. Posterunek policji w wymyślonej Vigacie pełen jest barwnych postaci policjantów, osób skreślonych niezwykle wiarygodnie, mających wiele wad i zalet, ale i jak każdy z nas, mających swoje przyzwyczajenia i charakterystyczne cechy zabawne. Sam Montalbano jest postacią  szybko zjednującą sobie nasza sympatię. Pięćdziesięcio kilku letni facet, nie stroniący od kobiet, ale usiłujący nie zawsze skutecznie zachować wierność partnerce z którą komunikuje się prawie codziennie telefonicznie, a  z którą czasami spotyka się w Vigacie. Nie wylewający za kołnierz smakosz i łakomczuch. Ma wiele wad, ale ma też dobre serce i pewną, powiedziałbym wrodzoną uczciwość.  Nadzwyczaj ciekawa jest sceneria współczesnej Sycylii. Z książek Camilleriego wyłania się obraz skorumpowanych  do szpiku kości, ale przecież wzbudzających sympatię południowych Włoch.  I to życie uczciwych policjantów, jednak funkcjonujacych, jakoś  zasymilowanych z otaczającą ich dokoła patologią. Trudno zrozumieć pewnie to o czym piszę. Lepiej poczytać. Lepiej zamówić przez Merlina lub inną witrynę książki. Satysfakcja murowana.
Miło pisze się o fajnej lekturze. Można na chwilę zapomnieć o otaczającej nas rzeczywistości. O donosach, insynuacjach, internetowym szambie, czy o prymitywnych, sfrustrowanych bywalcach forów. Można, może chociaż na chwilę,  uwolnić się np. od informacji o kolejnych ofiarach pijanych kierowców.
Wysłuchałem dziś Donalda Tuska i jego pomysłów na zaostrzenie przepisów dotyczących prowadzenia pojazdów na ?gazie? lub bez uprawnień.  Może to zagrywka polityczna, może to PR, ale niezależnie od motywów, ma przecież  rację. Trzeba z tym wreszcie skończyć.  Im bardziej staramy się zmieniać pozytywnie otoczenie,  Szczecinek, Pomorze, Polskę,  tym bardziej radykalizują się moje poglądy, odnośnie tolerowania tych którzy żyją by rozrabiać, niszczyć, bić, psuć, zabijać. Nie mogę pogodzić się  nie tylko z  pijakami za kierownicą, ale też z bezsilnością w stosunku do chuliganów niszczących latarnie, ławki, kosze na śmieci, elewacje dopiero co odnowionych budynków. Do sprawców przemocy domowej maltretujących dzień w dzień swoje rodziny.  Nawet złapani na gorącym uczynku karani są symbolicznie . A brak dotkliwej kary, demoralizuje ich jeszcze bardziej. Po wypuszczeniu na wolność przetrzymywanych dzięki polskim absurdom ?rowerzystów? (lepiej późno niż w cale), zwolniło się w naszych zakładach penitencjarnych sporo przestrzeni.  Może warto rozpocząć dyskusję i pomyśleć o logicznym jej zagospodarowaniu.


Nowy Rok [ 2013-12-31 16:40:35 ]

Nowy rok to okazja do rozliczania tego który minął, do noworocznych postanowień, deklaracji i życzeń. W Sylwestra wszyscy palacze rzucają od następnego dnia palenie, a pijący przestają pić. W ten sposób są w ostatnią noc starego roku zadowoleni, bo mogą się ostatni raz najarać i nadudlić. W końcu postanowienie dotyczy dnia następnego. A potem przychodzi proza  dnia i z większości postanowień nici.
Jednak przełom roku to również okazja do poważniejszych podsumowań i analizy przyszłorocznych planów.
Rok 2013 mamy za sobą. Czy był dobry? To pewnie zależy od punktu widzenia. Ja uważam, że był bardzo udany, chociaż dla mnie osobiście był dość wyczerpujący. Końcówka roku to m.in. preludium tego co czeka nas w roku 2014, czyli bezpardonowego zaostrzania się walki politycznej. Jest to przykre i trudne do zaakceptowania, tym bardziej, że tzw. opozycja jest wyjatkowo nieapetyczna. Myślę, że to słowo nieapetyczny najlepiej oddaje to, co większość opozycji sobą reprezentuje.
Ktoś, chyba Wiesiek Drewnowski, powiedział, że budżet na 2014 rok nie jest budżetem wyborczym. W jego ustach był to komplement. Pewnie miał rację. Można by w ciągu godziny wymyśleć, jak miałby wyglądać taki właśnie ?wyborczy? budżet. Mistrzowie PR doskonale wiedzą jak się to robi. Używając eufemizmu, mają to ?obcykane?. Komasuje się inwestycje tak, aby apogeum oddawania ich mieszkańcom, miało miejsce na miesiąc lub dwa przed wyborami. Przynajmniej oddaje się w tym terminie, te najbardziej oczekiwane.
Tak rozumując powinniśmy zaplanować rewitalizację zamku w taki sposób, aby kończyła się jesienią 2014. Zapewniam, że wielu nie oparłoby się takiej pokusie. Dobry PR-owiec rekomendowałby też przeznaczenie większych pieniędzy na SAPiK i zorganizowanie większej ilości imprez ludycznych, koncertów. Mając większość w Radzie, nie byłoby z tym problemu. Dobrze jest ?odpalić? jakiś spektakularny festiwal i przeznaczyć jeszcze więcej złotówek na zieleń, kwiaty, klomby itp. To relatywnie mały wzrost wydatków, a efekt murowany.
Może rozumuję dość naiwnie, ale  uważam, że mieszkańcy Szczecinka głupi nie są. Naprawdę tak myślę. Jakaś grupa oczywiście jest durna. To nieuchronne w czterdziestotysięcznej populacji. Tak wynika ze statystyki, a to przecież nauka ścisła, gałąź matematyki. Jednak o tzw. statystycznym mieszkańcu jestem dobrego zdania.
Od ośmiu lat staram się przypodobać mieszkańcom, poświęcając dużo zdrowia i energii na to, aby byli zadowoleni i dumni ze swego miasta. I widzę, że zaczynają być dumni. Wbrew malkontentom, z roku na rok rośnie liczba turystów odwiedzających nasze piękne miasto. Mają rację, bo w Polsce jest mało takich magicznych miejsc jak Szczecinek. Gdzie nie spojrzeć woda, lasy, zieleń. Człowiek wychodzi z domu i gdzieby nie mieszkał, najdalej po pięciu minutach może czuć się jak na wczasach. Pokażcie mi drugie takie miasto, w którym setki ludzi w wieku sześćdziesiąt  plus uprawia  nordic walking, jeździ regularnie rowerem, ćwiczy na ustawionych w parku przyrządach, a przynajmniej regularnie spaceruje. Pokażcie mi takie miasto, w którym setki ludzi chcą co weekend wspólnie odpoczywać, są uśmiechnięci i zadowoleni z obcowania ze sobą. W Szczecinku takim kultowym miejscem wypoczynku stała się Mysia Wyspa na którą mieszkańcy masowo się przemieszczają,  w każdy pogodny dzień i nie tylko.
Nasze miasto z roku na rok wygląda lepiej. Wiele secesyjnych kamieniczek odzyskało swój blask. Jest czysto i bezpiecznie. Po ulicach jeździ się dość komfortowo. Na palcach jednej ręki można policzyć te miejskie drogi które wymagają przebudowy, lub choćby poprawiania nawierzchni.  Oczywiście takie ulice są, ale skala problemu jest nieporównywalna z większością miast o podobnej liczbie mieszkańców.
Dane statystyczne pokazują, że mimo iż ludzie lubią narzekać, szczecineckie PKB na głowę jest wyższe niż w wielu podobnych polskich miastach. A wszystko wskazuje na to, że i pod tym względem możemy liczyć na poprawę. W zawrotnym tempie budowana jest hala pierwszej fabryki mebli. Jeśli wszystko pójdzie po naszej myśli, będzie to czubek góry lodowej. Po pierwszej hali powinny pojawiać się następne, a to będzie oznaczać nowe miejsca pracy. Nowe miejsca pracy to dopływ gotówki też do tych rodzin, w których dziś nie pracuje nikt z dorosłych, lub jest tylko jeden żywiciel.
Powinniśmy częściej patrzeć z optymizmem na to co dzieje się w koło. Jest dobrze, a będzie jeszcze lepiej. Dlatego nie warto było przekładać otwarcia zamku. Nie ma potrzeby zwiększania liczby koncertów. Trzeba tylko postanowić, aby w nowym roku nie zwalniać tempa.  Jeśli wszyscy dotrzymamy takiego noworocznego postanowienia, to za kilka lat w naszym mieście będzie jak w bajce. J


Matka niczem... [ 2013-12-26 10:25:10 ]

Z powodu wiosennej pogody, Święta Bożego Narodzenia przypominają raczej Wielkanoc. To niezbyt w porządku Panie Boże. Wszystko ma przecież swój określony czas i na tym zasadza się porządek świata. No, ale dość swobodne żonglowanie terminami, całkowicie usprawiedliwione jeśli chodzi o Najwyższego, któremu wolno wszystko, jest nie do zaakceptowania w przypadku tych, którzy cieszą się życiem doczesnym.
Kolejne bilbordy, banery  czy plakaty pojawiające się w przestrzeni publicznej Szczecinka, sygnowane podpisem ugrupowań politycznych i ugrupowania wyborczego, jak się wydaje, ewidentnie  łamią przepisy. Przynajmniej takie jest zdanie prawników do których zwróciliśmy się o wstępną opinię. Teraz czekamy w tej kwestii na rozstrzygnięcie Komisarza Wyborczego. Propaganda wyborcza ma prawo dziać się wyłącznie w terminie wskazanym przez PKW. Do tego finansowanie kampanii wyborczych jest jawne i w związku z tym, przepływ pieniędzy musi być ujawniony Państwowej Komisji Wyborczej. Ciekawe będzie też rozstrzygnięcie dotyczące dostępu ugrupowań politycznych do programów publicystycznych  w miejscowych mediach. Nigdy się tym zbytnio nie interesowałem, ale obecna  nad reprezentatywność wyłącznie opozycji w TV Zachód, wymaga wyjaśnienia w świetle obowiązujących przepisów. Rzeczą zrozumiałą, przynajmniej dla mnie, jest to, iż prywatny właściciel radia czy TV, może poprzez swoich redaktorów ukierunkować swoją stację na prezentacje takich czy innych (czytaj Jego) poglądów. Inną już jednak  jest emitowanie cyklicznych programów politycznych, prezentujących tylko jeden punkt widzenia, prezentowany przez reprezentantów wyłącznie jednej opcji politycznej. Na straży tej równowagi z tego co pamiętam, powinna stać  m.in. KRRiTV.
Piszę o tym nie dlatego, iż bardzo się przejmuję tym co miejscowi ?politycy? wygadują w miejscowej TV, albo co napisane jest na banerach. Po prostu należy starać się przestrzegać prawa, a już na pewno nie łamać go w sposób tak jawny i z taką bezczelnością.
Nie bez kozery słowo ?politycy? wziąłem w cudzysłów.
Arystoteles definiował politykę  jako rodzaj sztuki rządzenia państwem, której celem jest dobro wspólne.  Od czasów  tego greckiego filozofa upłynął szmat czasu, ale modyfikowana definicja polityki, jest nadal przytaczana jako punkt wyjścia, przez kolejnych politologów.  Wydawałoby sie, że skoro polityka to sztuka, jak każdej sztuki i tej należy sie uczyć, nawet na tym najniższym, samorządowym  szczeblu. Stopniowo ?terminować?. Okazuje się, że nic bardziej błędnego.  Dziś zapisując sie np. do jakiejś kanapowej partii której jeszcze w Szczecinku nie było, powiedzmy   do RPDJK czyli ?Ruchu poparcia dla Jana Kowalskiego?, wyrastamy z dnia na dzień na ?polityka?, zapraszanego przez media i autorytatywnie wypowiadającego się na każdy dowolny temat. Stajemy sie rodzajem ?samorodka?, czyli nadzwyczaj cennym, niespodziewanym znaleziskiem.  To, że bredzimy, nie ma znaczenia.  Możemy zwołać konferencję prasową, a dziennikarze z całego powiatu, a może i regionu, zbiegną się by posłuchać, co też mamy do powiedzenia. Dobrze, gdy zrobimy to np. na schodach Ratusza. To, że opowiadamy publicznie głupoty, obnażając własną ignorancję, nie ma najmniejszego znaczenia (vide programy TV Zachód).
Jedyne co możemy zrobić, to wziąć gościa w cudzysłów. TV ?Zachód? to zresztą miejsce samych bez mała samorodków. Miejsce w którym ?dziennikarze? w cudzysłowiu przepytują ?polityków? podobnego formatu.
W moim rodzinnym mieście mówiono: ? Ojciec niczem, Matka niczem, a syn łódzkiem motorniczem?.
Niestety, nie możemy wziąć w cudzysłów polityków ?licencjonowanych?, np. posłów. Nie oznacza to, że mówią koniecznie coś mądrzejszego niż ?samorodki? z  ?Zachodu?. Przykładem jest np poseł Stanisław Wziątek z SLD.
Przeczytałem ostatnio, iż na utrzymanie naszego wybitnego zachodniopomorskiego polityka, łożymy miesięcznie prawie 30 tys zł. To najdroższy polityk z województwa zachodniopomorskiego! Nie tak dawno pojawił się w Szczecinku prosząc abym zachował się honorowo i podał sie do dymisji, bo On ? najdroższy poseł tej ziemi,  wie że złamałem prawo i że i tak będę odwołany. ?Ja Wam to ludzie mówie,  Stanisław Wziątek, były wojewoda i człowiek niezwykle mądry. Na potwierdzenie  mam legitymację posła. Panie Burmistrzu. Niech Pan sam zrezygnuje. Honorowo.?
I co?  Proszę wybaczyć, ale jakoś nie mogę się do mądrości Pana Posła przekonać. Tyle, że niewątpliwie zaszedł nadspodziewanie daleko.  Prawdziwy samorodek wśród parlamentarzystów. A tak a propos, to oddał Pan już to mieszkanie?


Hmm [ 2013-12-16 22:02:27 ]

Myślę, że dzisiejszy dzień, był dniem przełomowym w  pracach Rady Miasta Szczecinek obecnej kadencji. W Szczecineckiej Platformie Obywatelskiej, zaczyna od dziś obowiązywać zasada ? ?zero tolerancji?. Koniec z przyjmowaniem pokornym ciosów  i nadstawianiem drugiego policzka .
Jeden ze znawców Ewangelii Ksiądz Piotr Pawlukiewicz powiedział: ?Kiedy Jezus mówi ?Nadstaw drugi policzek?, to Jezus mi mówi, ?Jeśli to komuś pomoże, to nawet nadstaw mu drugi policzek?. My musimy zrobić diagnozę, co danemu człowiekowi pomoże - mówi ks. Pawlukiewicz. Czy pomoże mu, jak ja pozwolę mu się uderzyć? Jeśli to go opamięta, no to dobrze,  uderz mnie. Ale jeśli to go rozbestwi, jeśli to go uczyni jeszcze bardziej dufnym i pysznym, to Ja się nie pozwolę uderzyć.? Koniec cytatu.
Święte słowa proszę Księdza. Sam się zaczynam siebie bać.  Drugi raz pod rząd w blogu cytuję pismo święte. Widocznie jednak jest w nim mądrość trudna do zlekceważenia. Tak czy owak, moje przesłanie jest proste i jasne. Nie pozwolimy sie bezkarnie okładać.
To co wyczynia opozycja w ostatnich miesiącach jest godne ubolewania. Kłamliwe billboardy, pełne jadu programy w lokalnej TV Zachód, niewybredne ataki ad personam w czasie sesji, kolportowane po Szczecinku gazetki i ulotki, teksty bez jakiejkolwiek odpowiedzialności za słowa, dziesiątki insynuacji.  Ogrom kłamstw, półprawd, cynizmu, obłudy i hipokryzji. Dość. Należy pokazać mieszkańcom Szczecinka z kim mamy do czynienia. Nie pozwolę aby nadal bezkarnie obrażali mnie i moich przyjaciół, aby pouczali nas ludzie, nad których uczynkami i życiorysami przez lata miłosiernie spuszczaliśmy kurtynę milczenia.
Na dzisiejszej sesji wysłuchaliśmy ciekawego oświadczenia pani radnej Joanny Pawłowicz, dotyczącego zgodności z prawem budowy Jej domu. Pani Radna, zanim zaczęła czytać swoje ?oświadczenie? nie omieszkała obrazić paru osób. W pierwszej kolejności Anię Szymecką, która o zgodność z prawem budowy domu radnej Pawłowicz śmiała zapytać. Z ławki dla widzów uśmiechał się ironicznie przybyły na sesję jako obserwator i sufler, Jej małżonek. Było mu zresztą tak wesoło, tylko do pewnego  czasu.
Usłyszeliśmy, iż budowa domu jest prywatną sprawą państwa Pawłowicz, że pani Przewodnicząca RM  Katarzyna Dudź złamała prawo dopytując się Powiatowego Inspektora Budowlanego o szczegóły dotyczące prywatnej inwestycji. Jednym słowem Gombrowiczowska ?gęba pełna frazesów?. No i to żałosne oświadczenie: Wszystko jest ok. Wybudowaliśmy  dom zgodnie z prawem. Cegły i dachowka miały atest, a drobne odstępstwa spowodowane ciekami i żyłami wodnymi, zmuszające nas do nieco innego usytuowania domu, zgłosiłam Do Urzędu Rejonowego. Potem zgłosiłam dom do odbioru i został odebrany. To cała prawda Wysoka Rado.
Oczywiście ironizuję i przekręcam. Tekst nie brzmiał dokładnie tak, ale wymowa ?oświadczenia? była właśnie taka. No i tu zaczynają się schody, bo fakty są z goła inne. (eufemizm).
Pani Joanna Pawłowicz postawiła swój dom nie do końca (znów eufemizm) zgodnie z prawem. Powiem więcej. Całkowicie niezgodnie z prawem.
Gdy nie ma planu zagospodarowania przestrzennego, aby wybudować  dom, trzeba otrzymać decyzję o warunkach zabudowy. Wydaje ją Wójt, Burmistrz, czy Prezydent. Państwo P. decyzję o warunkach otrzymali. Zrobili projekt i mapkę zagospodarowania działki. Decyzja o warunkach, wskazywała tzw. obowiązującą linię zabudowy. Oznacza to, że front domu musiał znajdować się na tej właśnie linii. No to wrysowali dom zgodnie z otrzymanymi wytycznymi. Na tej podstawie otrzymali ze Starostwa pozwolenie na budowę. Potem poprosili różdżkarza i? stwierdzili, że muszą posadowić dom inaczej, zgodnie z feng shui, czy jakimiś innymi głosami które słyszeli. I tak zrobili. Wszystkie domy stoją jak pod sznurek, w jednej linii, a dom państwa P? 5,0 czy 6,0 m. w głąb. Czyli całkowicie niezgodnie z pozwoleniem na budowę, decyzją o warunkach zabudowy i mapką zagospodarowania terenu którą przedłożyli w Starostwie. W tej sytuacji Powiatowy Inspektor Nadzoru Budowlanego nie miał wyjścia. Wszczął postepowanie administracyjne, które nieuchronnie musiało doprowadzić do decyzji o rozebraniu postawionego niezgodnie z prawem domu. Do nieuchronnej decyzji chyba że? zostanie zmieniony plan zagospodarowania przestrzennego dzielnicy Światki 1.
I tu przechodzimy do sedna sprawy.
Rada Miasta przystępuje do uchwalania planu, nic nie wiedząc o kłopotach pp. Pawłowicz. Plan stara się sankcjonować status quo, a więc opisuje  zastany stan faktyczny. Jednak Radni podnosząc rękę za tym planem nie mają pojęcia, iż legalizują poważne odstępstwa od wydanych wcześniej decyzji. Pani Joanna Pawłowicz nie informuje nikogo, iż w trakcie gdy trwa sesja RM, toczy się przeciw niej i jej mężowi postepowanie administracyjne. Bierze udział w głosowaniu i podnosi rękę za rozwiązaniem który sprzyja Jej prywatnym interesom.
Ma interes prawny w uchwalaniu planu, więc powinna wyłączyć się z głosowania. Jednak tego nie robi.
W roku 2013 Okręgowy Sąd Administracyjny w Poznaniu, w podobnej sprawie dotyczącej istotnego interesu prawnego  radnego, wydaje jednoznaczny wyrok, utrzymany następnie przez NSA. Jeśli radny nie wyłączył się i głosował w ?swojej? sprawie, w sprawie w której miał istotny interes prawny, niezależnie od tego czy arytmetyka wskazuje na to,  iż i bez jego głosu uchwała by i tak przeszła, swym postępowaniem powoduje, że  uchwała z mocy prawa jest nieważna.
I tak mamy problem. Pouczająca wszystkich, ciągle insynuująca łamanie prawa przez wszystkich w koło radna, sama okazuje się osobą o problematycznej uczciwości. Nie ulega wątpliwości, iż całkowicie świadomie zataiła fakt toczącej się przeciw Niej sprawy. Jak głosowaliby Radni wiedząc o całej sprawie? Pewnie się nie dowiemy, ale sądzę, że byliby powściągliwi i poprosiliby o zmianę zapisów, przynajmniej tych  dotyczących nieruchomości pp. Pawłowicz.
Smaczku dodaje fakt, że przy innych zmianach planu, np. umożliwiających  sprzedaż działek na rzecz spółki Szpital w Szczecinku radna Pawłowicz była przeciw. Czy głosuje za propozycjami koalicji tylko wtedy, gdy sama ma w tym interes? Hmm?

 


Kto sieje wiatr, ten zbiera burzę [ 2013-12-07 11:07:46 ]

Może nie jestem odpowiednim człowiekiem do cytowania Biblii, ale trafność tego cytatu nie pozwala się oprzeć pokusie. Egzotyczne Szczecineckie Konsorcjum Opozycyjne  (w skrócie ESKO), obrało sobie za punkt honoru udowodnienie pogarszania się sytuacji bytowej mieszkańców miasta w latach rządów PO, a konkretnie mego piastowania urzędu Burmistrza. Obiecałem, że zajmę się zarzutami merytorycznie i metodycznie, jak to się od pewnego czasu zwykło mówić ? ?pochylając? się nad problemem.
Panie Burmistrzu. Czy tak miało być? Cena wody i ścieków od 2005 r. o 142% w górę.
No to po kolei. Taryfy cen za wodę i ścieki ustala PWiK w oparciu o Ustawę o Zbiorowym Zaopatrzeniu w Wodę i Zbiorowym Odprowadzaniu Ścieków, oraz o odpowiednie Rozporządzenie Ministra Budownictwa. Stawki są następnie przedkładane Radzie Miasta do akceptacji. Ponieważ obowiązuje unijna zasada ? zanieczyszczający płaci, wszelkie koszty ponoszone przez Spółkę muszą być ?wrzucone? w cenę wody i ścieków. Oczywiście przy realizowaniu przez spółkę dużych inwestycji, mogą one stać się największym składnikiem cenotwórczym.

W 2005 r. ówczesne władze miasta czyli burmistrz Marian Goliński, ojciec obecnej radnej RM ? Małgosi Golińskiej i Jego zastępca ? Roman Matuszak, podjęli decyzję o:
1- Przystąpieniu miasta do Projektu Zintegrowanej Gospodarki Wodno-Ściekowej w dorzeczu Parsęty
2- Zatwierdzeniu studium wykonalności projektu w zakresie obejmującym Szczecinecką spółkę operatorską
3- Inkorporacji czyli połączenia spółek i przedsiębiorstw wodno-kanalizacyjnych zajmujących się dostarczaniem wody i odbiorem ścieków na terenie gmin Powiatu Szczecineckiego. Firmy gminne weszły do spółki PWiK Szczecinek wnosząc aportem swój delikatnie mówiąc przestarzały majątek na kapitał zapasowy spółki
Odbyły się dyskusje na sesjach RM. Radnym przedstawiono m.in. symulację wzrostu ceny wody i ścieków, jakie pociągną za sobą planowane olbrzymie inwestycje.  W symulacji pokazano m.in. cenę wody i ścieków która miała obowiązywać w 2010r. Szacowano ją już wtedy na 8,58 zl za m3, gdy w rzeczywistości dzięki ekwilibrystykom mojej ekipy, zmuszonej realizować ten niefortunny  projekt, wyniosła w 2010r, 7,81 zł. Na pytanie któregoś z radnych kto będzie płacił za lawinowy wzrost cen związanych z inwestycjami, burmistrz Goliński uczciwie odpowiedział : cyt. ?..Tutaj nie ma dylematu, kto za to zapłaci. Zawsze zapłaci odbiorca?.
A więc panie Matuszak. Wiedzieliście doskonale do czego doprowadzi realizacja waszego pomysłu. Wiedzieliście, że konsekwencją waszych decyzji o przystąpieniu do projektu Parsęta, będzie gwałtowny wzrost cen ścieków i wody!
Po przejęciu w 2006 r władzy, próbowałem bezskutecznie wycofać Szczecinek z projektu. Robiłem spotkania. Przekonywałem ministerstwa i Wojewodę. Wskazywałem na błędne założenia, źle przygotowane  studium wykonalności, przewymiarowanie planowanych inwestycji na terenie gmin i wysokie koszty jakie poniosą odbiorcy wody i dostarczyciele ścieków w kolejnych latach. Niestety rządził PiS. Tak, tak. Ta sama partia której przedstawiciel pan Andrzej Modrzejewski, teraz bezczelnie podpisuje się na banerach wytykając mi doprowadzenie do wysokich cen wody i ścieków.  Ten właśnie PiS zupełnie otwarcie szantażował Szczecinek, zapowiadając odcięcie miasta od środków unijnych w przypadku naszego wyjścia z ?Parsęty?. Są na to dowody i świadkowie.  Było za późno. Musiałem wypić piwo naważone przez poprzedników. Mogłem już tylko walczyć o zminimalizowanie strat. I to robiłem. Lata 2006 ? 2013, to lata ciągłej walki o obniżenie kosztów, jakie miasto musi ponosić w związku z realizacją przewymiarowanego w skali szczecineckiej spółki operatorskiej projektu. Gdybyśmy nie zdecydowali się na dziesiątki różnych ruchów skutkujących zmniejszeniem obciążeń dla mieszkańców, jak choćby zmiana aportu wnoszonego przez gminy  na kapitał podstawowy, czy obniżenie amortyzacji, a przede wszystkim zapewnienie Szczecinkowi uprzywilejowania udziałów, zapewniające nam możliwość przegłosowywania innych udziałowców z gmin powiatu, mielibyśmy dziś cenę wody i ścieków na poziomie 30 zł / m3. i więcej (jak ma to miejsce w innych gminach). Gdyby nie różne karkołomne decyzje, pomoc NFOŚ, pomoc wielu najwyżej postawionych polityków PO, gdyby nie dziesiątki rozmów europarlamentarzystów i ministrów obecnego rządu z Komisją Europejską, projekt Parsęty, w którego realizację wmontowała Szczecinek poprzednia ekipa, doprowadziłby miasto do niewyobrażalnych kłopotów finansowych, z bankructwem włącznie.

W obszarze miasta, w omawianym projekcie Spółka poniosła wydatki przede wszystkim na modernizację oczyszczalni ścieków.
Szczecinecką oczyszczalnię ścieków zakończono budować w roku 1987, a już po 6 latach burmistrzowie Goliński i Matuszak (przedstawiciel podpisanej na banerze Wspólnoty Samorządowej), postanowili ją zmodernizować. Modernizacji dokonała bardzo mocno popierana przez ówczesnego v-ce burmistrza Romana Matuszaka,  już chyba nieistniejąca firma ?Ekolog?. Mimo dostępnych wtedy opracowań, jednoznacznie wskazujących na spadkowy trend w sprzedaży wody i odbiorze ścieków, wybudowano oczyszczalnie niezwykle przewymiarowaną, bo mogącą przyjmować 20 tys m3 ścieków na dobę. Eksploatacja niezwykle energochłonnej oczyszczalni stała się potwornie droga, a do tego z powodu źle zaprojektowanego napowietrzania,  nie usuwała ona w obiecywanym przez projektantów stopniu biogenów. O skali błędów i źle przyjętych założeń niech  świadczy fakt, iż obecnie przyjmuje się średnio na oczyszczalnię 3,0-3,5 tys. m3 ścieków, a w porywach max. do 6,0 tys. Konieczność dostosowania oczyszczalni do norm unijnych, a de facto czytaj, poprawienia błędów popełnionych przez poprzednią ekipę burmistrza Golińskiego i Matuszaka, spowodowało konieczność powtórnej przebudowy oczyszczalni. Inwestycję zakończono dwa lata temu, a jej koszt  jest właśnie w cenie wody i ścieków!
Panie Burmistrzu. Czy tak miało być? Cena wody i ścieków od 2005 r. o 142% w górę.
Pani Małgosiu, panie Romanie, panie Andrzeju. Nie macie wstydu czy instynktu samozachowawczego?
Chcecie porównania jakości sprawowania władzy w roku 2005 a 2013? Będziecie je mieli.

 


Czasem lepiej pomilczeć [ 2013-11-29 21:31:37 ]

Kampania wyborcza ruszyła na całego. Póki co ujawniły się dwie grupy: Egzotyczne konsorcjum ?Razem dla Szczecinka?  oparte na PiS i jak sądzę finansowane przez  tą partię i  idące (chwilowo) własną drogą, SLD.
?Razem ..? wywiesiło na ścianie jednego z domów osiedla Koszalińska olbrzymi baner z dramatycznie brzmiacym pytaniem, skierowanym do Burmistrza Miasta:
?Panie Burmistrzu ? czy tak miało być?? -  lata 2005 ? 2013:
woda i ścieki drożej o 142%
śmieci -   drożej o 275/463%
czynsz w ZGM ? drożej o 109%
podatki od nieruchomości ? jak w Warszawie
zadłużenie miasta 2,4 mln? 51,9 mln 2063%
SLD poszło w tańszą formę agitacji ? konferencję prasową z udziałem ich posła Stanisława Wziątka. Teraz coraz częściej będziemy oglądali w Szczecinku tego ?wybitnego? SLD-owskiego  polityka, który jak sam przyznaje przyłącza się do stanowiska drugiego z wielkich parlamentarzystów ? posła Hoca i będzie żądał mego odwołania. Obu posłom bardzo władza w Szczecinku doskwiera. Skoro obie partie angażują w walkę ze mną swoich najmocniejszych regionalnych bulterierów, to należy przypuszczać, że jestem dobrze w mieście  postrzegany i że będzie ze mną trudno wygrać. Obu Panom za docenianie mojej skromnej osoby bardzo dziękuję.
Trzeba będzie nie lada ekwilibrystyki, aby przekonać mieszkańców Szczecinka, iż za rządów PO i J.Hardie-Douglasa, mieszkańcy przeżywają tragedię bytową spowodowaną drożyzną i bezrozumnym zadłużaniem miasta.
SLD postanowiło dla odmiany  podgrzewać zarzut łamania przeze mnie prawa i zapowiadać rychłe wygaszenie mego mandatu. A ponieważ sprawa ?wygaszenia? mandatu burmistrza wg posła jest przesądzona, proponuje abym jak twierdzi, wybrał drogę honorową i sam podał się do dymisji.
Mówienie o honorze w wykonaniu  pana Wziątka, to jak wypowiadanie się przez lysego na temat walorów szamponu. Jeszcze bardziej wiarygodny pod tym względem jest siedzący na konferencji prasowej po prawicy posła, niejaki Andrzej Bratkowski. O bogatej przeszłości tego PZPRowskiego działacza wspominałem wielokrotnie. To nie tylko wybitny polityk, ale znakomity felietonista. Ma świetne pióro J (to żart), wiec może doczekamy się wspomnień pt. ?Jak umacniałem w Szczecinku władzę ludową?.
A zarzuty PiSu, Terry i Wspólnoty Samorzadowej tworzących to egzotyczne konsorcjum pod nazwą ?Razem dla Szczecinka?, to czysta demagogia rodem z ?Samoobrony? , na co wskazywałem już w czasie ostatniej sesji RM.
Z populizmem i ludźmi którzy za nic (i na całe szczęście dla Szczecinka) nie odpowiadają, trudno jest dyskutować. Niemniej ustosunkuję się wkrótce w którymś z programów telewizyjnych do ?zarzutów o szczecinecką drożyznę?. Będę też miał pewnie okazję, nie jeden raz wracać do tej tematyki w czasie prawdziwej kampanii wyborczej. Każdy z poruszonych na ściennym bilbordzie tematow, wymaga osobnego poświęcenia mu kilku minut. A zresztą może zrobię to odcinkowo na moim blogu?
Najfajniejszym kąskiem jest to niebotyczne zadłużenie przekraczające o 2060%!!!! wspominane z sentymentem przez pana Matuszaka ówczesnego v-ce Burmistrza zadłużenie miasta z  2005r.
Władysław Gomułka (dla młodszych czytelników, nie znających powojennej historii Polski, to taki starszy kolega pana Bratkowskiego), mówił swego czasu o dynamicznym rozwoju produkcji traktorów odnosząc się procentowo do produkcji przedwojennej. W ówczesnej propagandzie sukcesu, doprowadzonej następnie do perfekcji przez Edwarda Gierka, miało to pokazać wspaniały rozwój PRLu. Porównanie stało się kanwą krążącego ówcześnie żartu ? skeczu, w którym parodiujący Gomułkę student UW, mówił iż za Władysława Jagiełly produkcja traktorów w Polsce wynosila ?0? a obecnie wzrosła o 1000%. Magia liczb.
W 2005 r ówczesne władze Szczecinka bały się kredytów jak ognia. Był to jeden z największych błędów Tomka Golińskiego. Niechęć do brania kredytów przy braku ?nadwyżki? budżetowej powodowała niemożność wykonywania istotnych inwestycji. Uniemożliwiła też absorbcję,  łatwych w tym czasie do wzięcia środków unijnych,  w ramach tzw. umów przedeakcesyjnych (PHARE). W konsekwencji miasto przestało się rozwijać. Bardzo nieliczne inwestycje zostały źle skalkulowane, a w wyniku błędów za które powinien odpowiadać przede wszystkim ówczesny v-ce burmistrz R.Matuszak, wybrano m.in. zły projekt oczyszczalni ścieków. Nota bene konieczność jej  przebudowania w ostatnich latach, doprowadziła m.in. do wzrostu cen wody.  Źle skalkulowano koszt budowy stadionu, a fatalne prowadzenie budowy basenu doprowadziło do przerwania inwestycji i upadku wielu szczecineckich firm. Lista grzechow jest długa, więc może lepiej panie Matuszak nie prowokować, skoro my nigdy nie wracaliśmy pamięcią do tych wstydliwych dla Pana tematów?
Dzisiejsze zadłużenie miasta stanowi ok 43% dochodów i z roku na rok relatywnie maleje. Jednak kredyty nie zostały wzięte ot tak sobie, po to aby je przejeść. Dzięki kredytom pozyskaliśmy z UE kolejne 154 mln zł  i wykonaliśmy w latach 2006-2013  inwestycje za 240 mln zł ! Owoc i przemyślany  sposób wydania pieniędzy, w olbrzymiej części pozyskanych z zewnątrz, widać na każdym kroku. Czy myślicie, że ludzie są durni? Że nie widzą skoku cywilizacyjnego dokonanego dzięki odsunięciu Was od władzy? Czasami naprawdę lepiej pomilczeć.


Wzrost populacji kotów [ 2013-11-24 16:31:19 ]

Platforma Wyborcza  wreszcie po wyborach. To co miało Platformę wzmocnić, pokazać demokratyczne procedury w wielkiej rządzącej partii, zadziałało wręcz odwrotnie. W trakcie wyborów na różnych szczeblach, szczególnie w trakcie walki o władzę w regionach (województwach), uwidoczniono przykłady patologii, przekupstwa, nepotyzmu. Nie usprawiedliwiam Platformy, ale należałoby zadać sobie pytanie, czy w partiach których przedstawiciele tak chętnie krytykują, szydzą, rozdzierają szaty, jest inaczej? PO jest największą partią, partią w której jest ponad czterdzieści tys. członków, więc  zawsze jakieś czarne owce  się znajdą. Cała sytuacja przypomina mi często stosowaną przez dziennikarzy retorykę wskazującą np. na wzrost jakiegoś negatywnego zjawiska po 89 r. Prawda jest natomiast zwykle taka, że to nie wzrosła skala tych zjawisk, tylko ich wcześniej nie pokazywano. Czy dziś jest większa przestępczość, pedofilia, przemoc w rodzinie itp. niż np. w latach siedemdziesiątych w PRLu? Oczywiście nie. Tylko wtedy o tym milczano. Mężowie tłukli żony, księża wykorzystywali seksualnie ministrantów, ale nikt się nie wtrącał. Dzisiaj jest to ujawniane i oczywiście bardzo dobrze.
Czy jest możliwa uczciwa walka polityczna, uczciwa walka o wpływy  w ramach jednej partii? Pewnie teoretycznie tak. Tylko proszę mi taki przykład wskazać.  Różnego rodzaju afery, często przekraczające nasze wyobrażenia o politycznej korupcji ujawnia się w USA, Francji, Włoszech, Wielkiej Brytanii, ale też w krajach skandynawskich podawanych zwykle za przykład ?nowej jakości? w polityce.  A jakoś afer nie ma w Rosji, na Białorusi, na Kubie. Oczywiście to żart. One są, ale się je ujawnia tylko wtedy, gdy chce się kogoś (przeciwnika politycznego lub rywala z partii) wykończyć. Typowym takim przykładem są Chiny.
Wracając do naszych baranów, to że ujawnia się negatywne zjawiska w Platformie jest oznaką europeizowania się polskich standardów. I tylko sie cieszyć, że problemów nie zamiata się pod dywan, tylko się o nich mówi.
Na konwencji PO Donald Tusk piętnował patologię w partii. Ostrzegał przed próbą bogacenia się na działalności partyjnej, przypominał  o służebnej roli jaką pełnimy wobec społeczeństwa które nas wybrało.  Podkreślał to, iż zarówno Rząd jak  i Platforma Obywatelska w Sejmie, z własnej nieprzymuszonej  woli, proponując lub popierając takie rozwiązania systemowe, opowiedzieli  się za niezależnością prokuratury  i służb, a przede wszystkim CBA. Czy możliwe byłoby ujawnienie afery łapówkarskiej obejmującej kilka ministerstw np. za rządów PiS, które ręcznie sterowało zarówno służbami (patrz M.Kamiński), jak i prokuraturą (patrz Z.Ziobro)? Pytanie jest retoryczne i każdy może sobie na nie łatwo sam odpowiedzieć.
Tak czy owak wybory zakończyły się. W ciągu dwóch tygodni 120 członków Rady Krajowej PO spotka się w Warszawie i wybierze Zarząd Krajowy. To będzie ostatni element kończący wielomiesięczne, zupełnie naturalne dla działalności politycznej, starania członków partii o uzyskanie w niej jak najmocniejszej pozycji.
W czasie Konwencji, Premier przedstawił delegatom nowych ministrów, a oni sami mieli okazję powiedzieć krótko o swoich zamierzeniach. Jestem wielkim fanem Elżbiety Bieńkowskiej której rola niepomiernie wzrosła.  Bardzo się cieszę. Pani Minister jest od niedawna entuzjastką rozwiązań jakie zobaczyła w Szczecinku.  To bardzo dobrze rokuje naszemu miastu. Bo nie działamy w pustce. Aby sprawnie rządzić trzeba mieć pomysły, być kreatywnym , dość odważnym, mieć dobrych współpracowników i doradców, ale też mieć dobre kontakty z samorządem wojewódzkim i z rządem. I u nie mamy na co narzekać.  Bardzo dobrze zaprezentował się też minister Finansów Mateusz Szczurek. Jestem pewien, że ta dwójka zagwarantuje Polsce  w najbliższych latach  dynamiczny rozwój.
A Donald Tusk zapowiedział nowe otwarcie związane z rozpoczynającą się nowa perspektywą unijną. Polska stanie się beneficjentem gigantycznych bo przekraczających 400 mld zł pieniędzy. Jednak nowum jest zapowiedź zmiany akcentów.  Po latach budowania przemian infrastrukturalnych, najbliższe lata mają przynieść odczuwalny wzrost dobrobytu u  przeciętnego Kowalskiego. Ma poprawić się sytuacja materialna milionów polskich rodzin i w znaczący sposób ma zmaleć bezrobocie. Osobiście jestem w 100% przekonany iż Tusk z odświeżona ekipą, poradzi sobie z tym niełatwym wyzwaniem. A my  ?na dole? będziemy mu pomagać.
Na równolegle toczącej się konwencji PiS prezes J.Kaczyński grzmiał, iż Tusk jest ojcem powszechnie panującej w kraju biedy i  iż nic nie zrobiono by spowodować w Polsce większy przyrost naturalny. Dlaczego w ustach akurat tego polityka te  zarzuty brzmią jakoś groteskowo? Medice cura te ipsum (czyli w dość dowolnym przekładzie: lekarzu wpierw wylecz się sam).
A pan Panie Prezesie zadbał o wzrost populacji? Tak ? A czyj, kotów?


Stacja monitorowania UFO [ 2013-11-19 20:38:27 ]

Mimo, że do wyborów samorządowych jeszcze rok, atmosfera przedwyborcza wyczuwalna jest coraz bardziej. Opozycja zwiera szyki. Wszystko wskazuje na to, że za rok  zobaczymy w Szczecinku dość egzotyczną koalicję PiSu,  ?Terry?, Prawicy  Janusza Korwina Mikke i SLD. Brakuje do kompletu Palikotowców, ale pewnie w ciągu roku jakiś zalążek tego ugrupowania też  dołączy. Jak widać nie ważne jaką się wyznaje ideologię. Jednoczy wspólny wróg.
Wydawało by się, że to niemożliwe. Jak mogą dogadywać się ludzie będący piewcami skrajnego liberalizmu i zniesienia podatków (patrz Korwin - Mikke) z wyznawcami skrajnie odmiennego poglądu o hiper opiekuńczości państwa i konieczności ściągania nawet 50% podatkowego myta od bogaczy? O szerszych  poglądach Szczecineckiego PiSu i lokalnej grupki pseudoekologów, trudno coś się dowiedzieć. Pierwsi są całkowicie niewidoczni i reprezentowani przez osoby nierozpoznawalne. Wiadomo tyle, iż wierzą w zamach w Smoleńsku, sztuczną mgłę i zdradę o świcie. ?Terra? to zupełna tragedia. Powtarzanie jak mantry kilku zdań z Wikipedii. Bełkot o dioxynach, furanach, benzoapirenach, metalach ciężkich i paru innych wygooglowanych związkach chemicznych. I wąska specjalizacja ? straszenie szczecinecką apokalipsą i wymarciem mieszkańców z powodu wszechobecnego raka.
Teraz ta cała zjednoczona pod wspólnym sztandarem grupa, będzie próbowała zaistnieć. Robią to już w kilku cyklicznych i pod nich stworzonych programach  TV Zachód. Programy byłyby śmieszne jak Beny Hill lub Jaś Fasola, gdyby nie tak straszne swoją niekompetencją. Poza jedną z telewizji lokalnych, najlepiej taką która zieje nienawiścią do władzy lokalnej, warto się jeszcze pokazywać na przeróżnych imprezach. I tak pani radna z Terry stała się znawcą i miłośniczką piłki nożnej, domagającą się dofinansowywania przez  miasto tej dyscypliny sportu. Uczestniczyła w kilku spotkaniach sportowców, w tym  w zorganizowanej przez piłkarzy konferencji na temat przyszłości piłki nożnej. Tylko patrzeć jak kupi sobie wielimowski szalik i zasiądzie na trybunie naszego stadionu. Być może jeśli uzna, że przyniesie jej to kilka głosów wyborców, nauczy się też wycia i kilku zgrabnych zaśpiewów typu j? , j?.  PZPN.
Dla odmiany w kinie na koncercie ?Metallici? zjawił się  niespodziewanie radny RM  pan Roman M. Troszkę oldschoolowy to on  jest, fakt. Jednak jak bardzo musi być zdeterminowany aby poszerzyć  swój ?elektorat?, iż zdecydował się słuchać przez 1,5 h. heavy metalu? Rozumiem Połomski, Santor, ale James Hetfield? No cóż. Kariera polityczna wymaga wyrzeczeń. Stopery do uszu i hajda na koncert. Tylko patrzeć, a im bliżej wyborów, pan Roman zacznie przychodzić na skandynawskie i bałkańskie kino w DKF. Chociaż może tu już za bardzo  poszedłem po bandzie.
Jest jeszcze brodaty  facet w zielonym polarze. Miło patrzeć na sesji na człowieka lasu. Taki powiew czystej przyrody. Tylko polar lekko przesiąknięty dymem i to nie z ogniska z kniei.    Zabiera głos  rzadko (w jego przypadku to wielka zaleta), ale jak coś powie! Czasami  wypowiada się jak sam mówi  w cudzysłowie. Niestety nie mamy tłumacza z leśnej mowy, ale i tak jest zabawnie.
Ciekawa ta nasza opozycja. Troszkę nieodpowiedzialna, merytorycznie słabiutka, ale jaka barwna.
16 grudnia sesja budżetowa. I znów usłyszymy o konieczności wyasygnowania środków na ?tablicę badającą stan naszego powietrza?. Wydawało by się, że tablice niczego nie badają tylko mogą wyświetlać wyniki, ale może zanadto się czepiam. Zresztą po co się tym, zbytnio zajmować? Równie dobrze można domagać się pieniędzy na stację monitorowania UFO. Tyle, że chyba ten pomysł (też) nie przejdzie.


Lepiej późno? [ 2013-11-14 20:06:01 ]

Jeśli nie zdarzy się coś nieprzewidzianego, dzisiejszy dzień może przejść do historii szczecineckiego sportu, a ściślej mówiąc szczecineckiej  piłki nożnej. Na prośbę Przewodniczącej Rady  Miasta ? Katarzyny Dudź, zebrała się  dziś na specjalnym spotkaniu, Komisja Oświaty i Sportu Rady Miasta. Komisja miała zająć się (i zajęła) wnioskiem klubów piłkarskich apelujących o zwiększenia  w 2014r dotowania sportu dorosłych (zwanego dawniej sportem kwalifikowanym). Kilka dni wcześniej te same kluby zorganizowały konferencję  na której domagały się dokładnie tego samego. Urząd Miasta reprezentował  na wspomnianej konferencji mój zastępca ? Daniel Rak.  Daniel związany jest ze szczecinecką  piłką nożną od zawsze. Związany jest tak bardzo i tak fanatycznie, iż jutro podda się w tutejszym szpitalu kolejnej operacji, mającej naprawić  Jego zjechane przez football kolano.  Konferencja była bardzo poważna i zaszczycili ją swą obecnością nawet członkowie władz krajowych PZPN.  Przytoczono bogatą statystykę, wskazującą na marginalizowanie piłki nożnej dorosłych przez Burmistrza. Okazuje się, że na piłkę dorosłych więcej pieniędzy przeznacza burmistrz Barwic! Wstyd i hańba.  I co ? I nic.
Daniel konsekwentnie bronił linii ratusza. Przeznaczamy co rok olbrzymie pieniądze na sport dzieci i młodzieży. Nasze autorskie, ?ćwiczone? tylko tu w Szczecinku rozwiązania systemowe, polegające na otwarciu od popołudnia do nocy wszystkich obiektów sportowych dla dzieci i młodzieży, na nie pobieraniu opłat za treningi tychże, na dopłatach do uposażenia każdego trenera lub instruktora ćwiczącego z dziećmi, to wszystko doprowadziło do tego, że dziś ? 34%  młodych ludzi (do 18 roku życia) uprawia jako zrzeszeni w klubach, jakąś dyscyplinę sportu. Co trzecie młody!!! Pokażcie mi takie drugie miasto w Polsce.  Ten wynik to długofalowo zdrowe społeczeństwo.  To zmniejszenie ilości młodych ludzi wałęsających się bez celu po ulicach. To 34% młodzieży u której  zostanie wpojony pewien etos pracy i różne pozytywne wartości i przesłania jakie niesie za sobą sport. Trudne do przecenienia.

I co jeszcze powiedział krytykowany przez cała resztę uczestników Daniel Rak? Powiedział: zapomnijcie o większych dopłatach do sportu. Opłata targowa ? ok. 60 tys. zł na cały sport dorosłych ( w tym piłkę nożną ) rocznie i ani złotówki więcej. Zabraliśmy Wam dzieci i młodzież i stworzyliśmy osiągającą sukcesy Akademię Piłkarską. Przekazuję wam przesłanie burmistrza. Dostaniecie więcej środków gdy zlikwidujecie trzy toksyczne, rywalizujące ze sobą kluby i stworzycie klub  jeden ale mocny, zjednoczony, godnie reprezentujący nasze miasto.  Klub który skończy z chuligaństwem, burdami, ustawkami i wszystkimi innymi aspektami związanymi z historyczną rywalizacją miedzy sobą.
No to d? Tak  za pewne pomyślało 90 % obserwatorów. Nic się nie zmieni.
No i nadeszło dzisiejsze popołudnie, na którym zebrała się Komisja Sportu RM. Na salę weszli radni, goście, przedstawiciele trzech zainteresowanych klubów i nienawidzący aktualnej władzy pan  Rojszak  z TV Zachód. Facet  z kamerą , podniecony, iż za chwilę nagra awanturę  i pokaże brak zrozumienia Burmistrza dla szczecineckiej piłki nożnej. Co za smakowity kąsek. Będzie żerował na nim  przez kolejne miesiące, manipulując wiadomościami i  napędzając przeciw znienawidzonej przez siebie PO, rzesze kibiców i działaczy sportowych. 
Zagaił Marek Bogdanowicz, szef Komisji i oddał głos Danielowi Rakowi. Daniel powiedział w kilku zdaniach to co kilka dni  wcześniej i wtedy zabrali głos sportowcy trzech klubów?.

?..Przemyśleliśmy sytuację. Przedkładamy burmistrzowi deklarację stworzenia z trzech, jednego klubu na którego nazwę rozpiszemy konkurs wśród mieszkańców. Zrobimy to jeszcze do końca tego roku?. Tak brzmiało to w skrócie. Krótko i po męsku.. I zapadła cisza.
Ja pierniczę. Tego sie nie spodziewałem. Przynajmniej jeszcze nie teraz.  Nasza konsekwentna, racjonalna polityka zabrania do Akademii Piłkarskiej całej kopiącej piłkę młodzieży, polityka wywierania nacisku finansowego na pozbawione sponsorów kluby, to wszystko  przyniosło rezultat.
Musiałem zabrać więc głos. I zabrałem. Zadeklarowałem, iż jeśli kluby Wielim, Darzbór i Błękitni ? Vectra dotrzymają słowa, jeśli stworzą rzeczywiście w przyszłym sezonie jeden klub ? ja spowoduję wzrost dofinansowania tego klubu w II-giej połowie 2014r  o dodatkowe 200 tys. zł.  Zadeklarowałem i słowa dotrzymam. Bo słowo droższe pieniędzy.
Wydaje się, iż w ten sposób coś się  kończy ale i coś się zaczyna. A co się zaczyna? Zaczynaja się lepsze czasy dla piłkarzy i szczecineckich kibiców. Tylko czy nie można było zrobić tego już co najmniej  pięć lat temu?


Nie zamieniłbym Szczecinka? [ 2013-11-13 17:16:15 ]

Obchody, obchody i po obchodach. Świętowanie 11 listopada w Szczecinku chyba udane? Szczególnie fajne śpiewanie pod pomnikiem Marszałka, chociaż osobiście wybrałbym ze śpiewnika inne piosenki. To jednak drobiazg. To wspólne śpiewanie daje  poczucie pewnej wspólnoty, mimo, że  u stóp pomnika ?Dziadka? zgromadzili się przecież ludzi z różnych opcji.
W Warszawie zupełnie inaczej. Patrzyłem na relację z tzw. ?Marszu Niepodległości? i nie mogłem uwierzyć. Jeszcze tylko brakowało brunatnych koszul i pochodni. Ciekawe jak można młodym ludziom, bo tacy przecież dominowali w śród uczestników pochodu, tak zrobić wodę z mózgu. Pełno głupich symboli typu celtycki krzyż,  idiotycznych transparentów o mocarstwowej Polsce od morza do morza, atrybutów ksenofobii, rasistowskich haseł. Roman Dmowski w grobie by się przewrócił  widząc współczesnych zakapturzonych ?narodowców - łysoli?, ?patriotów?, żywcem wyjętych z dawnych przemarszów angielskich kiboli.  I te gęby pełne frazesów. I te beznadziejnie głupie komentarze różnych polityków z II ligi  jak Artur Zawisza, Robert Winnicki, czy Krzysztof Bosak. Tragedia.
Prawdziwi prowodyrzy tych wydarzeń, czyli przywódcy PiS, sprytnie przenieśli się do Krakowa. A przecież to oni podjudzali, oni poddawali i poddają w wątpliwość legitymację do sprawowania władzy przez Prezydenta i wybrane w powszechnych demokratycznych wyborach władze. Mówią o sprzedaniu kraju Ruskim, lub Niemcom (w zależności od okoliczności ? jak pasuje), o kondominium i braku suwerenności Polski, sugerują niedwuznacznie zmowę i udział polityków PO w zamachu na Prezydenta L.Kaczyńskiego, który ?poległ? pod Smoleńskiem.  To oni wzmacniali i wzmacniają  swymi wypowiedziami i dowartościowywaniem poprzez udział we wspólnych imprezach, faszyzującą skrajną prawicę i przeróżnych kiboli i zadymiarzy. To Jarosław Kaczyński mówił ciepło o tzw.  Staruchu, za którego w Sądzie poręczali politycy PiS: będąca jeszcze wówczas w tej partii Beata Kempa, Ryszard Czarnecki i były agent CBA Tomasz Kaczmarek. Dziś udają niewiniątka skupiając się na obarczaniu winą za zajścia w Warszawie:  Policji, Hanny Gronkiewicz ?Walc i D.Tuska. Ciekawe ile jeszcze osób nabierze się na tą grę.
Osobiście współczuję policji. Kolejni ministrowie nie potrafią niestety obronić jej uprawnień do zdecydowanych interwencji i bezwzględnego egzekwowania prawa. Od ściany do ściany. Policjanci dostają od polityków i mediów sprzeczne sygnały. Są karceni  za ostre interwencje, za interweniowanie  łagodne i za brak interwencji. Jak nie postąpią, czego  nie zrobią, jest źle. A przecież powinna już od dawna obowiązywać w Polsce zasada Giulianiego ? ?zero tolerancji?. Bo większość Polaków chce jednak żyć w bezpiecznym kraju. Tego poczucia nie dadzą nam ani skrajna prawica, ani zakłamany, instrumentalnie traktujący bezpieczeństwo PiS, ani kibole, ani słaba policja.
Nie zamieniłbym Szczecinka na inne miasto, a już na pewno nie na Warszawę. Tu w Szczecinku w najgorszym wypadku  mogę spotkać na ulicy niezadowolonego z braku kasy na piłkę nożną kibica Wielimia, lub nawiedzonego członka ?Terry?.  To przykład mieszkańców którzy  nie pałają do mnie sympatią, więc miło nie jest. Jednak co to przy naszej kochanej stolicy?W Warszawie prawie codziennie natykałbym się na ulicy na  jakiegoś  Zawiszę, czy Brudzińskiego. I cały dobrze zapowiadający się dzień diabli wzięli. Frown


nr 1 w Szczecinku [ 2013-11-07 20:19:16 ]

Pracowity Dzień. Wizyta Prezydenta RP to nie tylko zaszczyt, wyróżnienie, powód do dumy, ale też mordęga sprostania wymogom kancelarii Prezydenta, wymogom BORu itd., itd. Z tego powodu dobrze, że wizyta jest już  za nami. J
Szczecinek odwiedzało wielu znaczących ludzi. Był Premier, byli Ministrowie, Senatorowie i Posłowie, byli ambasadorowie w tym Stanów Zjednoczonych i było wiele innych znanych osób, artystów, celebrytów. Jednak obywatela nr 1 nie było nigdy. Dziś odwiedził Szczecinek i spełnił chyba wszystkie nasze oczekiwania. Poznaliśmy ciepłego, normalnego sympatycznego człowieka, bez nadęcia i pretensji o swoją wyjątkowość. Rzadka cecha na tym poziomie. Ludzie właśnie za to kochają niektórych polityków. Za bezpośredniość, bezpretensjonalność, łatwość nawiązywania kontaktów, znajdowanie wspólnego języka z każdym interlokutorem.  Bronisław Komorowski to wszystko ma.  Myślę, że podobnie zachowuje się Barak Obama i za to Go kochają Amerykanie. To, że Komorowskiego ceni obecnie 75% Polaków ma prawdopodobnie swoje podłoże również właśnie w takim, a nie innym sposobie bycia.
Fajna wizyta. Mimo, że jestem od Bronisława Komorowskiego nieco starszy (niecałe 1,5 roku!) ma On większe doświadczenie polityczne. Dlatego patrzyłem na Niego z  pewnym podziwem, jak często uczeń patrzy na mistrza.  No może przesadzam. Jak  jeden kolega patrzy na drugiego, bardziej doświadczonego. Pamiętam B.Komorowskiego z czasów kiedy nie był Prezydentem RP.  Wypominano mu wtedy taką pewną misiowatość, naiwną dobroduszność. I co?
Tylko  to, że to co miało być przywarą, stało się zaletą.
Zawsze najciekawsze jest to, czego nie mogą zaobserwować media. Przez 1,5 h nie odstępowałem Prezydenta. Mogłem też dość swobodnie porozmawiać.
O czym ? ?. To już moja tajemnica. Mogę tylko powiedzieć, że było bardzo sympatycznie. A najważniejsze, że uzyskałem obietnicę kolejnej wizyty w Szczecinku wiosną 2014r. Bo jest wiele ważnych rzeczy, ale dla mnie najważniejszy jest Szczecinek. Jeśli tak przestanie być,  czas się zwijać.
Czy Prezydent może Szczecinkowi pomóc? ?. Na 150% - TAK.


Tak stanowi prawo [ 2013-10-31 20:34:26 ]

Jesień tego roku obfituje w Szczecinku w ? donosy. Odchodząca  ze szpitala ekipa, złożyła do Prokuratury, Wojewody, ABW, CBŚ, CBA i czort wie gdzie jeszcze, dziesiątki powiadomień o możliwości dokonania różnorakich przestępstw. Oskarżyli wszystkich o wszystko, bijąc na oślep. Wiele instytucji rozpoczęło dochodzenia i procedury wyjaśniające. Nie sądzę aby gdziekolwiek dopatrzono się uchybień wobec prawa, ale skarżący osiągną swój cel. Zarówno ja jak i wiele innych osób będzie miesiącami ciąganych po prokuraturach, i różnorakich organach ścigania. Będą analizowane sterty  dokumentów, spisywane zeznania itd., itd. Przebywający w większości na zwolnieniach lekarskich (!) ?życzliwi donosiciele?, będą się dobrze bawić i uważać, że się wspaniale zemścili. A to, że oskarżęnia wymyślali na poczekaniu? No i  co z tego? Kto im zabroni?
Bo problem polega na tym, że dziś można bez jakichkolwiek konsekwencji oskarżyć każdego i niezależnie od absurdalności oskarżeń, nie ponosi się z tego powodu jakiejkolwiek odpowiedzialności. Przecież to wszystko jest pro publico bono.
Kolejne donosy dotyczą radnych PO. Po oskarżeniu mnie o łamanie prawa i wezwaniu Wojewody do wygaszenia mojego mandatu Burmistrza miasta, przekazano kolejne informacje o naruszeniu Ustawy Samorządowej przez Radnego PO. Przewodnicząca Rady Miasta była zmuszona zwołać sesję nadzwyczajną. Radni podjęli uchwałę odrzucającą oskarżenia o łamanie prawa przez radnego. W przeddzień sesji wpłynęło kolejne pismo proszące, w identycznej procedurze, o ustosunkowanie się do zarzutu łamania prawa przez kolejnego radnego PO.
W trakcie konferencji prasowej zwołanej przez SLD kilka tygodni wcześniej, były aparatczyk PZPR, a  obecnie ?wybitny?  działacz szczecineckiego SLD, stwierdził, iż jego ukochana partia mateczka, ma dowody na łamanie prawa prze  co najmniej 5 radnych Rady Miasta z PO. Tak więc należy spodziewać się próśb Urzędu Wojewody o kolejne  wyjaśnienia. Będą zwoływane kolejne sesje, a urzędnicy Ratusza i obsługa prawna będą godzinami absorbowani wyszukiwaniem  i obrabianiem kolejnych pism i dokumentów.   Bo tak stanowi prawo.
Wszyscy piszący, skarżący, uprzejmie donoszący, nie mają sobie nic do zarzucenia. Przecież oni tylko są zatroskani i chcą aby wszystko było maksymalnie transparentne. Najgłośniej o standardach i transparentności mówią działacze partii spadkobierczyni  naszej ukochanej i ceniącej prawdę i transparentność Polskiej Zjednoczonej Partii Robotniczej. Najgłośniej o standardach i przejrzystości działania polityków mówi?. Andrzej Bratkowski były sekretarz partii i bądź co bądź wykładowca uniwersytecki. Jakiego uniwersytetu? WUMLu, czyli Wieczorowego Uniwersytetu Marksizmu i Leninizmu.
I śmieszno i straszno. Jednak wszystko z poszanowaniem prawa. No i w atmosferze zatroskania o naszą małą Ojczyznę.


epidemia [ 2013-10-27 16:47:30 ]

Epidemia "białych kołnierzyków"

01 listopad zbliża się wielkimi krokami. Oznacza to nie tylko, że od Święta Zmarłych dzieli nas już zaledwie  kilka dni, ale i to, że kolejne wybory samorządowe będą mniej więcej za rok. Jeden  rok to w wypadku wyborów bardzo krótki okres czasu.  Po długim zastanawianiu się doszedłem do wniosku, że czas wrócić na dobre do prowadzenia bloga. Blogi mają to do siebie, że powinny być zasilane dość regularnie, w krótkich okresach czasu, w nowy tekst. A właśnie z tą regularnością bywało u mnie różnie. Generalnie nie lubię narzucać sobie takiego ścisłego reżimu, no ale jeśli chcemy za rok uzyskać dobry wynik wyborczy to powinienem m.in. wrócić do pisania.  Tym bardziej że tzw. `?opozycja`? nie próżnuje. Ilość bzdur i nieprawdy jaką jesteśmy zasypywani przez ludzi związanych z PiS-em (zarówno tych z tzw. Wspólnoty Samorządowej jak i tych z ?Terry?) i z SLD (patrz m.in. felietony aparatczyka  z PZPR ? Andrzeja Bratkowskiego),  jest niezwykły, a będzie pewnie jeszcze większy. We wspieraniu opozycji w Szczecinku  przoduje niezmiennie TV ?Zachód? , ale widać już modę na powrót propagandy  papierowej,  broszurowej, wciskanej do rąk na ulicy, podrzucanej ludziom do skrzynek i na wycieraczki przed drzwi.
Są dwie metody postępowania. Można wychodzić z założenia że xxx (słowo nieparlamentarne ? wykreślono) nie należy ruszać i puszczać te insynuacje mimo uszu. Generalnie jestem zwolennikiem tej metody. By nie kusiło mnie aby z nimi polemizować, po prostu staram się tego wszystkiego nie czytać i nie słuchać, a robić swoje. Można też  zacząć ?dawać odpór? i ustosunkowywać się do tego co piszą i mówią.  To metoda dość karkołomna, i powinna być brana pod uwagę tylko w wyjątkowych przypadkach. W końcu trzeba monitorować stek bzdur artykułowanych np. przez ?Terrę? i zacząć pozywać ich do sądu za pomówienia.
Jednym z ulubionych tematów opozycji są ?dramatyczne i niezrozumiałe? decyzje  dotyczące zmiany Dyrektora Szpitala.  Niezawodna TV Zachód  dawno już szeroko otworzyła podwoje dla każdego kto chciałby opluć aktualne władze samorządowe miasta. Stworzyła w tym celu specjalne programy cykliczne i uruchomiła  pojedyncze ?okienka?. W ramach takiego ?okienka?, pojawili się w TV ?Zachód? m.in. były Dyrektor / Prezes Szpitala  i Naczelna Pielęgniarka.  Oboje wypowiadali się w trakcie zwolnień lekarskich, bowiem na ekipę  która jeszcze niedawno rządziła szpitalem, ekipę "białych kołnierzyków", padła jakaś zaraza.
Rada Nadzorcza odwołała Prezesa Spółki wieczorem, a już następnego dnia rano do pracy nie stawili się z powodu choroby: Dyrektor , Z-ca Dyrektora ds. Finansowych, Naczelna Pielęgniarka. Kilka dni później choroba dopadła Kierownika Administracyjnego odpowiedzialnego w Szpitalu m.in. za inwestycje związane z jego rozbudową i Kierownika grupy budowlanej remontującej równolegle do podstawowej inwestycji ? tzw. ?starą? część szpitala.
Nagła epidemia zachorowań wśród szpitalnego kierownictwa, ba, wręcz  pomór, powinna chyba zastanawiać.  W końcu  kilkanaście godzin wcześniej ludzie ci nie wykazywali oznak choroby i nie sygnalizowali, iż nie  nadają się do podołania trudnym zadaniom wynikającym z prowadzenia dużej firmy.  Co więc stało się w trakcie feralnej nocy?
Przynoszą zwolnienia wystawione przez lekarzy, więc pewnie rzeczywiście są chorzy Wink. Nikt nie śmie otworzyć ust, chociaż wszyscy wiedzą co jest grane.

Po dłuższym okresie nieobecności w pracy były dyrektor  stawia się u nowej Pani Prezes. Łączy go w końcu nadal stosunek pracy. Ponieważ już ?wyzdrowiał? zostaje mu wręczone przygotowane zwolnienie. Podpisuje je i ze zdziwieniem konstatuje? iż zwolnienie nie wiąże się z zaniechaniem przez pracodawcę wymogu świadczenia przez niego pracy. Zostaje poproszony o obsługiwanie do czasu wygaśnięcia umowy Poradni Ginekologicznej. Wychodzi i? dostarcza kolejne zwolnienie lekarskie z pracy, na którym przebywa do dziś.
Osoby  z byłego kierownictwa szpitala które od kilku miesięcy ?chorują?  oskarżają o nieuczciwość wszystkich w koło. Wysłano dziesiątki oskarżeń i donosów do Prokuratury, Urzędu Wojewódzkiego, ABW, CBŚ, CBA (o tych wiem) i pewnie innych instytucji, o których jeszcze nie wiem.  Na podstawie tych donosów toczy się całe mnóstwo postępowań wyjaśniających. Tylko ?chorych? nikt się nie czepia. A może najwyższy czas?


Polskie piekiełko [ 2013-02-05 21:07:10 ]

Wróciłem z tygodniowego wypoczynku we Włoszech. Taki tydzień z dala od problemów dnia codziennego, problemów miasta i kraju,  z dala od obserwowania polskiego ?piekiełka?, dobrze robi. Nie należy tylko zaglądać do internetu, czytać wynurzeń polskich polityków, oglądać w internecie kolejnych konferencji prasowych i można rzeczywiście naładować akumulatory. Jednak kiedyś wrócić trzeba.
No to wróciłem. Otwieram TVN24 i trafiam na dyskusję o związkach partnerskich. W czasie gdy ja wypoczywałem, nasi dzielni parlamentarzyści odrzucili po raz kolejny  projekt ustawy o tychże partnerskich związkach. Odrzucili głosami prawicy, PSL i nad czym ubolewam, głosami  części posłów  PO.
Brak w naszym kraju uregulowań w  sprawie związków partnerskich, nie świadczy dobrze o Polsce, a głosowanie przeciw ustawie, nie świadczy dobrze o posłach. O ile nie dziwię się reprezentantom PiS czy ?Solidarnej Polski?, bo oni już niczym zadziwić mnie nie mogą, o tyle niektórym moim kolegom partyjnym się dziwię. Tak. Jak najbardziej.
Związki partnerskie to nie tylko związki jednopłciowe czyli par homoseksualnych. To też związki dziesiątków tysięcy par heteroseksualnych, żyjących w Polsce w związkach nieformalnych. Dziś ich prawa do dziedziczenia, wspólnego rozliczania się z fiskusem, decydowania o sobie nawzajem w wypadku gdy któreś z nich nie może np. z powodu choroby podjąć samodzielnie decyzji i wiele innych praw  są ograniczone, a właściwie można śmiało powiedzieć, że nie mają ich wcale. Można oczywiście powiedzieć, iż przecież niczego się nie ogranicza, bo ta grupa ma prawo do zawarcia związku małżeńskiego i powyższe prawa może nabyć.  Może i tak, ale ci ludzie nie chcą z wyboru wiązać się węzłem małżeńskim, więc czemu ich zmuszać? No dobra. OK. Właściwie ?pod murem? nie są. Jakieś wyjście mają. Jednak co z parami homoseksualnymi? Ci ludzie są jawnie dyskryminowani. Bo wg co niektórych są ludźmi chorymi, żyją w grzechu i nie po Bożemu, deprawują maluczkich i przynoszą wstyd i hańbę swym rodzinom.
Aż trudno uwierzyć że w XXI w są jeszcze ludzie którzy mogą wygłaszać takie poglądy. Właściwie herezje.
Homoseksualiści żyją wśród nas. Jedni (nieliczni) dokonali tzw. coming out, czyli ujawnili się, inni (zdecydowana większość) nie. Czemu? Bo żyją w polskim ciemnogrodzie.  Bo boją się reakcji otoczenia. I niestety nie bez powodu. Homoseksualizm to nie sprawa wyboru. To pewna aberracja genetyczna, która powoduje taką a nie inną orientację seksualną. To nie choroba. Homoseksualiści  są inni, ale tacy się urodzili. Tego się nie dziedziczy. To nie jest zaraźliwe. Bycie gejem czy lesbijką to nie kwestia wychowania, tylko genów.   Homoseksualiści to zwykle bardzo przyjaźni, inteligentni, fajni ludzie. Trzeba ich poznać by wydawać osądy. Mają prawo do życia ze swoimi identycznie czującymi partnerami. Odmawianie im prawa do tej intymnej strony życia, jest  kretyńskim kołtuństwem. Odmawianie im prawa do wychowywania dzieci, do adopcji,  jest bzdurą. Tysiące przykładów z całego ?normalnego? świata wskazuje na to, że dzieci wychowane przez pary homoseksualne są otoczone troską, miłością i wyrastają na pełnowartościowych, zwykle  heteroseksualnych, dorosłych ludzi.
Zastanawia mnie postawa tzw. prawicowego skrzydła PO. Z przynależnością do niego coraz częściej afiszuje się i nasz szczecinecki poseł PO . Po raz kolejny posłowie z tzw. ?frakcji Gowina?,  stają się hamulcowymi słusznej sprawy.  Głosując przeciw, lub wstrzymując się od głosu w sprawie związków partnerskich, stają ramię w ramię, z wywołującą obrzydzenie , przynajmniej we mnie, panią poseł Krystyną Pawłowicz.  Należy zadać sobie więc pytanie. Czy ich poczynaniami kierują  rzeczywiste poglądy, czy też wyrachowanie każące stawiać na tzw. ? kościelny elektorat?. Jeśli pierwsze, to mogę tylko współczuć.  Jeśli drugie, zaczynam czuć coś więcej. I proszę mi uwierzyć. Nie jest to uznanie.


Tak trzymać! [ 2013-01-08 17:39:20 ]

Początek roku bardzo ciekawy. Chociaż czasami wolałbym aby to słowo ciekawy nie było eufemizmem zastępującym określenia żałosny czy oburzający.
Tak czy owak w ciągu kilku zaledwie dni, kilka niezwykle interesujących wydarzeń. Wśród nich sprawa dr Mirosława G.
Z zaciekawieniem czekałem na wyrok w sprawie oskarżonego kardiochirurga. Proces  interesował mnie z wielu powodów. Doktor G podobnie jak ja jest chirurgiem. Przez wiele lat, podobnie jak ja był ordynatorem oddziału zabiegowego. Podobnie do mnie, miał opinię osoby bardzo wymagającej w stosunku do podległego mu personelu. W końcu zarówno do Niego jak i do mnie użyto sformułowania dr Mengele.
Dr Mirosław G. został oskarżony m.in. o branie łapówek. Sprawa utrwalonego od lat zwyczaju przyjmowania przez lekarzy różnych nieoficjalnych ?dowodów wdzięczności?, tylko z pozoru jest oczywista. To zanikający, ale silnie zakorzeniony, przede wszystkim wśród pacjentów zwyczaj, w stosunku do którego czasami lekarz nie bardzo wie jak się zachować. O ile chodzi o  przyjmowania przez  lekarza  pieniędzy czy czegokolwiek wartościowego  w zamian za zgodę na podjęcie się leczenia, wykonanie zabiegu, czy przyjęcia do szpitala, ocena powinna być jednoznaczna. To jest niemoralne, naganne i powinno być z całą surowością karane.  Jednak? Przez czterdzieści pięć  lat żyliśmy w państwie które przymykało oko na łapówkarstwo i w którym ocena tego co dozwolone, a co nie, mocno się  zatarła. Dla wielu pacjentów fakt, iż lekarz przyjął przed leczeniem to co nazywane jest  ?korzyścią majątkową?,  jest rodzajem wykupienia polisy na rzetelne wykonanie usługi. Uspakaja ich przed często stresującym aktem poddania się np. operacji.  Dając pieniądze uważają, że zawarli  z lekarzem  niespisaną umowę, będą lepiej traktowani, a lekarz będzie się nimi troskliwiej zajmował. Nie piszę tego broń Boże po to, aby usprawiedliwić przyjmowania przez lekarzy ?darów?, ale  by uzmysłowić, czym kierują się Ci, którzy zostawiają przysłowiowe ?koperty?.
Innym przypadkiem  niż uzależnianie świadczenia usługi medycznej od łapówki, jest, przynajmniej moim zdaniem,  przyjęcie przez lekarza ?dowodu wdzięczności? w momencie gdy proces leczenia zakończył się, a  pacjent wychodzi lub wyszedł ze szpitala.  W Polsce utarł się zwyczaj przynoszenia lekarzom  nie tylko kwiatów, ale też alkoholu, czy jakiś innych upominków, a czasami wręczania pieniędzy.  Mimo, iż dziś 90% lekarzy wcale już nie oczekuje na jakąkolwiek materialną ?wdzięczność?, odmowa przyjęcia podarunku bywa bardzo kłopotliwa. Doświadczyłem tego niejednokrotnie. Operowany pacjent od którego nie chciałem przyjąć po leczeniu jakiegoś wspominanego tu ?dowodu wdzięczności?, sądzi że coś jest nie  tak. Może operacja się nie udała, a może lekarz zataja przed nim niekorzystną diagnozę? Wiem, że sporo osób czytając to uśmiechnie się z politowaniem, a jednak to prawda.
Musi minąć jeszcze kilka lat i w Polsce nikomu nie przyjdzie do głowy ani dawanie ani przyjmowanie czegokolwiek. W wielu krajach o utrwalonej kulturze współżycia społecznego, choćby w Kanadzie, jest nie do pomyślenia by cokolwiek zaoferować leczącemu lekarzowi. Ten z kolei nawet  nie wie jak zareagować na egzotyczną dla niego  próbę wręczenia mu np. przy wyjściu jego pacjenta ze szpitala kwiatów.
Mimo wyartykułowanych powyżej uwag, uważam, że wyrok jaki zapadł kilka dni temu w Sądzie Okręgowym w Warszawie jest słuszny, wyważony i sprawiedliwy. Wydaje się że
dr G. przez skalę przyjmowanych ?darów?, choć jest świetnym chirurgiem i uratował wiele ludzkich istnień, nie tylko przekroczył granicę dobrego obyczaju, ale i złamał prawo. Ten wyrok może przyczynić się do szybszego odzwyczajenia społeczeństwa,  od kuszenia personelu medycznego podarunkami.
Jednak myśląc o ciągnącej się latami sprawie dr Mirosława G., nie sposób nie wrócić myślami do okoliczności zatrzymania lekarza i medialnej otoczki towarzyszącej temu wydarzeniu. Pamiętam doskonale skandaliczną konferencję min Ziobro, słowa o tym jak to ?..ten pan już nikogo więcej nie pozbawi życia?,  zdjęcia z wyprowadzania przez uzbrojonych po zęby ?komandosów CBA?, zakutego w kajdanki doktora z Kliniki.
Nie sposób nie odnieść się też do słów sędziego  Igora Tuleya, o podobieństwie  postępowania CBA, choćby sposobie wielogodzinnych nocnych przesłuchań, ze sposobem traktowania więźniów w okresie stalinizmu na przełomie lat czterdziestych i pięćdziesiątych ubiegłego wieku. Po tych słowach podniósł się niebywały raban. Najgłośniej krzyczą i oburzają się ci, którzy przez dwa koszmarne lata potrafili wprowadzić w kraju atmosferę zastraszenia, niepewności, podsłuchiwania i prowokacji. Dziś oskarżają sędziego który powiedział otwarcie prawdę o rządach Jarosława  Kaczyńskiego, o kalanie pamięci pomordowanych przeciwników Polski Ludowej.  Z niesmakiem patrzę na gęby pełne frazesów. Na Kamińskiego, Ziobrę, Marka Jurka. Z  zażenowaniem  słucham nieuprawnionego przywoływania dla potrzeb chronienia swego nadszarpniętego wizerunku, żołnierzy AK, przesłuchiwanych przez UB dziadków, pomordowanych żołnierzy wyklętych  itp.  Za dalece niestosowne, uważam też zresztą komentarze ministra Gowina.
Sędzia miał pełne prawo do powiedzenia tego co powiedział. Porównał stalinowskie ?konwejery? do metod stosowanych w prowadzeniu przesłuchań dr G. i innych oskarżonych  przez służby, w przecież już w pełni wolnej, suwerennej i demokratycznej Polsce. Sędzia miał prawo powiedzieć o swoich odczuciach i przemyśleniach. Miał prawo zasygnalizować, że żyjemy w innych czasach i wymagamy innych standardów. Że w imię walki z przestępczością, nie wolno samemu łamać prawa. Zachowanie sędziego budzi mój najwyższy szacunek. I ubolewam nad głosami które go potępiają i to niezależnie z której strony sceny politycznej padają.  A gdybym tylko miał okazję, chciałbym powiedzieć  sędziemu Tuleyowi: człowieku tak trzymaj. Masz w 100% rację.



Aktywni 60+ [ 2012-12-09 12:10:30 ]

Jeszcze tylko  dwa tygodnie do Świąt. Szczególny okres. Dobrze, że chociaż jest trochę śniegu i temperatura poniżej zera. W końcu zaczynam  czuć przedświąteczny klimat.
Ostatni miesiąc był w ratuszu czasem intensywnej pracy. Może dlatego nie bardzo chciało mi się dokonywać nowych wpisów na blogu. A może po prostu ciągłe komentowanie zachowań naszej monty pythonowskiej ?opozycji? stało się  nużące. W  końcu ?koń jaki jest każdy widzi?. Tak więc czasami lepiej  pomilczeć.
Jak napisałem, w ratuszu pracowicie. Przygotowujemy sie do uchwalenia budżetu, strategicznych ruchów w gospodarce odpadami, w tym wejścia z udziałami do Wardynia,  czy też przejęcia targowiska miejskiego.  Intensyfikujemy lobbing na rzecz uzyskania środków zewnętrznych na wspomożenie rozbudowy szpitala i szykujemy sie  do wprowadzenia hitu końca roku, tzn. projektu "Szczecinek aktywni 60 +".
Mimo że w rankingu  hierarchii ważności tematów, aktywni 60+ z całą pewnością nie zajmują czołowego miejsca, jestem z decyzji o wprowadzeniu tego podpatrzonego w Tychach pomysłu, bardzo zadowolony. Do uczestnictwa w przedsięwzięciu dzieki któremu każdy szczecinecczanin który skończył 60 lat będzie mógł być beneficjentem różnych ulg i rabatów, zaprosiliśmy wszystkie podmioty gospodarcze działające w usługach.  Odzew był niesamowity. Na liście usługodawców którzy już wktótce będą obrandowani logo projektu, znalazły sie różnorakie  sklepy zarówno małe jak i duże, restauracje, hotele, bary, pizzerie, kwiaciarnie, zakłady kosmetyczne i fryzjerskie, kluby fitness, apteki, firmy działające w usługach medcznych, w motoryzacji, kino, basen itd itd.  Zniżki zróżnicowane od kilku do kilkunastu procent,  ale ich powszechność może spowodować, iż wpłyną już bardzo  odczuwalnie na kieszenie seniorów.
Projekt miał być pewnym ukłonem w stronę osób starszych  i rekompensatą za to, iż jak pokazują wszelkie znaki na niebie i ziemi, stracą na najbliższej sesji RM przywilej bezpłatnego podróżowania autobusami komunikacji miejskiej. Bezpłatny przejazd dla osób po 70 r.ż., zostanie zastąpiony biletem seniora w wysokości 80 gr. Nikt nie lubi tracić przywilejów. Jednak obecne trudne czasy wymagają przeglądu różnych ulg i wprowadzania bardziej czytelnych zasad. Widzimy jak trudno odebrać przywileje górnikom, hutnikom, służbom mundurowym czy nauczycielom. Tak czy owak  są to zmiany nieuchronne. Podobnie jest z przywilejami w skali mniejszej np. w skali miasta. Jednak dzięki  projektowi  Szczecinek aktywni  60+, bilans bedzie dodatni. Wystarczy pewnie z dwa razy skorzystać z usług firmy uczestniczącej w programie,  np. w oznakowanym logo projektu sklepie sprzedającym osobom starszym,  zrobić ze zniżką zakupy, wykupić z rabatem  bilet  do kina, czy zjeść obiad lub kolację w wybranym życzliwym  dla seniora  zakładzie gastronomicznym, by wielokrotnie ?odbić? sobie cenę wykupionych w ciągu miesiąca biletów autobusowych.
Projekt ma też aspekt na który wszyscy liczymy. Ma wygenerować tzw. wartość dodaną. W walce z kryzysem powinniśmy uczestniczyć wszyscy. Najłatwiejszą formą pomocy jest konsumpcja. Nawet mało zarabiając, należy trochę pieniędzy wydawać. To nakręca działalność zakładów produkcyjnych, firm usługowych, sklepów. Zmniejsza bezrobocie. Ściubolenie pieniędzy ?na czarną godzinę? powoduje, iż kryzys zamiast zanikać, pogłębia się. Dlatego tak ważne jest aby zachęcić osoby starsze do kupowania, ale też  i korzystania z form aktywności, z których dotychczas ze względu na strach przed wydawaniem pieniędzy nie korzystały. Warto np. chociaż raz w miesiącu zjeść kolację w restauracji, pójść do kosmetyczki, czy pójść do kina. Nie będzie bolało Smile,  nasze sampoczucie poprawi się, a poszczególne interesy będą się lepiej kręcić. Takie właśnie zachowania ma wspierać karta seniora. A osoby mające ?na liczniku? sześćdziesiąt lat i więcej, to w mieście potężne lobby. Około  osiem tysięcy osób. Jest o kogo zabiegać!


Kto stworzył Brunona K.? [ 2012-11-21 18:46:40 ]

Informacja o planowanym w Polsce zamachu terrorystycznym, w pierwszej chwili zabrzmiała jak żart. Tak bardzo przyzwyczailiśmy się do tego, iż zagrożenia owszem są, ale nie u nas, że pewnie większość z nas podeszła do podanej przez media informacji z dużą dozą nieufności. A jednak to prawda. Znalazł się kretyn który postanowił wysadzić w powietrze budynek sejmu i zabić najważniejsze osoby w państwie, w tym Prezydenta i członków rządu. Przerażające.
Dlaczego tak się dzieje? Czemu w Polsce po latach względnego spokoju pojawiają się ekstremiści? Dlaczego na ulicach pojawiają się marsze ?narodowców?, nasila się antysemityzm? Czemu wracają  antyniemieckie czy antyrosyjskie fobie, odradza się endecja w swojej najgorszej, prymitywnej postaci?
Myślę, że winnych jest wielu. W kraju dość mocno zahibernowała  się scena polityczna.  Platforma Obywatelska, partia środka, jako pierwsza partia w wolnej i niepodległej Polsce sprawuje nieprzerwanie władzę od ok. 6 lat. Sześć lat to dla wielu zbyt długo. Bycie na dłuższą metę ciągłą opozycją jest niezwykle frustrujące i trudne do zaakceptowania dla każdego ambitnego polityka. Stąd próby znalezieni za wszelką cenę narzędzia do rozbrojenia trzymającej się przy władzy koalicji PO-PSL. W tej walce, dla uzyskania postawionego sobie celu,  dla części opozycji, każdy zastosowany środek jest akceptowalny. To właśnie m.in. dlatego jesteśmy świadkami żenującego spektaklu jaki rozgrywa się na naszych oczach każdego dnia. Spektaklu  którego leitmotivem jest domniemane zamordowanie Prezydenta RP przez Rosjan  i ekipę Tuska.  Spektaklu który być może jest dla niektórych leczniczą psychodramą. Jednak psychodrama to przecież rodzaj terapii dla chorych psychicznie. Ten aspekt polskiego życia publicznego, bardzo trafnie podniósł w swej wypowiedzi profesor Brzeziński.
W swej masie, zdecydowana większość polityków to nieudacznicy którzy nie potrafią robić nic pożytecznego. Nie mają konkretnego zawodu, a jeśli mają to nie uprawiali go od tak dawna, że stali się  wtórnymi analfabetami.  Dlatego ?walcząc o życie?,  zmuszeni są do podejmowania prób prześcigania się w przedsięwzięciach czy w wypowiedziach,  mających spowodować, że zostaną zauważeni.
Frustracja opozycji i chęć zaistnienia na scenie politycznej za wszelką cenę, nakłada się na tak charakterystyczne dla okresów kryzysu, radykalizowanie się poglądów części społeczeństwa.  W kryzysie, ludzie skłonni są wierzyć w proste diagnozy. Skłonni są wierzyć w spiskową teorię dziejów.  Oczekują prostych rozwiązań czasami bardzo trudnych i złożonych  problemów i wskazania winnych ich pogarszającej się sytuacji bytowej. To w okresach  światowych kryzysów  rodziły się systemy totalitarne i takie ideologie jak faszyzm czy komunizm. To w kryzysach wyciąga się ?dyżurnych? odpowiedzialnych za całe światowe zło: Żydów, masonów, gejów.
Kolejnym  filarem stały się media. Już dawno przyzwyczailiśmy się do tego, że obiektywizm mediów, kiedyś sztandarowa cecha dobrego dziennikarstwa, jest już tylko pojęciem historycznym. Dziś by być słuchanym, oglądanym czy czytanym, media muszą opowiedzieć się po czyjejś stronie. Przynajmniej tak uważają. Media są wyrazicielem poglądu elektoratu na który się zorientowały. Cynicznie wybierają swój target i są konsekwentne w podlizywaniu się swemu odbiorcy.
Mój niestety nieżyjący już od dość dawna Ojciec, uważał dziennikarstwo za zawód całkowicie sprostytuowany.  Pogląd ten ugruntował sobie w czasach realnego socjalizmu. Ja mając  do czynienia przez wiele lat z dziennikarzami tzw. ?drugiego obiegu?, już tak radykalny w swoich osądach  nie byłem. Dziś byłbym skłonny  przyznać mu rację. Oczywiście każde generalizowanie jest dla jakiś jednostek krzywdzące, ale Ojciec był bliski prawdy.
Gdyby nie ?Nasz Dziennik?, czy ?Gazeta Polska  Codziennie?, gdyby nie radio Maryja, a nawet, o czym piszę z wielkim smutkiem, takie dzienniki jak ?Rzeczpospolita?, w Polsce pewnie nadal nie byłoby zagrożenia ekstremizmem. Powtarzane dzień w dzień insynuacje, wypaczanie faktów, nieżyczliwe komentarze dziennikarskie, pokazywanie wyłącznie niepowodzeń, wypadków, tragedii, w ogóle prawie tylko  tej smutnej strony naszego życia, to wszystko podburza społeczeństwo i buduje atmosferę przygnębienia, frustracji, podejrzeń. Powoduje, że duża grupa Polaków zaczyna wierzyć w wszechobecny układ, zmowę, spisek.
Myślę, że wielu zgodzi się z moją diagnozą. A swoją drogą ciekawa będzie reakcja naszych skrajnych polityków na podobne do moich wynurzenia.  Gdybym miał stawiać na sposób retoryki przewidywałbym tak:
??Chcą nas obarczyć odpowiedzialnością za pojawianie się w Polsce zjawiska terroryzmu. Trudno o bardziej niedorzeczną tezę. Tym bardziej, że mówią to ludzie którzy, powiedzmy to sobie otwarcie,  zamordowali Prezydenta. Takich ludzi można podejrzewać o to, że uknuli również  spisek mający pokazać rzekomego zamachowca. To prawdopodobnie  robota Tuska i rosyjskiego KGB. Robią to aby odwrócić uwagę od prawdziwych problemów kraju i odwlec nieuchronne zdemaskowanie winnych  zbrodni smoleńskiej. Mamy na potwierdzenie naszych słów  twarde dowody,  jednak nie możemy ich ujawnić. Zbyt wielu tych którzy chcieli coś ujawnić,  ?zmarło? w bardzo  dziwnych okolicznościach??  Koniec. Frown


God save America [ 2012-11-07 18:19:02 ]

Smutny dzień. Budzę się,  otwieram jak co rano TVN24 i?.. już wiem że koniec nadziei na zasadnicze zmiany w najbliższych kilku latach.  Barak Obama wygrał. Naprawdę zła wiadomość. Przynajmniej ja to tak odbieram. Przy globalizacji świata, to co dzieje się w mocarstwach zawsze ma olbrzymi wpływ na sytuację w każdym zakątku ziemi.
Mitt Romney straszył Amerykanów Europą. I miał w 100% rację. Pod rządami Obamy Ameryka zatraca swą największą zaletę.  Zaletę niepowtarzalnego, niespotykanego  nigdzie indziej na kuli ziemskiej miejsca, w którym każdy  człowiek dzięki uporowi, pracowitości, odwadze, kreatywności i przedsiębiorczości  może zajść daleko. Tak daleko, jak tylko możemy sobie to wyobrazić.
Ameryka to kraj szans. Ameryka to kraj bez tak ukochanych w Europie  dyrektyw mówiących jak żyć. Panuje zasada: człowieku, żyj tak jak chcesz. Dokonuj wyborów i wiedz, że będziesz ponosił ich konsekwencje, zarówno te pozytywne jak i negatywne. Pokaż, że jesteś uparty i coś umiesz, a odniesiesz sukces.
To powoli się kończy. Pod rządami demokratów Stany wchodzą na ścieżkę państwa opiekuńczego. Państwa w którym ci zaradni, przedsiębiorczy i pracowici, zapłacą za bezpieczeństwo nieudaczników, nieuków i leni. Za chwilę Amerykanie obudzą się w kraju odgórnych regulacji każdej sfery życia, nowelizowanych co kilka miesięcy standardów, nadawanych  przywilejów i przepisów mówiących ile czasu wolno  pracować, jak można zatrudniać, i jak nie wolno zwalniać pracownika.  Obudzą się w świecie setek administracyjnych absurdów które tak skutecznie krępują rozwój krajów UE. Będą wydłużać urlopy,  skracać tydzień pracy, dopłacać jednym i  przyznawać ulgi drugim. Będą zamykać sklepy w niedziele i święta żeby uchronić zatrudnionych tam pracowników przed przemęczeniem itd. itd. Szkoda. Wielka szkoda. No może przesadzam. Tak szybko to nie nastąpi, ale w tym kierunku zmierza.
Jednak najważniejsze jest to, iż prawdopodobnie przez kolejne cztery lata Ameryka nie znajdzie recepty na  wyjście z kryzysu. Obama będzie ?gasił pożary?, dosypywał pieniędzy do miejsc w których  ich brakuje, będzie powiększał dług wewnętrzny i na coraz większą skalę stosował interwencjonizm państwa. Na to źle zareagują rynki, a Polska jako jedno ze słabszych państw w ekonomicznym ?łańcuchu pokarmowym?, dostanie rykoszetem. Pod rządami słabego i mającego problemy z podejmowaniem decyzji prezydenta, Stany Zjednoczone będą prowadzić podobną  do tej dotychczasowej, politykę  zagraniczną. Politykę nijaką,  którą cechują ustępstwa, lawirowanie  i coraz wyraźniejsze ?oddawanie pola?.  Oddawanie pola Chińczykom, Rosjanom, Arabom, Iranowi. Wszystkim.
Ameryce była potrzebna zmiana. Szkoda, że nie wykorzystali okazji aby jej dokonać.

 


W całej Polsce jak w ?Bildzie? [ 2012-10-28 17:54:19 ]

Na Onecie ciekawa dyskusja o jakości mediów i dziennikarstwa. Wypowiadają się  Żakowski, Wildstein, Terlikowski i Passent.  Pretekstem do dyskusji jest  tekst Mariusza Max Kolonko krytykujący sposób uprawiania dziennikarstwa w Polsce. Max Kolonko mówi o czymś na co osobiście zwracam uwagę od długiego czasu, również na swoi blogu. Mówi o postępującej tabloidyzacji polskich mediów, niskiej jakości zawodu, braku profesjonalizmu i powszechnemu już sprzyjaniu przez media kiepskim  gustom odbiorców i  ich niskim oczekiwaniom.  Pisze o wałkowaniu przez ponad pół roku tabloidowych tematów typu śmierć Madzi. O zjawiskach które mogą się oczywiście zdarzyć na zachodzie Europy czy w Stanach w typowych szmatławcach będących marginesem publikatorów, ale które  u nas zdarzają się już absolutnie wszędzie. Kolonko ma też swoją teorię na temat podgrzewania antagonizującego Polskę tematu katastrofy smoleńskiej. Uważa, że temat jest sprytnie i z wyrachowaniem podsycany przez Rosję której najbardziej zależy na osłabianiu pozycji rządu, skłóceniu Polaków i ?dawkowaniu? sensacji i insynuacji (stąd m.in. nagłe pojawienie się w sieci szokujących zdjęć z miejsca katastrofy). Ciekawy punkt widzenia chociaż nie wiem czy słuszny.
Warto poczytać reakcję naszych dziennikarskich tuzów na tę krytykę. O ile wypowiedzi Żakowskiego czy Passenta generalnie nie polemizują z tezami i przykrą diagnozą postawioną przez przebywającego od dwudziestu kilku lat w Stanach Zjednoczonych dziennikarza,  o tyle ?mądrości? wygłaszane przez  Wildsteina, są już właśnie żywym dowodem na słuszność obserwacji o niskim poziomie dziennikarstwa polskiego, jakimi podzielił się z czytelnikami Kolonko.
Od kilku lat obserwuję z naszego szczecineckiego podwórka galopujące pogarszanie się jakości dziennikarskiej pracy.  Śledzę prasę i telewizję i z przerażeniem patrzę  jak podsycane są  sensacyjne tematy. Sensacji można się już dziś doszukać w najbardziej prozaicznych wiadomościach. Patrzę jak podobno wzorująca się na CNN ? TVN24 puszcza niby to dowcipne komentarze dotyczące bieżącej polityki. Komentarze w których  chodzi nie o inteligentne podsumowanie newsa, a wyłącznie o puszczenie oka do telewidzów. A że przy okazji przeinacza się fakty i nadużywa wyrwania zdań z kontekstu. Co to kogo obchodzi? Liczy się bon mot. Jednak prawdziwa tragedia zaczyna się w tzw. ?terenie?. O ile np. do przyjęcia bywa poziom dyskusji między topowymi politykami SLD, o tyle niestrawne jest przysłuchiwanie się wypowiedziom lokalnych np. szczecineckich reprezentantów tej partii. Przez analogię, podobnie jest z dziennikarzami. Lokalne media to często katastrofa. Przypadkowi,  często słabo wykształceni ludzie, u których na domiar złego występuje powszechnie brak chęci dogłębnego poznania tematu na który się wypowiadają. Często gotowa teza do której cyniczny manipulator dopasowuje  ?skręcony? materiał czy powstający tekst. Zwykle materiał na konkretne polityczne zamówienie. Czasami wystarczy poczytać same nagłówki, tzw.  head lines, aby już zobaczyć że tzw. ?dziennikarz? nie wie o czym pisze.
To wszystko idzie w złym kierunku. Piszę o tym bo szkody jakie wyrządzają media są trudne do oszacowania. Przez brak rzetelności przekazu  i manipulowanie, można zepsuć najlepszą inicjatywę,  zniechęcić inwestora, pogłębić marazm i i tak już zły nastrój Polaków, wypromować idiotów, podtrzymywać medialne istnienie głupców. Skłonność do manipulacji i brak rzetelności powinny dyskwalifikować, a tymczasem stają się w dziennikarstwie cechę pożądaną. Ciekawe czy jest szansa na zmianę? Żakowski mówi ? jest. Passent ? raczej nie.  A Wildstein? Wildstein narzeka, że kolejna konferencja pokazująca ?alternatywny? do oficjalnego przebieg wydarzeń katastrofy smoleńskiej, nie skupiła wystarczającej uwagi mediów które jak wiadomo (jemu) sprzyjają tylko jednej opcji politycznej!  No to wracamy do punktu wyjścia.Frown


Bełkotanie o ochronie [ 2012-10-10 17:27:05 ]

 

PiS w uderzeniu. Debata za debatą i kandydat na premiera pozaparlamentarnego (co by to nie miało znaczyć). Gęby pełne frazesów, że powinniśmy być bogatsi, że trzeba zrobić coś z bezrobociem, że zasługujemy na państwo opiekuńcze. Że należy więcej budować i więcej rozdawać, ale broń Boże nie dodrukowywać pieniędzy. Kaczyński nieudolnie  pozujący na męża stanu i gadający ?na okrągło?. Media z lubością relacjonujące każde jego bełkotliwe wystąpienie.  Żałosne. A jednak znaczna część społeczeństwa to kupuje.
Staram się to, mówiąc kolokwialnie, olewać. Przy ?debacie? o służbie zdrowia nie wytrzymałem. W zapowiedziach debaty pojawił się short program PiS na opiekę zdrowotną. Znacznie zwiększyć składkę zdrowotną, zlikwidować NFZ i powrócić do budżetowania służby zdrowia.
O ile można zrozumieć nostalgię części społeczeństwa, choćby tej popegieerowskiej, za PRL, to już nijak nie można pojąć nostalgii za powrotem do nakazowego rozdzielnictwa pieniędzy, czyli ?budżetowania? opieki zdrowotnej. Wzdychanie do budżetowania to  wzdychanie do powrotu do najkoszmarniejszych rozwiązań z czasów komuny. To wzdychanie do kolejek po numerek do lekarza na tzw. ?rejon?, brak motywacji dla pracowników opieki zdrowotnej do kształcenia się i uczciwej pracy, to  upolitycznienie finansowania  szpitali, nie tych  najlepszych i najlepiej przygotowanych do leczenia, a tych mających najlepsze ?plecy?. To rozwiązanie które natychmiast i radykalnie pogorszyłoby dostępność do leczenia. W końcu to prosta droga do likwidacji niepublicznych, prywatnych zakładów opieki zdrowotnej. Na szczęście chyba nawet największym głupcom i ignorantom nie uda się już zawrócić koła historii. Przekształcenia w ochronie zdrowia zaszły zbyt daleko.
Mamy słabą pamięć, a narzekania na ?tzw. ?służbę zdrowia?, to najlepsza recepta na odreagowanie codziennych trosk i zmartwień. To też świetna broń do atakowania rządzących. A jaka jest ta ?służba zdrowia??
Odpowiedź nie jest prosta. W Polsce jest różnie, ale wszędzie jest lepiej niż było. Jeśli wszędzie nie jest tak dobrze jak nawet przy obecnej, przyznaję może zbyt skromnej składce zdrowotnej, mogłoby być, to z powodu błędów zarządzania zakładami opieki zdrowotnej i braku determinacji samorządów.
Narzekanie na organizację opieki zdrowotnej pełne jest obłudy, hipokryzji i nadużyć. Opozycja permanentnie  wyciąga straszenie prywatyzacją, sugerując nie do końca znającemu temat społeczeństwu,  że lecząc się w prywatnej placówce trzeba za wszystko płacić. Prawda jest z goła inna. 90% niepublicznych (w tym stricte prywatnych) zakładów opieki zdrowotnej ma umowy z NFZ i leczenie tam jest bezpłatne. Zwykle ośrodki te są lepiej wyposażone, mają lepsze warunki lokalowe i lepszą kadrę medyczną, umawiają pacjentów na określoną godzinę, dbają o swój wizerunek. Bo prywatny właściciel firmy medycznej tym lepiej żyje, im więcej pacjentów obsługuje. Dlatego dba by pacjenci się od niego nie odwrócili.
Tematem dyżurnym ostatnich tygodni jest zadłużenie tzw. Memorial Hospitals, czyli tzw. centrów medycznych - szpitali pomników. Za każdym z pomysłów budowy takiego ogromnego szpitala stał  jakiś miejscowy, zwykle partyjny,  dygnitarz, który chciał w ten sposób przejść do historii. Powstały   szpitale molochy, trudne do utrzymania, z rozpasanymi trudnymi do skontrolowania wydatkami i hektarami niezagospodarowanej, a wymagającej  utrzymania przestrzeni. Skrajnym przykładem takiej głupoty była budowa np. Centrum Zdrowia Matki Polki w  Łodzi. I o ile będące na pierwszej linii frontu szpitale powiatowe zrestrukturyzowały się starając się dostosować do nowej rzeczywistości i ?urynkowionego? świadczeń zdrowotnych, o tyle szpitale specjalistyczne zrobiły to w mniejszym stopniu, a akademickie w minimalnym. No a szpitale ? molochy w ogóle  nie widziały powodu by kiwnąć palcem w bucie. Przecież można się zadłużać, bo nikt nie popełni sepuku by podjąć decyzję o ich zamknięciu. Stąd  dzisiejsze kłopoty.
Rozmowa na temat organizacji opieki zdrowotnej prowadzona jest głównie za pośrednictwem mediów, a tym od dawna zależy wyłącznie na podgrzewaniu atmosfery, a nie na dochodzeniu do  prawdy. Dlatego przy każdej dyskusji o problemach takiego czy innego ośrodka medycznego, pokazywany jest cierpiący pacjent, najlepiej chore dziecko lub chory onkologiczny. Gdy próbuje się rozmawiać o liście leków refundowanych, inicjatywie ze wszech miar słusznej, dzięki której cierpiący na chroniczny niedobór pieniędzy na leczenie NFZ podreperował swój budżet, w tle pojawia się, najlepiej chwiejący się na nogach emeryt stojący przy kasie apteki.  A przecież ta lista to próba odejścia od dopłacania przez skarb państwa często do tysięcy niepotrzebnych nikomu leków. Lista per saldo uderza nie w pacjenta, a w zachłanne firmy farmaceutyczne. A zaoszczędzony pieniądz przekierowywany jest na leczenie.
Dyskusja o opiece zdrowotnej jest trudna i delikatna bo dotyczy ludzi chorych, a więc pokrzywdzonych przez los. Dlatego wszystko burzy się we mnie, gdy widzę przedstawicieli opozycji atakujących ramię w ramie z dziennikarzami i poruszających w uproszczony i zakłamany sposób  tematy, w których ?broniący się? nie mogą lub nie chcą powiedzieć otwartym tekstem prawdy. Tak jest np. przy powracającym co jakiś czas finansowaniu przez NFZ tzw. chemioterapii niestandardowej. Trudno dziwić się pacjentom gdy w ekstremalnej sytuacji zaawansowanej choroby nowotworowej  szukają koła ratunkowego. W tej tragicznej sytuacji w której może znaleźć się każdy z nas,  nikt nie odważy się otwarcie powiedzieć, że to leczenie jest nie tylko drogie, ale że w tym konkretnym przypadku przy takim zaawansowaniu choroby, nie ma jakiegokolwiek sensu. A tak jest przynajmniej z częścią niestandardowych procedur.  To wymarzona wręcz sytuacja dla sępów. Można atakować do woli prezesa NFZ czy Ministra Zdrowia bo przecież nie powiedzą przed kamerą zdesperowanym pacjentom, że nie dają na to leczenie pieniędzy bo to leczenie potwornie drogie, a co najważniejsze, w przypadku tego konkretnego pacjenta, to pieniądze zmarnowane. Każdy onkolog słuchając tzw. ?opisu przypadku? o tym wie, ale nikt tego głośno nie wyartykułuje. To że duża część polityków zatraciła ludzkie odruchy, jest zakłamana i cyniczna, od dawna  wiedzą już wszyscy. Teraz dołączyła do tej zdemoralizowanej grupy, spora część dziennikarzy.
Szczecinek dopracował się pod  względem organizacji opieki zdrowotnej na swoim terenie,  modelowego w skali kraju rozwiązania. Sprywatyzowane w 90% gabinety lekarzy rodzinnych, konkurują o pacjenta oferując coraz lepsze warunki opieki. Przekształciliśmy publiczny SP ZOZ w niepubliczny NZOZ prowadzony przez spółkę prawa handlowego w której 100% mają samorządy ? powiat i miasto. Zadłużony, zapyziały jeszcze kilka lat temu  szpital, odżył. Nie tylko przynosi zyski, ale jest sukcesywnie remontowany, wygląda  z roku na rok lepiej, poszerza swoją ofertę, poprawia standard  i rozbudowuje się. Dzięki nowemu spojrzeniu na możliwość współpracy z podmiotami prywatnymi, stworzono nieformalne szczecineckie konsorcjum zdrowia, w którym firmy świadczą dla siebie wzajemnie dziesiątki usług. Nie powiela się Izby Przyjęć, laboratorium. Wspólnie wykorzystuje się bazę diagnostyczną. Opłaca się to każdemu, a zainteresowanie leczeniem się w Szczecinku, jest coraz większe.
Bo nawet przy skromnych środkach można mieć sukces. Trzeba po prostu rzetelnie robić swoje. I dla swego zdrowia psychicznego, nie słuchać bajdurzenia i bełkotu o tegoż zdrowia ochronie.


Obudź się Polsko [ 2012-09-29 12:28:56 ]

Czas upływa i to szybciej niż byśmy sobie tego życzyli.  Kryzys światowy ewoluuje, państwa do niedawno bogate i uważane za ?tygrysy Europy? stają przed widmem bankructwa. Trwa dyskusja o protekcjonaliźmie i możliwościach zapobieżenia ekspansji  i zdominowaniu świata przez Państwo Środka.  W Stanach trwa wyścig do Białego Domu. Dokoła tysiące mniej lub bardziej znaczących zdarzeń, które mają wpływ również na naszą sytuację, w tym mega ważna dyskusja o przyszłości Unii Europejskiej, Eurolandu i planach budżetu Unii na lata 2014-2020. A w Polsce? W Polsce czas stanął w miejscu.  Coś niesamowitego. PiS - owi, przy udziale mediów, nadal udaje się skupić uwagę znacznej części społeczeństwa na katastrofie prezydenckiego samolotu.  Katastrofie która miała miejsce wiosną 2010 roku! Trwają kolejne ekshumacje zwłok, kolejne pogrzeby tych samych osób, do tego transmitowane przez TV. Przyglądam się temu z niedowierzaniem. Czy jest drugi taki kraj na świecie w którym główne wydanie wiadomości można poświęcać  w 90% katastrofie samolotu? Katastrofie która miała miejsce  dwa i pół roku temu i której już poświęcono  kilkaset takich głównych wydań dziennika.   Katastrofie której przyczyny ? mgła nad lotniskiem , brawura pilotów i presja na wylądowanie mimo trudnych warunków - znano pół godziny po jej dokonaniu się, a wokół której grupce ludzi, dla celów czysto politycznych, udało się stworzyć nieprawdopodobne scenariusze wypadków.  Po raz setny słyszymy o chorym państwie które nie zdaje egzaminu, o zdradzie o świcie, o teorii zamachu, o szczątkach w workach na śmieci,  o błędach przy sekcji zwłok. Każdy kto ma minimum pojęcia o medycynie wie, że sekcje zwłok,  a  raczej odnalezionych szczątków zwłok, z punktu widzenia poznawczego i wniesienia czegokolwiek istotnego do śledztwa, nie mają jakiegokolwiek znaczenia. Co tu badać? Porozrzucane , porozrywane fragmenty ludzkich narządów? Wszyscy zmarli śmiercią nagłą z powodu urazów wielonarządowych. Jednak przez delikatność tematu, nikt głośno o tym nie mówi. Gdy świadkowie którzy oglądali miejsce katastrofy zaczęliby realistycznie opisywać makabryczną scenerię miejsca ktastrofy, byliby natychmiast oskarżeni o brak wyczucia i ranienie rodzin zmarłych. Z tego samego poodu nie mogą mówić o umowności zebrania w jednym miejscu kawałków ciał. Przy tych ograniczeniach łatwo  oskarżać marszałek Kopacz, że nie dopilnowała w Moskwie skrupulatnego przydzielenia szczątków do konkretnych trumien.
To co się dzieje jest ohydne. Przestałem oglądać programy informacyjne, wyłączam TVN24, w której kolejni eksperci opowiadają kolejne bzdury. Nasz kraj , a przynajmniej jego znaczna część  dała się zwariować.  Obudź się Polsko!!!
Ciągły atak na rząd, ciągłe kreowanie kolejnych ?afer?, zaganianie ?do narożnika? i presja na tłumaczenie się, wszystko to powoduje, iż jak sądzę, niezwykle  ciężko jest premierowi i ministrom skupić się na rzeczach istotnie ważnych. Trudno jest rządzić krajem w niezwykle trudnym momencie jego historii.
Tym bardziej należy cieszyć się, że nadal się jakoś trzymamy. Tak ironizowane hasło iż jesteśmy ?zieloną wyspą?, jest ku rozpaczy opozycji nadal aktualne, chociaż przypuszczanie, iż nie będziemy przez kolejne lata coraz bardziej odczuwać panującego na świecie, przedłużającego  się  kryzysu, jest naiwnością. Musimy zrobić wszystko aby utrzymać tempo wzrostu gospodarczego. To wyzwanie również dla Szczecinka. Dziś mamy jeden cel, który powinien skupić naszą uwagę od lewa do prawa. To stworzenie nowych miejsc pracy! Bez nowych inwestycji zaczniemy staczać się po równi pochyłej. Jednak już widzę jak budzą sie co niektórzy, kontestując pojawienie się każdego nowego inwestora. Bo dla pewnej grupy mieszkańców naszego miasta, nadal im gorzej tym lepiej.
Za dwa tygodnie muszę przystąpić do prac nad sprecyzowaniem budżetu na 2013r. Jeszcze nigdy przez sześć lat gdy piastuję urząd Burmistrza nie miałem tak niejasnej sytuacji co do możliwości finansowych miasta. Będzie ona zależała od wydarzeń najbliższych miesięcy. I zapełniania specjalnej strefy ekonomicznej. Czy się nam to uda? Wierzę że tak, chociaż łatwo nie będzie. Jednak kto obiecywał, że będzie inaczej?


Wielki szacun [ 2012-09-15 09:52:45 ]

Jak ma być dobrze? Otrzymałem ankietę przygotowaną przez Związek Miast Polskich, a dotyczącą priorytetów i stopnia ważności dokonania zmian w  Karcie Nauczyciela. Ankieta dotyczy różnych postulatów koniecznych zmian: Objęcia kartą nauczyciela tylko nauczycieli ?tablicowych? i wychowawców, zwiększenia pensum o 2h (!), ?uporządkowania? urlopów dla poratowania zdrowia (orzeka komisja ZUS i ZUS płaci), likwidacji przeniesienia nauczyciela w ?stan nieczynny?, likwidacji dodatku wiejskiego, mieszkaniowego czy prawa do działki, czy w końcu  skrócenia urlopu do 40  dni roboczych.
Na ankietę odpowiedziałem, chociaż uważam, że to wszystko idzie  w złym kierunku. Dlaczego? Bo Kartę Nauczyciela powinno się całkowicie znieść, a nie majstrować przy mniej, ją modyfikować i poddawać stosunkowo drobnemu liftingowi.  Pisałem o tym na blogu  (?Co jest zdrowe, a co chore?) i nie wracałbym do tematu gdyby nie m.in. asekuracyjne podejście do tematu Związku Miast Polskich i jeszcze bardziej ostrożne, polskiego rządu.
Karta jest  narzędziem ochrony nauczycieli słabych. Daje zupełnie nieuzasadnione przywileje jednej grupie zawodowej, w której  została już zabita konkurencyjność i możliwość różnicowania płac i wyróżniania najlepszych. A jak nie ma rywalizacji, to po cholerę się wysilać? To podejście znacznej części naszych belfrów. Oczywiście nie wszystkich. Każde generalizowanie jest krzywdzące. Jest wielu wspaniałych nauczcieli.  Dobrzy karty się nie boją ? vide nauczyciele szkól niepublicznych. Nauczyciele powinni oczywiście godnie zarabiać, ale nie za pracę na pół etatu.
Jakby na ilustrację moich wynurzeń, ciekawa  informacja na Onecie: ?... Mamy  najniższy na świecie wymiar godzin, które nauczyciel powinien przepracować w szkole. Wynika to z najnowszego raportu Education at Glance 2012, który przygotowuje co roku OECD ? (Organizacja Współpracy Gospodarczej i Rozwoju). Nauczyciel szkoły podstawowej  w Polsce, przy tablicy spędza rocznie 502 godziny, co przy 186 dniach pracy daje około 162 minut - nieco ponad trzy i pół godziny lekcyjne dziennie. Dla porównania rosyjski ma średnio pięć lekcji dziennie, niemiecki pięć i pół, czeski blisko sześć, hiszpański prawie siedem, a amerykański osiem. Średni czas pracy dydaktycznej nauczycieli dla krajów OECD oraz UE wynosi ponad pięć i pół godziny lekcyjnej?. No comment.Frown

Wróciłem z Tychów. Byłem tam przez dwa dni na zaproszenie prezydenta Andrzeja Dziuby. Zweryfikowałem swoje myślenie o Śląsku. Zapamiętałem Śląsk na którym nie byłem, wstyd się przyznać, pewnie z 40 lat, jako teren kominów, hałd, i górujących nad krajobrazem kopalnianych wind. Smog, okopcone elewacje domów. Krótko mówiąc krajobraz jak z filmów Kutza. Tymczasem po takim Śląsku już prawie nie ma śladu. Jadąc przez Śląsk widzi się jak bardzo zatarła się granica między niektórymi regionami Polski, a Europą Zachodnią. A Tychy są tego najlepszym przykładem. Rozmach, szerokie ulice, zrewitalizowane starsze części miasta i utrzymywane w czystości nowe, pełno zieleni, obiektów sportowych i rekreacyjnych, ekologiczny,  sprawny transport (trolejbusy i autobusy na gaz ziemny, namiastka metra), nowoczesny ale mało uciążliwy  przemysł z wieloma zakładami high-tech, bezrobocie 4% itd. itd. Wiele rozwiązań systemowych które warto podpatrywać. Jak mówią młodzi, wielki szacun. Zresztą jeszcze do tego tematu na pewno wrócę. I to jak sądzę,  nie jeden raz. Smile


Każdy ma swego Maciarewicza [ 2012-09-01 11:50:00 ]

Jak większość rodaków chcę czy nie chcę, muszę obserwować zadymę jaka towarzyszy wyjaśnianiu bankructwa Amber-Goldu. Media nie dadzą nam wytchnąć ani na chwilę. Przy okazji Sejm funduje nam niezły spektakl na swe powakacyjne entrez. Inna rzecz, iż to co dzieje się wokół  Amber-Gold, faktycznie  powinno być  przyczynkiem do refleksji na temat funkcjonowania  agend naszego państwa, np. nadzoru finansowego, urzędów skarbowych,  czy  też przemyśleń na temat działalności prokuratury. Refleksji na temat w ogóle funkcjonowania państwa prawa.  Trudno nie zgodzić się ze spostrzeżeniami artykułowanymi zresztą nie tylko przez opozycję, iż organy nadzoru i ścigania są bardzo  chętne do nękania ?drobnicy?, wykazując dużą niefrasobliwość i tolerancję przy zajmowaniu się ?grubą rybą?. Więzienia zapełnione przez złapanych na jeździe po pijanemu rowerzystów,  bez litości  karani  finansowo ?przestępcy?, którzy popełnili błąd przy wypełnieniu formularza  corocznego PITu. Z drugiej strony,  korzystający z pełni wolności, nie nękany przez kogokolwiek, skazywany wielokrotnie ?w zawieszeniu? oszust, funkcjonujący nadal jakby  nigdy nic i popełniający kolejne identyczne oszustwa, tylko tyle, że  na coraz większą skalę. Trudno nie być wkurzonym.  Trudno nie denerwować się widząc czasami nieadekwatną do skali problemu aktywność choćby wspomnianej  prokuratury, kreującej na własny użytek lokalne pseudo ?afery?, przy   bierności i niechęci do wszczynania postępowań przy sprawach większej wagi, ale ?kłopotliwych?. Ta sytuacja widoczna jest w każdym zakątku Polski, od Warszawy po Pcim Dolny. Każdy kto patrzy uważnie ma podobne spostrzeżenia i odczucia. Jednak to wszystko nie powinno być przyczynkiem do nawoływania do nieprzemyślanych zmian systemowych, do nerwowych ruchów powodujących ?wylanie dziecka z kąpielą?. Na przykład do pokusy ponownego uzależniania prokuratury od polityków. Bo jaka by ta prokuratura chora nie była, to politycy na 100% jej nie uzdrowią. Wręcz odwrotnie. Poprawić sytuację może wyłącznie większy nadzór organów kontrolnych w samej instytucji. Choćby wzmocnienie dyscyplinującej roli Prokuratora Generalnego.
Przy okazji   sprawy Amber Goldu, opozycja usilnie próbuje powiązać Platformę Obywatelską z aferzystami i gangsterami. Byliśmy świadkami takich insynuacji już wielokrotnie, a politycy PiSu wręcz się w tym wyspecjalizowali. Swoją drogą ciekawe jak daleko w swojej paranoi może posunąć się poseł A.Maciarewicz, widzący już wszelkie wydarzenia jako niekończącą się  zmowę i spisek.
Od początku patrzę z zainteresowaniem na próby przypisania premierowi Tuskowi odpowiedzialności za zachowanie jego dorosłego syna. To problem dość uniwersalny, dotyczący tysięcy polityków którzy mają dzieci. Te dzieci jak wszystkie inne kształcą się, dorastają, kończą lub nie studia, zakładają swoje rodziny i szukają swego miejsca w życiu. W końcu w zdecydowanej większości muszą gdzieś pracować. Syn Tuska nie musiał oczywiście pracować na rzecz powiązanych z Amber Gold linii lotniczych  OLT Express. Postąpił nieroztropnie, ale jaka w tym wina jego ojca? Facet jest dorosły. Tusk nie ?załatwiał? mu tej pracy, ,,nie rekomendował? go. Wręcz odwrotnie.
Będąc sam ojcem dorosłego syna w wieku syna Donalda Tuska, wiem jak mamy znikomy  wpływ na postępowanie i wybory naszych dzieci. A im bardziej kreatywne i samodzielne są nasze dzieci,  tym wpływ mamy mniejszy.
Dla tropiących ?afery? oszołomów, każde miejsce pracy dzieci polityka jest podejrzane. Pamiętam bzdury wypisywane w internecie na temat mojej rodziny. Liczne zawiadomienia  do organów ścigania,  donosy, paszkwile. Znam przynajmniej dwie osoby które obrały sobie jako cel życia oczernianie mnie, wypisywanie rozmaitych insynuacji, tropienie afer  w których rzekomo uczestniczę.  No, ale cóż. Widocznie tak musi być. Widocznie  każdy musi mieć swego Maciarewicza.


Powakacyjne refleksje ? c.d. [ 2012-08-14 21:48:11 ]

Jak pisałem, pobyt poza granicami kraju to możliwość dokonania dziesiątek obserwacji i odnotowania pewnych trendów w rozwoju u innych. Takim trendem jest z cała pewnością rozwiązywanie problemów komunikacyjnych na skrzyżowaniach  przy pomocy rond.  Po raz pierwszy zobaczyłem ronda jako podstawowy model skrzyżowania, wiele lat temu w australijskiej Canberze. Canberra to stosunkowo nowe, obecnie 300 tys. miasto. Zostało  zbudowane od podstaw w latach 20-tych ub. wieku, a więc mniej więcej wtedy gdy w Polsce powstawał Gdynia, jednak mimo, iż jest stolicą Australii od 1927 r, prawdziwy boom zaczęło przeżywać w II-giej połowie XX wieku. Od lat sześćdziesiątych do chwili obecnej, ilość mieszkańców Canberry wzrosła sześciokrotnie, co spowodowało konieczność opracowywania nowych projektów urbanistycznych. Wtedy pojawiły się masowo ronda i mimo ruchu lewostronnego, po mieście jeździ  się znakomicie. Ronda dominują w krajobrazie Hiszpanii, Francji, w wielu miejscach we Włoszech  czy  w Danii. Po co więc wyważać otwarte drzwi?

Zachodnie miasta w których bywam, mają często charakter turystyczny. Należałoby wiec oczekiwać w nich wielu punktów informacji turystycznej i doskonałego opisu ich  turystycznych walorów. No i z tym bywa różnie. We Francji, we wręcz kultowych miejscach Prowansji  czy Langwedocji, takich jak Arles, Avignon, czy Carcassonne, w dość małej ilości punktów informacyjnych znajdziemy więcej niż skromną informację o w/w miastach. Przynajmniej w języku angielskim. Przyznam, że to dość zaskakuje. Osobiście jestem niezadowolony ze zbyt małej ilości ulotek obcojęzycznych dostępnych w Szczecineckiej Informacji Turystycznej. W przyszłym roku musimy to poprawić i na pewno poprawimy. Jednak ta nasza  skromna ?oferta? nie odbiega od podobnie skromnej informacji u Francuzów. A przecież  gdzie nam tam porównywać się do Avignon?

Przy okazji pobytu za granicą weryfikujemy inny mit, mianowicie o nieznajomości języków obcych w Polsce. Nie miejmy żadnych kompleksów. Znajomość angielskiego w Polsce jest wielokrotnością znajomości tego ponoć międzynarodowego języka we Francji, Hiszpanii, czy Włoszech. Chcesz się dogadać z Hiszpanem? Ucz się hiszpańskiego. Z Francuzem ? francuskiego itd. itd. Ta językowa ignorancja i chyba jednak arogancja, jest przerażająca. Mnóstwo Francuzów, nawet tych młodych, nie zna ani jednego, nawet najprostszego  słowa w języku Shakespeare?a. Sprzedawcy w sklepach nie znają nawet  podstawowych angielskich  liczebników. Pozostaje ?miganie? wzbudzające zwykle śmiech z nutką zażenowania, u obu próbujących się dogadać stron.   Oczywiście są kraje, gdzie znajomość języków obcych jest bardzo duża. Tak jest w krajach Skandynawii czy Holandii. W Niemczech, podobnie do Polski, jest pod tym względem nieco gorzej niż w danii czy Szwecji, ale na tle państw wymienionych wcześniej,  wypadamy zupełnie dobrze.

I kolejny mit. Palimy najwięcej papierosów! No cóż? Palimy w Polsce bardzo dużo, ale  na szczęście, tak mi się przynajmniej wydaje, palenie  jest u nas  coraz mniej trendy i cool. Jednak uwierzcie mi  nie wszędzie tak jest. W Hiszpanii czy Francji pali mnóstwo osób. Palą w restauracyjnych ogródkach i na ulicy, przy dzieciach i przy niepalących, w samochodach i na plaży. I wcale się tego nie wstydzą. Przynajmniej pod tym względem nie bierzmy więc przykładu z zachodnich i południowych  krańców naszego kontynentu. Implementujmy to co dobre. Bo i dobrych , godnych naśladowania  wzorców jest wiele. Jednak o tym kiedy indziej.


Urlop, urlop i po urlopie [ 2012-08-10 16:05:23 ]

Urlop, urlop i po urlopie.  Zgodnie z planem zamieniliśmy się na domy z Francuzami z Montpellier, a dokładnie z St Georges d? Orques,  miasteczka satelitarnego oddalonego od Montpellier o 3 min jazdy samochodem, lub 10 min rowerem.  Podróżowanie to nie tylko zwiedzanie zabytków i korzystanie ze słońca. Akurat obu tych rzeczy  w płd. Francji nie brakuje.  Wyjeżdżanie poza granice kraju to, przynajmniej dla mnie, dziesiątki obserwacji dotyczących organizacji życia  w innych miejscach na ziemi. To próba uzmysłowienia sobie gdzie jesteśmy,  czy odstajemy np. od reszty Europy, jak żyją Niemcy, Włosi, Hiszpanie czy Francuzi.  I muszę z przyjemnością stwierdzić, że różnice coraz bardziej zacierają się. Potwierdzili to zresztą też Francuzi, zostawiając list z podziękowaniami za pobyt w naszym mieście  i przelewając na papier swoje przemyślenia i bardzo pozytywne wrażenia z pobytu w Szczecinku.
To co nadal wyróżnia nas in minus w Europie  to infrastruktura drogowa. Przejechałem Francję od północy po południe podróżując non stop, autostradami. Również w samych miastach francuskich rozwiązania komunikacyjne w większości wzorcowe.  Bezkolizyjne ronda lub wszechobecne  światła powodują, iż ruch jest dość płynny i bezpieczny. O stanie nawierzchni nie wspomnę. Właściwie dziur w jezdniach nie spotyka się.  W Niemczech setki kilometrów autostrad przebudowuje się lub naprawia, co sprawia, że przez Niemcy jedzie  się obecnie nieco gorzej niż przez Francję. Za to tam gdzie napraw nie ma, można u naszych zachodnich sąsiadów,  w większości przypadków jechać bez ograniczenia prędkości, co znacznie przyśpiesza przemieszczanie się.
To na co zwracamy uwagę poza graniami Polski to oczywiście ceny.  Pod tym względem Francja wyróżnia się mało korzystnie.  Drogo. Droga żywność , ubrania, buty, artykuły przemysłowe. Paliwo trochę tańsze niż w Niemczech, ale już za przeciętny obiad w knajpie, zapłacimy we Francji średnio 1,5-2x drożej niż w RFN. O ile ceny w Hiszpanii czy Włoszech można porównywać do polskich, stosując czasami przelicznik max.  1,5x, to we Francji należy przemnożyć przez 3.
No ale to i tak lepiej niż w Szwajcarii czy Norwegii. Tyle, że tam oczywiście ludzie zarabiają   adekwatnie więcej. Mimo ?drożyzny?, restauracje, bary, puby, ale też i sklepy zapełnione. Część klientów stanowią oczywiście turyści, ale i rodowitych Francuzów nie brakuje. Mimo upału życie toczy się wcale nie tak leniwie jak w Hiszpanii czy Włoszech, krajach wszechobecnej sjesty. Może  właśnie dlatego Francuzi mają mniejsze kłopoty gospodarcze niż wymienione kraje?
Z racji mojej dość nowej i niespodziewanej dla mnie profesji, jeżdżąc po Europie (i nie tylko) zwracam uwagę na utrzymywanie czystości i porządku, zieleń miejską, zagospodarowywanie tzw. przestrzeni publicznej,  ład urbanistyczny (lub jego brak), sposoby segregacji i odbioru śmieci, dostępność toalet publicznych czy parkingów itd. itd. Może poświęcę wkrótce tym tematom nieco miejsca na blogu. Generalnie nie jest źle. Nie powinniśmy mieć większych kompleksów, co nie oznacza, że już dogoniliśmy ?starą ? Europę.  Jednak dystans bardzo zmalał.
A  że urlop wypadł w czasie Igrzysk Olimpijskich, trudno nie powiedzieć i o tym parę słów. W TV francuskiej olimpiada od rana do nocy  na zmianę na dwóch programach TV publicznej (jak u nas), ale pokazują głównie te dyscypliny w których Francja odnosi sukcesy. W Niemczech olimpiadę relacjonują podobnie tzn. z nastawieniem na swoje, niemieckie  dokonania.  Gdybyśmy mieli  wydarzenia sportowe relacjonować wg takich kryteriów, należałoby bardzo skrócić w TVP, czas antenowy poświęcony olimpiadzie Frown.  Z polskim sportem stało się coś złego. Totalna zapaść. To oczywiście temat rzeka i problem wielowątkowy, ale myślę że byłoby lepiej, gdyby więcej samorządów podążało naszą, szczecinecką drogą. Łożenie pieniędzy na powszechność uprawiania sportu wśród dzieci i młodzieży przełoży się w końcu na sukcesy  wyselekcjonowanej grupy wyczynowców. Jednak trzeba konsekwencji i determinacji w propagowaniu masowości uprawiania sportu i walki ze skostniałymi strukturami przeróżnych związków sportowych dających synekury tzw. działaczom. No, ale niby ta wiedza jest powszechna. I co? Szkoda gadać.


Normalny brak normalności [ 2012-07-12 18:57:43 ]

 

Mimo, iż w ostatnich latach nasz kraj rozwija się dynamicznie, wokół nie brakuje zadziwiających absurdów. Nad jednym z reliktów rodem z PRL, pochylił się wczoraj Trybunał Konstytucyjny. Osobiście nie mam nic przeciw działkowcom. Wręcz odwrotnie. Uważam, że posiadanie swego małego ogródka jest rzeczą pożądaną, pożyteczną  i daje radość setkom tysięcy ludzi których na inną formę wypoczynku  nie stać. Nie może być jednak tak, iż Polski Związek Działkowców uzurpuje  sobie bycie poza ogólnie obowiązującym prawem. Przypominam sobie trudne rozmowy z działkowcami z ul Szczecińskiej.  Mimo, iż plan zagospodarowania terenu przewidział dla niezwykle atrakcyjnie położonych, dochodzących do jeziora terenów ogródków zupełnie inną funkcję, mimo iż  działka  przy Szczecińskiej jest własnością miasta, ustawa o ogródkach działkowych uniemożliwiała przejęcie terenu, bez zgody związku. A zarząd konkretnych  ogródków działkowych, zgody nie wyraził. A nawet gdyby wyraził, to mimo, iż działkowcy użytkują nie swój teren i przez lata czerpali z niego pożytki, miasto musiałoby wypłacać odszkodowania i dodatkowo zaproponować inną, ekwiwalentną działkę.  PZD stał się państwem w państwie. Stał się  reliktem minionej epoki, w którym synekury znaleźli podobni do tych ze Związku Piłki Nożnej ? ?leśni dziadkowie?. Sprawa PZD to szczyt góry lodowej przeróżnych prawnych absurdów, nadal funkcjonujących w naszym pięknym kraju.

Ostatnio całkowicie zaskoczyła mnie relacja na temat bezradności Agencji Nieruchomości Rolnych (ANR) w odzyskiwaniu należących do niej, a zagarniętych całkowicie bezprawnie przez różnych ?użytkowników?,  gruntów. Otóż okazuje się, iż w całej Polsce tysiące ha należących do ANR (grunty skarbu państwa),  jest bezumownie uprawianych przez osoby nie płacące za ziemię. Osoby te  nie tylko zbierają plony, ale też, to już jest prawdziwy ?hicior??. dostają do zagarniętych  bezprawnie hektarów, dopłaty unijne. ANR nie może dysponować  swoimi gruntami, nawet wtedy gdy ma na nie kupca, bo wystarczy, iż samozwańczy właściciel  zaorze czy zabronuje pole, by na kolejny rok uniemożliwić prawowitym właścicielom odebranie ich własności. Dobre, nie? Jednak tak stanowi prawo. :-)

Polskie prawo sankcjonuje również tzw. ?zasiedzenie w złej wierze?. Szczerze mówiąc, w ogóle  nie bardzo rozumiem pojęcie, wg którego zgodnie z prawem wchodzimy w posiadanie czegoś, co nam się nijak nie należy. Mogę jednak jeszcze próbować zaakceptować, iż w przypadku gdy np. ogrodziliśmy grunt skarbu państwa  czy gminy, sądząc że jest nasz (bo np. źle sobie wymierzyliśmy działkę, albo ktoś nam sprzedał wytyczony teren twierdząc, że jest jego),  nikt nie rościł do niego pretensji, a  my  dbaliśmy o teren jak o własny, to że po 20 latach stajemy się jego prawowitymi właścicielami przez zasiedzenie. Jednak jak można sankcjonować podobne zdarzenie, gdy kupujemy działkę  np. 1000 m.kw, po czym doskonale wiedząc, że to nie nasze, wiedząc  iż łamiemy prawo, stawiamy ogrodzenie przywłaszczając sobie kolejne 1500 m.  Sąsiedzi nie oponują, bo sądzą, że kupiliśmy 2500 m.kw. Zgodnie z polskim prawem po 30 latach stajemy się właścicielem przez zasiedzenie w złej wierze. Absurd. Przecież myśmy tego nie ?zasiedzieli?. Myśmy tę ziemię ukradli. Przedawnienie mogłoby doprowadzić ewentualnie  do tego, że nie będziemy za ten czyn  ukarani, ale dlaczego ktoś jest za przywłaszczenie cudzej własności nagradzany?

Cały pakiet absurdalnych przepisów obejmuje gospodarkę mieszkaniową. Dla przykładu, gdy wynajmujący mieszkanie od ZGMu , spółdzielni mieszkaniowej czy osoby prywatnej nie płaci czynszu i nie opłaca mediów, właściciel mieszkania ma prawo wystąpić do sądu o jego eksmisję. Sądy oczywiście orzekają  w takim wypadku  eksmisję, nakazując jednak  gminie dostarczenie mieszkania socjalnego. Ponieważ skala takich zdarzeń przekracza możliwości tworzenia mieszkań socjalnych przez gminę, czas oczekiwania na realizacje postanowienia sądu wydłuża się i trwa całe lata.  To powoduje, iż miasto musi latami płacić właścicielowi  spółdzielni czy osobie prywatnej czynsz i opłaty za wodę, prąd gaz itd., przejmując zobowiązania lokatora. Duża ilość niepłacących wie doskonale, iż gmina i tak przez wiele lat  nie da im mieszkania socjalnego (bo nie ma) i że mogą bezkarnie i bez konsekwencji,  za nic nie płacić. I nie płacą. Bo po co? I tak nikt ich nie ruszy z nieopłacanego mieszkania.   Taki stan rzeczy powoduje z kolei, iż np. developerzy przestają przejmować się kondycją finansową osób którym wynajmują mieszkania. Gdy lokator przestanie  płacić - a to że nie będzie płacił czasami widać na pierwszy rzut oka już od samego momentu zawierania umowy najmu -  to przecież i tak  za chwilę  miasto pokryje czynsz.   Spółdzielnie mieszkaniowe czy developerzy, przestali ponosić ryzyko biznesowe nietrafionego obrotu swym majątkiem. Trudno o coś bardziej demoralizującego.

Pewnie świata od zaraz nie naprawimy, ale wyrok TK jest jaskółką dającą jakąś nadzieję na normalność. Chyba że przywykniemy do tego, że w Polsce normalnością jest właśnie jej brak.