Jesteś tutaj: BLOG
Pobudka [ 2011-10-26 21:26:51 ]

Na okładce ?Wprost? znakomite zdjęcie śpiących hierarchów kościelnych i napis? ?Pobudka?. To jedna z ciekawszych w ostatnich latach, okładek naszych tygodników. Jedno zdjęcie, a tak wieloraki przekaz. Księża w purpurach i brokatach, (a więc znamiona bogactwa),  w większości starcy (czas na wymianę pokoleniową?). Zwisające głowy, zamknięte oczy  i wprost słyszalne ze zdjęcia pochrapywanie  zmęczonych, a może znudzonych przywódców (koniec kościoła?)?. Pojawienie się na dużej scenie politycznej Palikota prowokuje. Trzeba uczciwie przyznać, że ten nie doceniamy przez wielu polityk, bardzo sprytnie zdiagnozował zapotrzebowanie części społeczeństwa na powrót do wydawało się odłożonych ad calendas grecas tematów.  Jednym z nich jest rola kościoła katolickiego w życiu teoretycznie świeckiego państwa. Mimo, iż intencje polityka będącego w przecież tak nieodległej przeszłości wydawcą ultra katolickiego pisma ?Ozon?, są w oczywisty sposób dwuznaczne, to fakt pozostaje faktem. Przeszliśmy do porządku dziennego nad problematyczną z punktu widzenia naszej konstytucji,  ingerencją kościoła w życie państwa. Odżyły pytania o potrzebę wieszania krzyża w instytucjach państwowych w tym szkołach, szpitalach i urzędach. Pytania o zasadność nauczania religii w szkołach, a nie w salach katechetycznych, bezpośrednio przy kościołach. Gdyby przyjąć, że pytanie jest źle sformułowane, należałoby spróbować wytłumaczyć fakt, iż olbrzymia liczba młodych ludzi, po dwudziestu latach obecności katechezy w szkołach,  poparła w wyborach właśnie przeciwnika takiego  rozwiązania, Janusza Palikota.?Zdawanie pytań nie jest niczym złym. Tym bardziej wtedy gdy odpowiedź nie jest jednoznaczna.  Osobiście uważam, że religia powinna być ze szkól wyprowadzona. Jest jawnym naruszeniem fundamentalnej zasady rozdziału państwa od kościoła. Krzyż w wymienionych instytucjach, mnie osobiście nie przeszkadza, ale gdy przeszkadza innym?? To już zaczyna być  pewnym  problemem. Rozwój wypadków jest więcej  niż ciekawy, chociaż zawsze ciśnie się na usta pytanie,  czy moment do wzniecania tej dyskusji jest odpowiedni? Pewnie nie. Tylko czy w ogóle jakiś moment jest odpowiedni?


Nasi kochani emeryci [ 2011-10-19 20:36:14 ]

Codziennie o 19.00 oglądam TVN-owskie ?Fakty?. Wydarzenia dnia w pigułce. Kiedyś bardziej lubiłem ten program. Dziś TVN zrezygnował w swym sztandarowym dzienniku z próby obiektywnego, czytaj ?surowego? przedstawiania bieżących wydarzeń. Dziś nawet ?Fakty? mają elementy  tabloidu i już naprawdę nie wiem, gdzie szukać prostych informacji, pozbawionych politycznego komentarza i różnych niby to dowcipnych felietoników.  Jednak nie o tym chciałem napisać.

W dzisiejszym wieczornym dzienniku TVN, dość ciekawe informacje. Spór o dwóch prokuratorów którzy wygrali wybory i powinni objąć mandat,  ale nie wiadomo czy obejmą, bo wg. Niektórych, muszą na czas posłowania  zrzec się statusu prokuratorów w stanie spoczynku. Za tą nazwą kryją się prokuratorzy emeryci i ich ?emeryckie? uposażenie. Muszę powiedzieć, że zaniemówiłem. Jeden z panów przeszedł na prokuratorską ?emeryturę? w  wieku lat czterdziestu, zaś drugi,  czterdziestu pięciu. Obaj nic nie robiąc,  otrzymują  co miesiąc na swoje konta bankowe, przelewy w wysokości odpowiednio uwaga? czternastu i piętnastu tysięcy złotych. Inny poseł PiS zwany agentem Tomkiem, przeszedł na zasłużoną emeryturę w wieku... trzydziestu pięciu lat !!! Nasz dzielny agent CBA, znany z zadań operacyjnych polegających na sypianiu z ?obiektami inwigilowanymi?, ma tylko cztery tysiące emerytury L. Biedaczysko. Ponieważ teraz będzie  dostawał dietę poselską, zabiorą mu z tej  emerytury, aż dwadzieścia pięć procent. Dostanie więc co miesiąc z dietą poselską  tylko troszkę ponad  piętnaście tysięcy zł. No nie zupełnie, bo otrzyma jeszcze spore pieniądze, ok. dwunastu tysięcy,  na biuro poselskie.

Nie zwykłem, w przeciwieństwie do naszych szczecineckich domorosłych dziennikarzy, zaglądać ludziom do portfela. Uważam, że za odpowiedzialną pracę na eksponowanym stanowisku, za pracę w zawodach trudnych  i wymagających szczególnych kwalifikacji, należy wyjątkowo dobrze wynagradzać. Jednak konia z rzędem temu kto wyjaśni mi fenomen czterdziestoletnich prokuratorów ? emerytów, którym dożywotnio zagwarantowano emerytury po 15 tys. zł. Fenomen przejścia na dobrze opłacaną emeryturę trzydziestopięcioletniego ?agenta?, działającego nie na tyłach wroga, w Iranie czy Korei Płn., gdzie  w razie wpadki grozi w każdej chwili zatrzymanie i kara śmierci,  ale w ciepłym  łóżku posłanki Beaty Sawickiej. Tu za wpadkę, można co najwyżej  dostać po gębie od zazdrosnego męża.

No, może to ryzyko jest warte wysiłku złożenia się na emeryturkę agenta Tomka nas wszystkich. Nas,  podatników.

 

 


O złych Niemcach, ?Zielińskim? i topolach [ 2011-10-15 16:25:19 ]

We wtorek odbyła się  bardzo miła uroczystość, nadania rondom nazw miast partnerskim. Miła, ale nie dla wszystkich, bowiem stała się ona również pretekstem   do  ujawnienia się całej rzeszy kseno- i germanofobów. Na forum miejscowego tygodnika, po raz kolejny pojawiły się obraźliwe, pełne retoryki antyniemieckiej wpisy internautów. Piszę o tym gwoli odnotowania faktu potwierdzającego tezę o marnowaniu 2 zł 50 gr na żałosne pisemko krytykujące wszystko i wszystkich. Na gazetę redagowaną przez frustratów dla ludzi podobnego pokroju.  Polemika ze środowiskiem ?Tematu? nie ma jakiegokolwiek sensu. Można tylko z politowaniem pokiwać głową.

Również we wtorek, zapowiadane wielokrotnie i kilka razy przesuwane, otwarcie hotelu ?Zieliński?. Kłopoty z dokończeniem hotelu były tajemnicą poliszynela.  Osobiście trzymałem kciuki by przedsięwzięcie zakończyło się sukcesem. To trudna branża w trudnym momencie historii. Kryzys nie sprzyja turystyce i wydawaniu pieniędzy w czterogwiazdkowych hotelach. Nawet zamożni, przed wydaniem obracają w rękach każdą złotówkę. Na hotel trzeba mieć pomysł. Czy państwo Zielińscy taki pomysł mają? Zobaczymy. Ufam, że tak. Póki co hotel wygląda dobrze, jedzenie wyśmienite, a sympatyczny ?staff?    szlifuje umiejętności.

W ratuszu przygotowania do akcji ?topole?. Bardzo smutne przedsięwzięcie, ale rządzenie wymaga również podejmowania niepopularnych decyzji. W listopadzie radykalnie zlikwidujemy całą aleję topolową na Mickiewicza. Drzewa są chore  i niebezpieczne. Przekroczyły o kilkanaście lat dopuszczalny dla czarnej topoli włoskiej wiek. Dalsze rolowanie tematu byłoby nieodpowiedzialne. Po wycięciu drzew  i sfrezowaniu karpiny, między obecnymi drzewami zostaną specjalnie przygotowane doły dla posadzenia na przełomie zimy i wiosny, jeszcze przed wegetacją, nowych sadzonek. Te, zostaną kupione ze szkółki holenderskiej. Pocieszająca jest informacja, że nowe drzewka mają już ok. 6,0-7,0 m wysokości  i 20 cm w obwodzie, wiec będą wyraźnie widoczne i mimo, że tak od zaraz nie zastąpią obecnego dorodnego drzewostanu, to pozwolą nam lepiej znieść konieczność wymiany. Nad całością akcji pieczę sprawują doświadczeni specjaliści, wiec ufam że wszystko będzie OK. Oby tylko w maju nie zaskoczył nas mróz poniżej -10 st C. Jak twierdzą leśnicy, to jedyne niebezpieczeństwo mogące spowodować, że cała akcja zakończy się totalną klapą.  Może jednak lepiej nie krakać. Smile


Krajobraz powyborczy - Co dalej? [ 2011-10-12 07:30:07 ]

Stało się. PO zdecydowanie wygrała z czego oczywiście bardzo się cieszę. Mimo wyraźnej przewagi jaką ostatecznie Platforma  osiągnęła nad rywalami, dzień 09 października  utrwali mi się jako dzień pełen niepokoju  o końcowy wyborczy  wynik. Czy ludzie pójdą do wyborów? Jaka będzie pogoda? Czy deszcz i chłód  spowodują spadek nastroju i pozostanie części wyborców w domu? Wiadomo, że ładna aura zadziała odwrotnie. Itd., itd. Skończyło się dobrze. Połowa uprawnionych do głosowania Polaków poszła w końcu zagłosować.
W Szczecinku PO uzyskała rekordowe poparcie- 53,34% . Takiego poziomu zaufania nie osiągnięto w żadnym z miast powyżej 20 tys. mieszkańców. Jestem z tego naprawdę dumny.  No i wprowadziliśmy w ?pewny sposób?, posła ze Szczecinka. Wiesiek Suchowiejko osiągnął trzeci wynik  i wszedł do sejmu w sposób bardzo przekonywujący.
Co dalej? Wydaje się, że koalicja z PSL jest pewna, chociaż poniedziałkowe rozmowy koalicyjne wskazują na to, że W.Pawlak chciałby za bycie sojusznikiem PO przez najbliższe cztery lata, coś więcej ?ugrać?.  Na jego miejscu nie przeciągał bym struny. Sam słusznie zauważył, że PSL ze swoimi dwudziestoma ośmioma  posłami, jest kandydatem na koalicjanta bardzo prawdopodobnym, ale nie jedynym.  O ile jakieś układanki z Palikotem wydają się nieprawdopodobne, to   SLD, partia poobijana i szukająca teraz koła ratunkowego, pewnie wkrótce pod nowym przewodnictwem (Ryszard Kalisz?), ma tylko jeden mandat mniej. Tak więc koledzy z PSL, nie przeginajcie.
Taka czy inna, chociaż oczywiście jaka, nie jest tu bez znaczenia, koalicja większościowa powstanie. Ciekawszym pytaniem jest, co dalej?
Świat i w bardzo widoczny sposób Europa przeżywają kryzys. Mieszkańcy Aten, Madrytu, ale i miast angielskich wychodzą na ulice żądając aby kryzys zażegnano w sposób dla nich nieuciążliwy, dzięki jakimś kuglarskim sztuczkom. Nie do zrobienia. Walka z kryzysem zawsze wymaga wyrzeczeń.
W trakcie kampanii politycy opozycji w sposób dość nieodpowiedzialny unikali tematu załamania się światowej gospodarki i rozchwiania finansów. Obiecywali, iż w Polsce pod ich rządami  się poprawi, a nie pogorszy. Obiecywali obniżenie podatków przy równoczesnym wzroście nakładów na szkolnictwo, ochronę zdrowia, socjal,  itp, co jest niewykonalne i graniczy z absurdem.
PO tym razem cudów nie obiecywała.
Powalczymy o dobry budżet unijny, korzystny dla Polski, co łatwe nie będzie. Wiele tu będzie zależeć od Niemców. Jeśli uda się bitwa o środki unijne, przez kolejne lata będziemy świadkami dalszego rozwoju dróg, modernizacji szpitali, powstawania nowych źródeł energii, modernizacji kolei, rozwoju lokalnych lotnisk,   powstania polskiej TGV, budowy nowoczesnych spalarni odpadów itd., itd. Mam nadzieję, że premier D. Tusk weźmie się też energicznie do poprawienia  stanu finansów państwa. Olbrzymim wyzwaniem jest zapewnienie płynności finansowej ZUSu i obniżenie deficytu budżetowego do ok. 3,0% PKB. Łatwe to nie będzie, ale sądzę, że zakładając utrzymanie tempa wzrostu gospodarczego, jest możliwe. Niezbędne, chociaż czasem dość bolesne reformy, powinny być dokonane w pierwszych dwóch latach. Ufam, że Platforma znajdzie determinację do zlikwidowania KRUS i reformy emerytur mundurowych, do audytu dziesiątków nakładających się kompetencyjnie, a kosztownych agencji, jak choćby ANR i ARiMR. Że rozważymy np. konieczność istnienia dość   absurdalnej  Agencja Mienia Wojskowego.
Sądzę, że ci którzy głosowali na Platformę oczekując, iż spowoduje ona nagłe bogacenie się społeczeństwa, będą zawiedzeni. PO ma być gwarantem, iż przejdziemy przez kryzys jak najmniej ubożejąc. I oby to się udało.


Makiawelli czy błazen? [ 2011-10-07 20:16:17 ]

Wyborczy spot Ruchu poparcia Palikota:
W limuzynie obleśny gruby ksiądz w sutannie. Siedzi na tylnym siedzeniu wydając przez telefon komórkowy biznesowe polecenia zakupu (akcji? ). Przebitka na biedne dzieci. Chętnie zjadłyby loda, ale je na niego nie stać. Znów przebitka na grubasa przeliczającego skrupulatnie pęk stuzłotówek. Samochód staje na światłach. Dzieci próbują zarobić kilka złotych,  myjąc w pośpiechu szyby w limuzynie księdza. Kapłan na chwilę przerywa liczenie, wyjmuje coś ze zwitka banknotów, uchyla szybę  i daje dziecku.. Co? Nie,nie. Nie banknot.  Daje ?święty obrazek?.
Zrobione zgrabnie i pewnie nie ma człowieka który by się nie uśmiechnął. Wielu powie. No cóż? Samo życie. Czy są tacy księża? Oczywiście, że są?
Problemem jest jednak inne pytanie. Czy stanowią większość? W Polsce jest ok. 28 tys. księży. Sądzę, że w zdecydowanej  większości to przyzwoici skromni ludzie, oddający się swemu kapłańskiemu powołaniu. Wrzucanie ich do jednego worka z zachłannymi księżmi-biznesmenami, jest krzywdzące. Atakując w tak bezkompromisowy sposób kler, Palikot mimowolnie, lub świadomie, obraża wielu wierzących i praktykujących rodaków, którzy takim postawieniem sprawy czują się osobiście dotknięci.  Ten spot to głos nie za rozdzieleniem państwa od kościoła, co całkowicie akceptuję i popieram, ale element antykościelnej krucjaty, która może jest wyrazista, medialna  i popierana przez kilka procent ludzi o skrajnych poglądach, ale która nie jest słuszna.
Janusz Palikot to człowiek reprezentujący skrajności. Szkoda, że błaznuje i dla poklasku miesza to co słuszne z tym co naganne. Miesza słuszną walkę z homofobią z niesłusznym nawoływaniem do legalizacji miękkich narkotyków. Nie można być równocześnie reprezentantem wszystkich, bo traci nasza wiarygodność. Każdy kto przeanalizuje wnikliwie wypowiedzi Palikota będzie musiał przyznać, że Jego popularność związana jest nie z programem politycznym, gospodarczym, czy trafnym spojrzeniem na politykę zagraniczną, a z barwnymi, często autentycznie zabawnymi happeningami. Osobiście wolałbym od przywódcy każdego z aspirujących do odgrywania roli w ?dużej polityce? ugrupowania, przedstawienia poglądów na temat sposobu zachowania płynności finansowej ZUSu  i naszych przyszłych emerytur, poznania zdania  na temat tempa podnoszenia   składki zdrowotnej, polityki fiskalnej państwa, czy relacji Polski z Rosją i Niemcami. Póki co odpowiedzi na te pytania od Ruchu Palikota nie uzyskacie. Szkoda.


Mission impossible. [ 2011-10-05 20:02:29 ]

Można wybrać w wyborach przywódcę który nie bardzo potrafi się wysłowić, nawet jąkałę. Można wybrać takiego który obiecuje wszytko i natychmiast, tylko  nie dotrzymuje żadnych  obietnic. Można wybrać kurdupla, albo grubasa, lub kogoś o odrażającym wyglądzie. 
Jednak nie można wynieść do władzy  kogoś  kto swoimi fobiami i brakiem odpowiedzialności  doprowadzi do konfliktu Polski z sąsiadami. Kogoś kto jednym ruchem zniszczy powolnie budowane przez kolejne rządy, realnie  rysujące się, prawdziwe  pojednanie z odwiecznym wrogiem.
Powtarzające się przez wieki konflikty z Niemcami kosztowały obie strony życie milionów ludzi. Polska, szczególnie w czasie II-giej Wojny Światowej,  ucierpiała znacznie  bardziej, ale po stronie niemieckiej też było wiele ofiar, a w ramach kształtowania powojennego ładu, Niemcy stracili część swego terytorium. Czas wreszcie skończyć z rozdrapywaniem ran, co oczywiście nie znaczy, iż można zgadzać się na fałszowanie historii.

Przez ostatnie kilka tygodni PiSowscy piarowcy starali się po raz kolejny ocieplić wizerunek swego szefa. Starali się  pokazać Jarosława Kaczyńskiego jako dobrodusznego, uśmiechającego się faceta. Faceta który jak cała partia  jest cool i jazzy. Jest przyjemnym pogodnym gościem, przynajmniej tak pogodnym jak Joachim Brudziński. 
No cóż. Jak widać mission impossible, chociaż prawie się im udało.
Wrócił wątek niemiecki. Jak przed wyborami prezydenckimi Dziadek Tuska z Wermahtu.  Jak na Śląsku zakamuflowana opcja niemiecka.
Trzeba wyjątkowej nieodpowiedzialności, by tuż przed trudnymi negocjacjami z największym płatnikiem Unii, negocjacjami w sprawie budżetu Unii na najbliższe lata, budżetu którego największym beneficjentem może stać się Polska, sugerować, że Angela Merkel została Kanclerzem Niemiec w dziwny, nie będący wynikiem czystego zbiegu okoliczności,  sposób. Każdy kto analizuje słowa napisane przez Kaczyńskiego  wie,  że  mają one sugerować powiązania A.Merkel z NRDowską Stasi. Aby otrzymać nieco głosów najbardziej ksenofobicznej  części naszego społeczeństwa,  Kaczyński jest gotów nie przejmując się możliwymi kosekwencjami, napluć Niemcom w twarz, obrazić ich przywódczynię. Napluć bez jekiejkolwiek prowokacji z ich strony, bez szukania dla tego ataku jakiegokolwiek pretekstu.
Wiele osób znających Prezesa PiS twierdzi, że to osoba nadzwyczaj inteligentna o przenikliwym analitycznym umyśle. A ja uważam, że   Kaczyński, mimo że pewnie ma wysokie IQ, jest najnormalniej w świecie głupi.  Jest głupi, cyniczny  i niebezpieczny, a to mieszanka nie do zaakceptowania. 

Dobrze, że kampania wyborcza powoli zbliża się do finału. Mam nadzieję, że 09 października Polacy ruszą się z domów, pójdą do urn, wykażą się mądrością i wybiorą odpowiedzialnie. I niech  głosują na kogo chcą, aby nie na PiS.

A ja głosuję na Wieśka Suchowiejko. Na bank. Smile


Polska amnezja [ 2011-10-02 17:01:15 ]

Na tydzień przed wybami spada poparcie dla PO. Zjawisko w równej mierze  ciekawe co i niepokojące. Ciekawe, bo przecież nic szczególnego się w ostatnich dniach nie stało. Jednak trudno oprzeć się wrażeniu swoistego de ja vu. Z całą pewnością nie sprzyja nam sytuacja zewnętrzna. Wybory toczą się, w przecież niczym nie zawinionej przez partie rządzące atmosferze paniki związanej z rozchwianiem rynków finansowych, słabnięciem  złotówki, niepewnym losem UE. I mimo, że to co dzieje się w Polsce jest rykoszetem zjawisk ekonomicznych wygenerowanych daleko od naszych granic,  zadziwiające jest jak łatwo przekonać Polaków, że to do pewnego stopnia wina Tuska i Platformy.

Moi rodacy mają zatrważająco kiepską pamięć. Usilnie dążą do powrotu ekipy Kaczyńskiego, Maciarewicza, Kamińskiego  czy Fatygi.  Do wpuszczenia na salony Rydzyka. Aż ciarki po skórze przechodzą gdy pomyślę, że znów musiałbym wstydzić się za nasz kraj. Bo widmo powrotu rządow PiS, to widmo powrotu zaścianka, frustracji, ksenofobii, homofobii, polowania na czarownice, pukania do drzwi CBA. To widmo podsłuchów i szukania haków. To perspektywa ponownego skłócenia Polski z sąsiadami m.in. z Niemcami i Rosją. To pogłębianie podziałów na prawdziwych i nieprawdziwych Polaków. To zawłaszczenie mediów publicznych i odwrót od tak potrzebnych reform m.in w opiece zdrowotnej. To powrót do rozgrzebywania katastrofy pod Smolenskiem  i szukanie winnych rozpylenia helu, spowodowania mgły i podłożenia "bomby barycznej" na pokładzie prezydenckiego samolotu. Strach się bać. Ludzie. Opamiętajcie się!!!

Młodzi ludzie którzy pójdą po raz pierwszy do wyborów, cztery lata temu, gdy Polacy  po dwóch latach rozliczali fatalny  rząd J.Kaczyńskiego,  mieli po 14-15 lat. Mają prawo nie pamiętać żenującej koalicji PiSu z Samoobroną i LPR-em. Mają prawo nie pamiętać obrażania polskiej inteligencji, słów o wykształciuchach i łże-elitach. Mogą nie pamiętać  o dziesiątkach niedotrzymanych obietnic i niedotrzymywaniu danego słowa. Najprostszym przykładem była deklaracja Jarosława Kaczyńskiego o tym jak to nigdy nie zostanie premierem jeśli brat zostanie prezydentem. Dzięki temu publicznie wyartykuowanemu kłamstwu, wielu Polaków dało się nabrać i zagłosowało na Lecha Kaczyńskiego wynosząc go do najwyższej godności w państwie.  Czy damy się wystrychnąć na dudka po raz kolejny?

Dziś wróciłem z Warszawy. Jadąc przez województwa  Kujawsko-Pomorskie, czy Mazowieckie, przyglądałem się setkom bilbordów i plakatów z twarzami działaczy PiS. Z banerów odczytać można obietnice lepszej, sprawiedliwszej  i dostatniej Polski. Będziemy ją podono  mieć m.in dzięki uśmiechającym się do nas pogodnie ze ścian budynków, murów i płotów, panom Błaszczakowi, Giżyńskiemu, Suskiemu,  pani Wróbel   czy pani Sobeckiej.

A w stacjach telewizyjnych z lubością "rozliczają " PO z podobno niezrealizowanego pogramu wyborczego. Politycy PiS  przypominają, iż za ich rządów notowaliśmy większy wzrost gospodaczy. I nikt z polemistów ani dziennikarzy nie podnosi prostego faktu, iż w latach 2006-2007 cały świat przeżywał boom gospodarczy. Można było nic nie robić, a gospodarka i tak świetnie się kręciła. I jakoś zapominamy , że trzy z czterech lat rządów PO i PSL, to lata najkoszmarniejszego od lat dwudziestych XX wieku, światowego kryzysu, przez który dzięki rozsądkowi i spokojnej, przemyślanej polityce  m.in premiera i ministra fnansów, przeszliśmy stosunkowo mało poobijani.

Żyjemy w kraju, który mimo kryzysu rozwija się nadzwyczaj dynamicznie. Powinniśmy to docenić. Zostając 09 października w domach, lub głosując na PiS, popełnimy sepuku. Czy na prawdę nie zasługujemy na lepszy los?


Stop prywatyzacj lasów !!! [ 2011-09-28 20:44:25 ]

Wczoraj minęło 20 lat od śmierci Stefana Kisielewskiego. Wydawało mi się niemożliwe, że to już tyle lat. Mnie się ciągle wydaje, że coś miało miejsce dosłownie chwilę temu, a potem okazuje się, że to było już bardzo dawno. Czas tak szybko upływa. Przerażające.
Kisielewski, zwany pieszczotliwie ?Kisielem? był postacią wyjątkową. Znakomity felietonista, chyba niewystarczająco doceniany kompozytor, ale też polityk związany w czasach komuny z quasi opozycją sejmową z grupy ?Znak?. Kisielewski był wybitnym odważnym intelektualistą i to w czasach gdy odwaga była na prawdę w cenie.  Miał  zdecydowanie liberalne poglądy. Jako człowiek był postacią niezwykle barwną, dowcipną i przewrotną. Przewrotną w takim pozytywnym tego słowa znaczeniu. Ogółowi jest znany,  tak mi  się przynajmniej zdaje, głównie ze wznawianego często ?Abecadła Kisiela?. Chyba niesłusznie.

Kiedyś wypisałem sobie jedną ze ?złotych myśli? Kisiela. Gdy usłyszałem wczoraj, że mija dwudziesta rocznica Jego śmierci nie bez trudu odszukałem tą przelaną na papier mądrość, będącą jak większość aforyzmów wynikiem przemyśleń i tzw. doświadczenia życiowego. A brzmiało to tak:

?Władza, która chce zarządzać wszystkim, dziwi się, gdy pociągają ją do odpowiedzialności za wszystko?.

Myślę, że to zdanie  było kierowane przez Kisiela do komunistycznych sekretarzy, ale uwierzcie mi,  jest znacznie bardziej uniwersalne. To maksyma przestrzegająca przed pokusą zostania despotycznym władcą, regionalnym kacykiem, czy miejscowym ?baronem?. A tacy są w każdej, absolutnie bez wyjątku, opcji politycznej.
Szkoda, że ta myśl nie jest bardziej rozpowszechniana. Powinna wisieć nad biurkami wielu polityków i  działaczy partyjnych.  Działając w polityce należy bardzo uważać, by nie popaść w samo zachwyt i nie starać się ręcznie sterować wszystkim co dzieje się w koło. A takich przykładów znam mnóstwo. Im jest się wyżej w jakiejś  hierarchii, tym bardziej należy skupić się na patrzeniu z wysoka, ? z lotu ptaka?. Po to, by widzieć więcej i myśleć bardziej strategicznie.  Jednak trzeba też pamiętać, że z większej wysokości nie widzi się tak dobrze szczegółów. Dlatego dbanie o detale należy powierzać innym,  tym  którzy  z nieco niższego pułapu wiedzą więcej o otaczającym  ich  bezpośrednio otoczeniu. 
Przed pokusą o której pisałem, chroni kadencyjność,  której osobiście  jestem wielkim zwolennikiem. Zanim wyborcy pokażą Ci drzwi, odejdź sam.
Tylko dlaczego jestem w tych poglądach tak bardzo osamotniony?

W Polsce ludzie "spadający z politycznych stołków" w ponad 50%  nie potrafią  odnaleźć się w "realnym życiu". Czemu? Bo nie mają po okresie uprawiania polityki nic do czego mogliby wrócić. Jak powiedział w chwili słabości jeden z moich kolegów polityków (wcale nie z mojego pokolenia, znacznie młodszy) : "... Jurek, co ja mam robić? Ja nic nie umiem!" Tak,  to jest rzeczywiście pewien problem. 
Z takimi życiowymi kalekami spotkamy się za kilkanaście dni, bowiem część posłów i senatorów, do Sejmu czy Senatu nie wróci. I dla części będzie to prawdziwa tragedia, bo oni faktycznie niczego nie potrafią robić. W parlamencie pojawi się pewnie z 30% nowych twarzy. Będzie to po części  grupa ludzi  wartościowych, ale i pokaźna grupa Dyzmów. I tak jest co cztery lata.

Andrzej Modrzejewski ma fajne hasło wyborcze. "Stop prywatyzacji lasów!" Hasło ciekawe, bo żadna z partii nie chce prywatyzować lasów. W ten  więc sposób, jak słusznie zauważyl Wiesiek Suchowiejko,  pan Andrzej jako pierwszy kandydat, dotrzyma obietnicy wyborczej :-).


Rowery są trendy! [ 2011-09-21 20:06:23 ]

Przeczytałem dziś krótki artykuł o nielegalnych emigrantach przebywających w Polsce. Ich ilość szacuje się nawet na pół mln., a największą grupę maja stanowić Ukraińcy. Nie mają praw, PESELU, dla państwa nie istnieją. Ich dzieci mają trudności z uczęszczaniem do szkoły, mimo że część z nich praktycznie przebywa tu od dawna i nie zna kraju swego pochodzenia. Żyją w ciągłym stresie ukrywając się przed urzędnikami i policją. Modlą się aby nie zachorować. Pracują wyłącznie na czarno.
Muszę powiedzieć, że strasznie mi ich  żal. Zwykle to przyzwoici, pracowici, często bardzo młodzi ludzie, którzy chcą od życia tak niewiele.
Polska powinna przestać ciągle narzekać na zbyt mały przyrost naturalny i wreszcie otworzyć się na emigrantów, szczególnie tych z bezpośredniego sąsiedztwa. Powinno dojść do znacznie odważniejszej niż dotychczas abolicji i zalegalizowania pobytu ?niewidzialnych?. Zmniejszy się szara strefa, a nasi nowi współobywatele będą szybciej i lepiej się asymilować. Odwagi Platformo!

Dziś uczestniczyłem w rajdzie rowerowym dokoła jeziora Trzesiecko. Dokoła jest pewnym nadużyciem, bowiem trasa biegła od Ratusza przez Światki do Mysiej Wyspy i potem z powrotem, tą samą trasą, do Wieży Bismarka. Ilość uczestników była imponująca, ok. siedemset osób! Oczywiście to impreza z grupy  tych, do których dzieci i młodzież zostają do pewnego stopnia ?przymuszeni?. Nie zmienia to jednak faktu, iż była potrzebna, a piękna pogoda i atmosfera pikniku spowodowały, że chyba nikt nie żałował,  iż ?przymuszony? został. To, co stało się w ostatnich latach z modą na rowery, jest niezwykle pozytywną zmianą sposobu zachowania. Na rowerach jeżdżą w Szczecinku wszyscy. Dzieci, młodzież, ci w średnim wieku i najstarsi. Jeżdżenie rowerami jest trendi. Myślę, że znacznie bardziej niż   głosowanie na PiS, które wg pisowskich  piarowców podobno jest już nie tylko trendi, ale też  cool i jazzy. Akurat. Może PiS jest dodgy, lub  flush (chociaż nie sądzę ). Jednak żeby jazzy. Forget it.  W drugim życiu!


Grzybobranie przez cały rok [ 2011-09-18 22:40:11 ]

W swym programie wyborczym pan Andrzej Modrzejewski, kandydat na posła RP pisze m.in.:

??Dla znacznej części naszych rodaków jest rzeczą nie zrozumiałą dlaczego  Polska, posiadająca tak duże możliwości produkcji energii, tak bogata w liczne surowce energetyczne, musi sprowadzać ogromne ilości ropy naftowej i gazu, uzależniając się na całe dziesięciolecia?.  Oczywiście pan Andrzej oddaje się do naszej dyspozycji i to zmieni.

Pan Andrzej nie dzieli się niestety z czytelnikami bliższymi szczegółami Jego odkrywczego programu wyborczego. Choćby informacją, w jakież to liczne surowce energetyczne, bogata jest Polska?  Z dalszej wypowiedzi można domyślić się, że prawdopodobnie chodzi o źródła geotermalne i wiatr. Rzeczywiście, bardzo odkrywcze.

Jednak hitem kampanii powinno być inne stwierdzenie. Pan Modrzejewski szansę regionu widzi w wyeliminowaniu sezonowości, będącej przeszkodą w dynamicznym rozwoju turystyki. Jak to zrobi? Jak pozbędzie się sezonowości? M.in. przez działania promocyjne i reklamowanie?turystyki grzybiarskiej.

Nowe hasło szczecineckiego PiSu : ?Grzyby zbieramy  przez cały rok? .

O Grzegorzu Poczobucie techniku mechaniku, kolejnym kandydacie ze Szczecinka wiadomo niewiele, a o programie wyborczym bez mała nic.  Podobno przez 15 lat pracował na stanowisku technologa narzędzi, następnie jako konstruktor produktu (co by to nie miało znaczyć ). Od 1992 roku prowadzi własną działalność gospodarczą, jako współwłaściciel Centrum Handlowe-Hala Targowa PA&PO s.c.

Brzmi dumnie i bardzo zachodnio : centrum PA&PO s.c. Czy nie chodzi o zapyziałą halę na Wiśniowej gdzie przez lata sprzedawano ze stołów przeróżną tandetę? Chyba tak. Super kandydat na posła. Nasz lewicujący biznesmen.

 

Na szczeblu krajowym PiS wykorzystał dziś w kampanii innego biznesmena .  Na krakowskiej konwencji tej partii , wystąpił hodowca papryki, Stanisław Kowalczyk. Facet zasłynął ostatnio tym, iż zadał Donaldowi Tuskowi pytanie - ?Panie premierze, jak żyć??. Kowalczyk stracił uprawę papryki w wyniku przejścia trąby powietrznej. Niewątpliwie spotkało go nieszczęście.  Jednak dziś, przy oklaskach sali obwinił za to rząd Donalda Tuska.  I wzywał do jego zmiany. Dobrze, że konwencja nie miała miejsca w Szczecinie. Dowiedzielibyśmy się zapewne, dlaczego na Pomorzu Zachodnim było dziś chłodniej niż w reszcie Polski i lało. Ja oczywiście wiem  dlaczego. To przez Ciebie Tusku!

 

Kampania przebiega dynamicznie,  więc różnych ciekawostek jest coraz więcej. Przewodniczący Napieralski rwie szaty z powodu tragicznej wiadomości  jaka obiegła Polskę. Otóż w pierwszym półroczu tego roku, w kraju  odnotowano, po raz pierwszy od 6 lat, ujemny przyrost naturalny. W I półroczu tego roku urodziło się o prawie 16 tys. dzieci mniej niż rok wcześniej. Szef SLD znalazł natychmiast winnego: Zwrócił uwagę, że od 6 lat ?odpowiedzialność za Polskę ponosi prawica spod znaku PiS i PO?. ?? Mają politykę prorodzinną??, mówił z sarkazmem przewodniczący. ??Jaka to polityka? To bardzo restrykcyjna ustawa antyaborcyjna, to brak w szkole wychowania seksualnego, to brak dostępu i informacji o środkach antykoncepcyjnych?? - wyliczał Napieralski.

Hmm. Na tzw. ?chłopski rozum? wydawałoby się, że brak wiedzy o zabezpieczaniu się przed ciążą i zakaz aborcji powinny spowodować wzrost ilości rodzących się dzieci, a nie odwrotnie. Może dzieci niechcianych, ale jednak wzrost.

Ciekawe co przyniesie jutro?
Chińszczyzna [ 2011-09-14 21:13:05 ]

W czasie niedawnej wizyty w Neustrelitz i nieoficjalnych rozmów z burmistrzem Andreasem Grundem, obok spraw związanych z naszymi doświadczeniami w rewitalizacji miast i kontaktami partnerskimi, rozmawialiśmy o ściąganiu  inwestorów i o chińskich inwestycjach w Europie. A.G. był bardzo sceptyczny. W końcu zadał pytanie: ?..Czy Chińczycy są nam do czegokolwiek potrzebni??. Hmm. Trudne pytanie i nie znam jednoznacznej odpowiedzi. Doświadczenia kolegów, choćby z Koszalina są niezbyt zachęcające. Niedobre doświadczenia ma też rząd, a dokładniej GDDKiA próbująca wybudować przy pomocy chińczyków,  taniej odcinek autostrady. Za chińczykami przemawia jednak chiński kapitał poszukujący miejsc do jego pomnażania. Chińczycy to z pewnością nie są wymarzeni inwestorzy, ale gdy nie ma innych, trudno wybrzydzać. W związku z tym nie mogę wykluczyć, że w końcu, śladem innych, wybiorę się do Chin, starając się namawiać biznesmenów z Państwa Środka, do inwestowania w specjalnej strefie ekonomicznej w Szczecinku.  Sprawa pewnie rozstrzygnie się po zaplanowanych w najbliższych dniach, rozmowach z Prezesem Polsko-Chińskiej Izby Gospodarczej.
Póki co, chińszczyzna kojarzy się nam z tanią, niskiej jakości podróbą i podszywaniem się pod znane firmy.
Jednak podróbki są wszędzie. Wiele państw zachodnich toleruje drobną sprzedaż podrobionych produktów o niskiejjakości. Produktów niemających poza nazwą, nic wspólnego z oryginałem. Widać to  na każdym kroku choćby w Hiszpanii, którą odwiedzałem w ostatnich latach trzykrotnie. ?Rolexy? za 5 euro, okulary przeciwsłoneczne Armaniego za równowartość 20 zł., czy Niki ?po dyszku?. Większość tych ?okazji? do pozyskania od ręki na bazarach i w sprzedaży ulicznej.
A u nas? Co prawda proceder nie jest tak powszechny jak kilka lat temu, ale oczywiście istnieje. U nas bardziej popularne są jednoliterowe zmiany nazw pozornie ?podobnych? produktów.
A teraz coś z tego gatunku, z naszego podwórka, czyli ?podróba po szczecinecku?. Małgośka wybudowała nową pierogarnię nazywając ją ?Dom Woźnego?. Nazwa fajna i do tego  historyczna, bo i budynek objęty opieką konserwatora. Jedzenie podobnie jak w starym lokalu na tyłach Pl. Wolności znakomite, a może nawet lepsze, bo asortyment większy i warunki do przygotowywania posiłków komfortowe. Dużo polskiej kuchni z przewagą pierogów.  Do tego smaczne obiady abonamentowe.
A co dzieje się w starych pomieszczeniach po byłej pierogarni ?Primavera?? Otóż pojawił się nowy dzierżawca lokalu z zupełnie nowatorskim pomysłem. Postanowił urządzić w zwolnionych pomieszczeniach?. pierogarnię. Pomysł opiera się oczywiście na wykorzystaniu renomy jaką przez dziesięć lat zdobywał w tym miejscu konkurent, który swą żmudną pracą przyzwyczajał do tego miejsca  klientów. Jakby tego było mało nowy właściciel, nazwał swój lokal ?Starą pierogarnią?, jednoznacznie sugerując ciągłość działalności i sprzedawanie takiego samego wyrobu. A ?wyrób? taki sam nie jest, bo w nowej ?Starej pierogarni? sprzedawane są odmrażane, wykonywane przemysłowo z dala od lokalu w którym się je sprzedaje, pierogi. Pierogi z obu miejsc łączy tylko nazwa, przy czym dla tych którzy pierogi lubią ( a dla przykładu ja to danie uwielbiam), to co oferuje lokal na tyłach Pl. Wolności jest profanacją polskiej kuchni i nazywanie tego pierogami jest nadużyciem.  Trudno oprzeć się wrażeniu, że taka działalność konkurencyjna ma niewiele wspólnego z etyką zawodową. Jednak jakoś mam przekonanie graniczące z pewnością, że ludzie ?głosując nogami?, boleśnie zweryfikują tą prymitywną podróbkę. Bo mieszkańcy Szczecinka  w swej znakomitej większości głupi nie są. Bo póki co chińszczyzna to chińszczyzna. Czyli lipa.


Wybory tuż tuż [ 2011-09-12 16:54:56 ]

Kilka dni temu spotkałem się z zarzutem, że nie włączam się w kampanię Wieśka Suchowiejko. A odliczanie do wyborów 09 października trwa.

Może z boku tak to chwilowo wygląda. Mimo, iż czasu niewiele, jakoś specjalnej kampanii wyborczej, przynajmniej w Szczecinku, nie widać. Dlaczego tak się dzieje? Jeśli chodzi o PO jest to zapewne wynikiem małej ilości środków możliwych do wydania na kampanię przez poszczególnych kandydatów. Władze partii postawiły na przesunięcie środków finansowych na kosztowniejszą kampanię ogólnokrajową. No to tak krawiec kraje, jak mu materiału staje.
Kulminacja kampanii lokalnej, przynajmniej w mojej partii, przypadnie na dwa ostatnie przedwyborcze tygodnie. Wtedy i ja będę widoczny u boku naszego parlamentarzysty.

Wielu twierdzi, że Wiesław ma odległą pozycję na listach PO. To półprawda. Jego pozornie odległa szósta pozycja, to kompromis uzyskany w czasie zatwierdzania list przez Zarząd Regionalny PO. Wynika z jednej strony z parytetów nakazujących wprowadzenie do pierwszej piątki dwóch kobiet, z drugiej, uzyskania przeze mnie zgody na to, iż Suchowiejko jest jedynym kandydatem z powiatu szczecineckiego na liście PO. Takiego ?komfortu? nie mają kandydaci ani w Koszalinie, ani w konkurujących z nami Kołobrzegu, czy Wałczu. Tam głosy będą rozkładać się na kilku pretendentów z tego samego terenu.

Szczecinek powinien jednoznacznie opowiedzieć się za Wieśkiem Suchowiejko. Przemawia za tym kilka ważnych argumentów :

1. Z wszystkich kandydatów wywodzących się z naszego miasta, tylko On ma realne szanse na zdobycie jednego z miejsc w ławach poselskich.
2. Suchowiejko reprezentuje w Sejmie tak bardzo potrzebną grupę posłów z doświadczeniem samorządowym. Był radnym miejskim, powiatowym, radnym wojewódzkim i w końcu Przewodniczącym Rady Miasta.
3. Wiesiek zdobył już pewne doświadczenie parlamentarne, ma swoje własne kontakty i właśnie w drugiej kadencji, powinien ?rozwinąć skrzydła? i pokazać swoją skuteczność.
4. W.Suchowiejko, w przeciwieństwie do mnie, ma dość koncyliacyjny charakter, co powoduje, iż Jego negatywny elektorat jest stosunkowo niewielki.
5. Głosy mieszkańców Szczecinka i powiatu szczecineckiego, powinny wesprzeć kandydata reprezentującego PO. Przez ostatnich sześć lat pokazaliśmy, iż jesteśmy w stanie porozumiewać się i wspólnie z innymi, przede wszystkim powiatem, ale i Marszałkami województwa, Wojewodą, w zrównoważony sposób rozwijać nasz subregion. Wiesław ma w tym swój udział. Ważnym argumentem powinna być też dotychczasowa, dobra, naprawdę zgodna, współpraca posła z burmistrzem.
6. Wielu spraw nie można ?załatwić? na poziomie lokalnym. Jesteśmy tym skuteczniejsi, im ?gramy? bardziej drużynowo.  Czy się to komuś podoba czy nie, jeszcze przynajmniej przez trzy lata zachowamy władzę w mieście, powiecie i województwie.

Mając przewagę w Sejmie, będziemy mogli nie tylko dokonać zmian systemowych które zaowocują w najbliższych latach bezpiecznym rozwojem kraju, ale też wesprzeć niezbędne nam, lokalne inwestycje. Myślę tu m.in. o tzw. dużej obwodnicy Szczecinka, ale nie tylko o niej.

 

Z całą odpowiedzialnością rekomenduję Wiesława Suchowiejko. Jeśli mi wierzycie, a nie dałem chyba przez ostatnie lata powodu by było inaczej, pójdźcie koniecznie na wybory i zakreślcie nr 6 na liście  Platformy Obywatelskiej.

Wiesiek na Posła? Jak najbardziej Smile
Olet nie olet? [ 2011-09-05 17:14:51 ]

Tygodnik ?Temat? epatuje nagłówkami zwanymi też z angielska  headlinami:
-Idą wybory ? znów mamy obwodnicę
-Kolejna zabytkowa kamienica się sypie
-Kolejny budynek się wali
-Koniec udręki kierowców i pieszych. Polna na finiszu.


Jakie smutne musi być życie ludzi, spędzających 24h na dobę na wyszukiwaniu złych wiadomości, przekręcaniu faktów  i  manipulowaniu nimi. W większości przypadków jest to zresztą rzeczywistość urojona. I jak tu nie nazywać pana Jerzego Gasiula i Jego zespołu redakcyjnego frustratami.  Zaś już mega frustraci, to klientela kolonizująca forum tego obecnie tak żałosnego, a przecież mającego w przeszłości spore zasługi dla naszego miasta  tygodnika.
Frustrat pochodzi od łacińskiego frustra ? na próżno. Frustracja to stan przykrego napięcia psychicznego, spowodowany niezaspokojeniem jakichś potrzeb albo niemożnością osiągnięcia jakiegoś celu. Tyle Władysław Kopaliński.  No cóż. Wypisz, wymaluj kliniczny przypadek osób wspomnianych powyżej.


Umieszczając swe ?wiadomości? pod odpowiednio spreparowanymi tytułami, autorzy chcą doprowadzić do tego, aby najbardziej radosny i pozytywny fakt, został odczytany jako katastrofa i porażka.
Obwodnica. O jej znaczeniu dla rozwoju miasta pisałem wielokrotnie. Budowę obwodnicy wpisałem do programu wyborczego jako jeden z trzech absolutnych priorytetów. Poświęciłem jej ewentualnemu powstaniu dziesiątki spotkań, przeprowadziłem kilkadziesiąt, a może i kilkaset rozmów. Pomagali mi w tym  Staszek Gawłowski, Wiesiek Suchowiejko, Piotrek Zientarski, Krzysiek Lis, Tomek Rudnicki, ale i niezwykle mocno lobbujący za tym projektem  Stefan Niesiołowski i nieżyjący już niestety Sebastian Karpiniuk.  I żeby nikogo nie pominąć, również wielu, wielu  innych.   Kolejka do obwodnic jest długa, a środków na sfinansowanie  ich budowy,  o wiele za mało. W końcu nasza obwodnica może kosztować ok. 500 mln zł ! Dlatego trzeba skutecznie rozpychać się łokciami, kolędować, lobbować. W żadnym ministerstwie nie byłem tyle razy, ile u ministra Grabarczyka. Taka jest prawda.
Dziś Minister Gawłowski przywiózł na sesję informację o piśmie Ministra Infrastruktury do p.o. Generalnego Dyrektora Dróg Krajowych i Autostrad  p. Lecha Witeckiego. Korespondencja  datowana na  22 sierpnia br , wymienia ?z imienia i nazwiska? listę  trzydziestu pięciu  obwodnic z terenu Polski, których realizację GDDKiA ma potraktować jako priorytet. Co to oznacza? Oznacza, że Rząd RP w imieniu którego działa Minister Infrastruktury uzgodnił kolejność powstawania obwodnic. Mają być realizowane zaraz po spełnieniu niezbędnych kryteriów ich budowy, a więc uzyskaniu raportu oddziaływania na środowisko, uzgodnieniu koncepcji, uzyskaniu pozwolenia na budowę. To wszystko dla obwodnicy Szczecinka jest kończone i stanie się  faktem w pierwszej połowie przyszłego roku. Co najważniejsze, na wymienione obwodnice jest zabezpieczona ?kasa?.  Dlatego obwodnica powinna zacząć być realizowana jeszcze w tej kadencji samorządu!!!
Trzeba było widzieć smutne oczy i stężałe twarze naszej opozycji. Jej tubą są  ?Temat? i TV Zachód, więc należało  się   spodziewać ironii, mrugania okiem i sugerowania, że to wyborcze zagrywki. A przecież wiedzą, że jest inaczej. I co z tego, że wiedzą? Napiszesz jedno świństwo, następne będą wychodzić spod Twego pióra już z coraz mniejszymi skrupułami.

Kolejne kamienice się sypią. Co za wspaniała socjotechnika. Jej mistrzami byli ?dziennikarze? w PRLu.  Podobnie jak pan J.Gasiul i znaczna część Jego ?załogi?, nie mieli zwykle wyższego wykształcenia, a jednak z jaką finezją fałszowali rzeczywistość.
Kolejne kamienice się sypią. Kolejny budynek się wali. Gdybyście nie wiedzieli, że to o Szczecinku, myślelibyście zapewne, że autor relacjonuje krajobraz Skopje czy Agadiru  po trzęsieniu ziemi. Nie, nie. To o naszym mieście.
Szczecinek to miasto mające 700 letnią historię. Ponad siedemdziesiąt procent budynków ma przedwojenny rodowód, a wiele z nich jest pod opieką konserwatorską. Obraz Szczecinka sprzed kilkunastu lat to obraz ulic przy których stały domy kiedyś piękne, ale w końcu  zniszczone przez nieubłaganie upływający czas. Odpadające tynki, kruszące się parapety, połamana stolarka, brudne elewacje, zniszczone dachy.   Tak to wyglądało.
W ciągu kilku lat dzięki trafionemu pomysłowi szczecineckiej Platformy Obywatelskiej dofinansowywania wspólnot mieszkaniowych, spowodowaliśmy, iż zaciągnęły one kredyty na remonty swoich budynków na w sumie kilkanaście mln złotych. Jeszcze 5-6 lat temu chodziliśmy po Szczecinku szukając wyremontowanych kamieniczek. Starając się wyobrazić sobie, jak piękne musiały być w przeszłości. Dziś chodzimy szukając tych które jeszcze odremontowane, odrestaurowane  nie są. Kto mógł kilka lat temu sądzić, że osiągniemy tak spektakularny sukces? W krótkim czasie swój wizerunek zmieniło ok. sześćdziesięciu kamienic. Sukces? Dla pana Gasiula miasto nie ma żadnych sukcesów. W mieście cuchnie, a włodarze wszystko robią źle. Pan Jerzy brzydzi się wszystkim, co ma związek z ratuszem. Chociaż  może, nie tak do końca ?
W cytowanym ?Temacie? informacja, iż wydano książkę pana Jerzego. Dokładnie zbiór felietonów o mieście. Super. Tylko brak  informacji za czyje pieniądze wydano to dzieło. Otóż  ciekawskich informuję, iż książkę wydał za prawie 20 tys zł SAPiK., a wiec instytucja miejska.
?Pecunia non olet? ? pieniądz nie cuchnie.
Jak głosi legenda, tymi słowy miał zwrócić się do syna Tytusa  cesarz Wespazjan, gdy syn czynił  mu zarzut z opodatkowania latryn publicznych. Dokładnie chodziło o pieniądze, uzyskane ze sprzedaży farbiarzom moczu.

To jak tam panie Jerzy? Olet czy nie olet? Smile
Po urlopie [ 2011-09-02 21:56:34 ]

Już po wakacjach, a przynajmniej po urlopie. Zgodnie z zapowiedziami wymieniliśmy się domami z Hiszpanami z Wysp Kanaryjskich, a dokładnie z Grand Canaria. I tak po ponad 5-cio godzinnym locie z Berlina, wylądowaliśmy w Las Palmas. W tym czasie Hiszpanie, którzy przylecieli do Berlina kilka dni wcześniej, przyjechali przejętym od nas w stolicy Niemiec samochodem  do Szczecinka i zamieszkali w Trzesiece.
Sama forma wymiany domów zawsze wydawała mi się niezwykle atrakcyjna. Przez chwilę żyjemy w domu obcych ludzi, w czasami odległym zakątku świata.  Poznajemy ich sposób urządzenia sobie mieszkania i codziennego funkcjonowania. Korzystamy z ich samochodu, ogrodu, sprzętów. Gotujemy w ich kuchni i podglądamy życie w Polsce i w Szczecinku poprzez przejęty od partnerów z wymiany domów, internet.  I do tego, de facto, nic za to  nie płacimy. No, może nie do końca. Za zakupy czy posiłki w restauracjach, oczywiście  rozliczamy się, jednak dom i samochód mamy za frico. Zapłatą jest udostępnienie na takich samych warunkach naszego domu czy mieszkania. To wszystko umożliwia portal Intervac. Członkami Intervacu stajemy się po opłaceniu stosunkowo niewielkiej składki i wtedy na prawdę cały świat staje przed nami otworem.
Na Wyspach Kanaryjskich byłem po raz pierwszy. Wszystkim którzy po wakacyjnych wyjazdach oczekują ciekawych miejsc do zwiedzania, odradzam Kanary. Jednak jeśli chcecie mieć 100%  pewność słońca i błękitnego nieba, temperatury w granicach 30 stC., ładnych plaż, czystego, dość ciepłego oceanu, dużego wyboru wszelkich owoców morza, oraz dobrego czerwonego wina,  to wybraliście znakomicie. Canary to miejsce bezpieczne i przyjazne. Ludzie życzliwi. W większości miejsc można porozumieć się po angielsku. Jest też niezbyt drogo, bowiem całe Wyspy są jedną wielką strefą wolnocłową.    No powiedzmy ceny porównywalne z polskimi, a benzyna nawet  sporo tańsza. Po wyspach jeździ się dobrze. Świetny system komunikacji publicznej i nowoczesne rozwiązania komunikacyjne. Dokoła  wyspy autostrada, a w miastach i osiedlach przeważają, absolutnie powszechne,  upłynniające bezkolizyjny ruch.... ronda.

A jakie wrażenia Hiszpanów z pobytu w Szczecinku? Otóż bardzo dobre.  Miasto odbierali jako bardzo ładne, czyste i mające do zaoferowania wiele atrakcji. I nic a nic, nie przeszkadzał im Kronospan. Piszę to dla uzmysłowienia różnym frustratom i malkontentom, różnym pseudodziennikarzom, którzy nie wychylili swego nosa poza Bobolice, faktu bardzo pozytywnego postrzegania Szczecinka przez obcych.   Jedynym zgłasznym mankamentem były trudności w porozumieniu się gdziekolwiek po angielsku.  W tym kontekście wymieniali restauracje, sklepy, SZLOT, wyciąg do nart wodnych. Wszędzie bariera językowa. Słucha się tego może  niezbyt przyjemnie, ale porozumiewania się w obcych językach nie da się zadekretować.  Jednak za kilka lat i to też  powinno się  diametralnie zmienić.

Kończąc ten przydługi wpis na blogu, jeszcze raz  namawiam do próby znalezienia partnerów do wakacyjnej i nie tylko, wymiany domów czy mieszkań. Chcemy poznawać świat, ale i wielu chce poznać  Polskę. Nawet nie zdajecie sobie sprawy, jak wielu!


Zero tolerancji [ 2011-08-10 20:45:57 ]

Obserwuję wydarzenia ostatnich dni i czuję jak pojawia się gęsia skórka. Kłopoty kredytobiorców spowodowane absurdalnie wysokim kursem franka, panika na giełdach, związana z  idiotycznym obniżeniem raitingu dla Stanów Zjednoczonych,  ale przede wszystkim zajścia w Londynie i innych miastach Wielkiej Brytanii. To co dzieje się na ulicach angielskiej stolicy, jest tak irracjonalne i trudne do wytłumaczenia, że każe wątpić w istnienie na tym świecie jakiegokolwiek ładu, i to w jakimkolwiek miejscu na ziemi. Wpierw sfiksowany Norweg mordujący w imię jakiejś niby to ideologii, która narodziła się w jego chorym umyśle,  teraz te całkowicie niespodziewane zamieszki  na Wyspach. Boże. Świat zwariował. W takim chorym świecie może zdarzyć się już absolutnie wszystko. Obrazki z Londynu przypominają  jakiś kiepski  film s-f. Młodzi ludzie, często czternasto-, czy piętnastoletni, ale i znacznie starsi, o twarzach  zakrytych szalikami lub kominiarkami, wynoszący z magazynów manekiny, nakładający sobie na durne łby jakieś skradzione w rabowanym sklepie części bielizny, podpalający samochody, rzucający w policjantów koktajlami Mołotowa. Horror. I te odpowiedzi na zadane przez dziennikarza pytanie. Czemu? Dlaczego to robicie? O co w tym wszystkim chodzi?... i śmiech oraz najgłupsza z możliwych odpowiedzi - odbieramy sobie zapłacone podatki!
Dziś chyba każdy myśli o tym samym. Czy w moim kraju, w moim mieście, na mojej ulicy, mogłoby się wydarzyć coś podobnego? Niestety jestem pewien, że tak.
Idioci są wszędzie. Oplatają nas jak pajęczyna. Idioci nie jako diagnoza medyczna określająca najgłębsze upośledzenie umysłowe, tylko bezmózgowcy, w potocznym tego słowa znaczeniu. Sfrustrowani młodzi ludzie, wałęsający się bez celu, bez perspektyw, bez pracy, bez zainteresowań. Starający się przeżyć kolejny dzień w grupie sobie podobnych. Ich jedyną ambicją jest zdobycie poklasku wśród identycznych wyrzutków. To członkowie grup z marginesu, w których trwa nieprzerwana walka o wpływy, o przywództwo, o miejsce w zhierarchizowanej podgrupie społecznej. Nie mają zwykle planu. Improwizują. Aby ?zapunktować?, dobrze jest uzewnętrznić swą agresję. Coś przewrócić, zdewastować, połamać. Wyżyć się na oczach kolesi na koszu na śmieci, przystanku autobusowym, lampie w parku. Dobrze widziane jest pobicie kogoś, okradzenie, poniżenie na oczach dziewczyny czy rodziny. Od tego już tylko krok do sięgnięcia po kamień którym walnie się w szybę, rzucenia brukowcem w policjanta, podpalenia samochodu, ograbienia sklepu. W tłumie czują się bezpiecznie i bezkarnie, jak na trybunach stadionu gdzie mogą wyć jak stado szakali, rzucać petardy, łamać krzesełka i poręcze, obrażać  kogo zechcą.
Już widzę jak przez Europę, ten mimo swej pieprzonej poprawności politycznej, przecież  w sumie fajny  kontynent, przetacza się dyskusja o tym jak to trzeba wychowywać, a nie karać. Jak zaczyna się dysputa o młodych ludziach którzy tak naprawdę nie są niczemu winni, bo mieli do szkoły pod górkę, nikt ich nie kochał i nie przytulał gdy byli malutcy.
A ja wiem, że mimo tej durnej gadaniny, w rzeczywistości istnieje tylko jedna, jedyna  recepta? Obniżyć wiek odpowiedzialności karnej, zidentyfikować chuliganów, wyłapać i zapuszkować.  I zero tolerancji.


03.08.2011 [ 2011-08-03 12:14:26 ]

Wreszcie parę dni ładnej pogody. Nie pamiętam kiedy ostatnio tak czekaliśmy na pogodę która chociaż trochę przypominałaby letnią aurę. W TV uspakajają,  że deszczowy lipiec to w Polsce norma, ale jakoś im nie bardzo wierzę.  No bo nie od dziś wiadomo, że telewizja kłamie.  Ostatnio narzekałem,  że w mediach brak jest ?ogórkowych tematów?, a same poważne. No jakieś jednak przebłyski ?ogórków? są. Na portalu TVN 24 przeczytałem powalającą informacje o tym iż siedemnastolatek zgwałcił konia. Dla odmiany Onet podaje, iż małżeństwo z Memphis jechało samochodem z 1,5 m wężem leżącym na przedniej szybie. Te i inne ?wstrząsające? wiadomości,  pozwalają nie zapominać , iż są wakacje. Może więc ciepło jeszcze jednak wróci?

Dziś kładą asfalt na Mickiewicza i Kościuszki. Dwa ostatnie miejsca z utrudnieniami ruchu, znikną z krajobrazu Szczecinka.  A tak naprawdę, to fajnie  się już jeździ po naszym mieście. Ciekawe, że wieczni krytykanci i malkontenci zgromadzeni wokół   frustraty  nienawidzącego  rond, jakoś przestali pisać o kretyńskich pomysłach samorządowców źle projektujących, a jeszcze gorzej wykonujących przebudowy ulic.  Już nie słyszy się o niemożliwych do przejechania przez autobusy, źle zaprojektowanych  krzywiznach skrzyżowań,  o wprost niewyobrażalnych utrudnieniach dla pieszych, którzy muszą pokonywać długie trasy aby dojść do przejścia przez jezdnię, zatorach komunikacyjnych jakie spowodują ronda itd., itd. Inna rzecz, że przebudowa ulic dała nam wszystkim w kość. Zadziwiająca jest m.in. niefrasobliwość wykonawców ignorujących przepisy i zdrowy rozsądek, przy wyznaczaniu tymczasowej organizacji ruchu na przebudowywanych ulicach. Chociaż raczej należałoby chyba powiedzieć o nieprzestrzeganiu uzgodnionej  wcześniej, tymczasowej organizacji ruchu. Świeży, wczorajszy przykład przekierowywania samochodów z Limanowskiego , pod prąd,  w ulice Rzemieślniczą,  przy braku chociaż jednej osoby próbującej regulować ruch w miejscu ewidentnej kolizji. Kolizji  między nadjeżdżającymi w ruchu jednokierunkowym z Rzemieślniczej  w kierunku Mickiewicza, a jadącymi ?pod prąd? z Limanowskiego.

Zaczynam przymiarki do przyszłorocznego budżetu. To widoczny znak,  że do końca lata, mimo że go prawie nie było, bliżej niż dalej Frown Jaki będzie ten przyszłoroczny budżet? To w dużej mierze zależy jeszcze od wyniku budżetu tegorocznego i wykonania sprzedaży mienia komunalnego. Wiem jedno. Chciałbym wreszcie zacząć odkładaną z roku na rok rozbudowę ratusza. Czas wyremontować i zaadaptować na potrzeby ratusza, przeznaczone na ten cel od lat, a straszące swym wyglądem, szczególnie  teraz gdy centrum miasta wygląda coraz lepiej,  dwie kamieniczki na 1-go Maja.   Już słyszę przesympatycznych matołków- forumowiczów. ??Ludzie nie mają co do garnka włożyć a urzędasy (tu epitety), wydają pieniądze na poprawienie warunków swojej pracy?.  No to zacznijcie  opluwać  mnie  już od dzisiaj. Smile Ups. Przepraszam za brak precyzji. Kontynuujcie.


Środek lata [ 2011-07-27 21:53:40 ]

Środek lata powinien być okresem ogórkowym . Powinniśmy interesować się narodzinami hipopotama o dwóch głowach w ogrodzie zoologicznym w Pernambuko, lub lądowaniem Marsjan koło Grzmiącej. A jest inaczej. W środku tegorocznych letnich wakacji, komasują się ważne i dość tragiczne  wydarzenia. Mnogością tych znaczących zdarzeń, można by obdarować kilka kolejnych  lat. Na naszych oczach, sypie się pewien budowany mozolnie europejski ład. Grecja bankrutuje, w kolejce czekają kolejne kraje m.in. Portugalia i Irlandia. Zagrożona jest wspólna europejska waluta. Szaleniec morduje, a właściwie wykonuje egzekucję na dzieciach, z zimna krwią rozstrzeliwując  w Norwegii, wydawałoby się najspokojniejszym i najbezpieczniejszym z krajów starego kontynentu,  kilkadziesiąt osób.  W Stanach trwa wyniszczająca wojna o skalę deficytu, między demokratami, a republikanami. Wojna  mogąca spowodować  powrót, i to ze zdwojoną siłą, kryzysu światowego. W tym natłoku złych wiadomości prawie nie zwraca się uwagi na zakończenie misji amerykańskich wahadłowców, kończącej całą epokę zdobywania kosmosu i mogącej zmienić układ sił, w bitwie o  dominację w atmosferze pozaziemskiej.
Im jestem starszy tym z większym niedowierzaniem  patrzę na to co dzieje się dokoła mnie. Kiedyś myślałem, że to ja nie dojrzałem do zrozumienia świata. Jeśli dzieje się coś czego nie rozumiem, to to niezrozumienie wynika pewnie  z mojej niewiedzy, bo przecież wszystko zostało gdzieś głęboko przemyślane. Tak myślałem.  G?o prawda. Od dość dawna wiem, że byłem w całkowitym błędzie. Światem rządzi chaos i przypadek, a większość decyzji nawet największych mocarstw, wcale nie jest wynikiem głębokich przemyśleń.  Wiele z nich wynika z cynizmu, podejmowana jest pod wpływem chwili i służy realizacji zupełnie doraźnych celów.
Dziś była ?ciekawa? konferencja prasowa PiSu. Ci ludzie są tak głupi i cyniczni, że powinni zostać umieszczeni w Sevre  jako wzorzec matołectwa. Boże. Czy to możliwe, że co trzeci Polak chce głosować na ta menażerię?
Nad ranem,  czy też w nocy, w Strzelcach Krajeńskich, kilka wagonów kolejowych stoczyło się z bocznicy na której dokonywano ich rozładunku. Staczając się, wagony uderzyły w stojący w przedłużeniu torów dom, wbijając się do środka i zabijając trzy osoby. No cóż? Tragiczny wypadek spowodowany jakimś ludzki zaniedbaniem i brakiem wyobraźni. Prawdopodobnie nie zaciągnięto hamulców, lub nie podłożono pod koła, podobno wymaganych w takim przypadku klinów.  Przyczyny zbada komisja i pewnie wyjaśni powód dla którego doszło do tej tragedii.   Jednak politycy PiS już wiedzą kto jest winny.  Oczywiście winny jest minister Cezary Grabarczyk bo za wszystko co dzieje się na kolei on odpowiada. No i oczywiście Tusk, tolerujący wszechobecny burdel.  Bez kretynów z PO, nie byłoby wypadków na kolei.  Taki wypadek, nie mógłby zdarzyć się przecież wtedy, gdy premierem był J.Kaczyński. Bo wtedy wszystko było super.
No to sprawdziłem w internecie.
W roku 2004 na kolei wydarzyło się 330 wypadków, a w 2005 -365. Za to  w latach 2006 i 2007 a więc latach rządu PiS  odpowiednio: 433 i  428!!!
Grabarczyk to wg PiS osoba odpowiadająca za słaby rozwój infrastruktury drogowej w Polsce.
Hmm.  Obecnie w budowie i przebudowie jest ponad 1400 km dróg krajowych: 730 km autostrad, 528 km dróg ekspresowych i 92 km obwodnic. Realizowana jest także przebudowa 76 km istniejącej sieci. W sumie budowane są: 32 odcinki autostrad, 37 odcinków dróg ekspresowych oraz 13 obwodnic.  Przez nieco ponad dwa lata rządów PiS zbudowano? 12 km autostrad!!!
W 2007 roku  (rządy PiS), na polskich drogach doszło do:- 49 643 wypadków (wzrost w porównaniu do 2006 r.-też PiS!- o 5,9 %)  Zginęło w nich 5 563 osób (wzrost o 6,1 %) Obrażeń doznało 63 222 osób (wzrost o 6,9 %).
A jak było w roku 2010 gdy rządziła nieudaczna PO? Otóż W zeszłym roku na polskich drogach doszło w sumie do 38 776 wypadków. A ile osób zginęło w roku rządów nieporadnej  PO? No więc w minionym roku zginęło 3902 osób.
Tak można by w nieskończoność. Zwracam na to uwagę, bo brniemy w niebezpieczną paranoję. Ilu ludzi jest się w stanie nabrać na to pisowskie gadanie? Nie wiem. Wiem,  że to oskarżanie rządzących, na każdym zresztą szczeblu, o  każdy nieszczęśliwy wypadek, każde przekroczenie norm emisyjnych przez zakład pracy, każde złamanie sobie nogi przez dziecko na boisku szkolnym  itd. itd., a  za chwilę o to że jest brzydkie, deszczowe lato,  to rodzaj rozszerzającej się choroby cynicznego populizmu. Choroby, która przeniosła się już dawno dzięki PiSowi i jego  przybudówkom, również  na Szczecinek.
Dajmy żyć. Czy nie wystarczy kłopotów  związanych z szalejącą giełdą i szaleńcami biegającymi z bronią? Chyba wystarczy.


Wybory tuż, tuż... [ 2011-07-20 21:23:47 ]

Trybunał podjął wreszcie decyzje o sposobie przeprowadzenia wyborów i obowiązujących zasadach kampanii. Lepiej późno niż w stale. Osobiście uważam, że rozstrzygnięcia są korzystne. Dobrze, że są okręgi jednomandatowe do Senatu i że można produkować i emitować  spoty wyborcze. A najbardziej cieszy mnie przyzwolone na korzystanie z bilbordów.  Bilbordy to ciekawa forma promocji. Przyciągają wzrok i stanowią duże pole dla inwencji twórczej kandydatów i ich sztabów.
A teraz trzeba wziąć się do roboty. Ostatni rok uzmysłowił wielu z nas, szczególnie tym którzy interesują się, lub wręcz zajmują się polityką, jak ważne jest posiadanie przedstawiciela lokalnej społeczności w parlamencie. Wiesiek Suchowiejko miał nadzwyczaj trudne zadanie. Wszedł do sejmu późno, słabo rozpoznawalny, bez kontaktów. A do tego   w specyficznych  okolicznościach, na miejsce po tragicznie zmarłym, a niezwykle lubianym i charyzmatycznym polityku, jakim niewątpliwie był Sebastian Karpiniuk. Nieuchronnie musiał być do Niego porównywany, co nie miało jakiegokolwiek sensu, ale irracjonalnie działo się na co dzień. Dziś Wiesiek już trochę okrzepł, poznał sposób poruszania się w labiryncie warszawskiej polityki. W jego wypadku powtórny wybór powinien zaowocować  poprawą  skuteczności wypełniania mandatu posła. Dla Szczecinka oznacza to lepsze ?wejścia? do ministerstw, większą możliwość pozyskiwania środków na dofinansowanie naszych przedsięwzięć, zwiększenie szans na różnorakie kontakty, które mogą zaowocować m.in. ściągnięciem do naszego miasta nowych inwestycji i stworzeniem nowych miejsc pracy.
Czy wejdzie do Sejmu? Jestem pewien, że tak. Jest jedynym kandydatem PO z terenu powiatu szczecineckiego i nie ma znaczącej konkurencji wśród kandydatów z innych partii. A Platforma wykazała w ciągu ostatnich lat, że Szczecinek stać na zrównoważony i  szybki rozwój. Wiesiek jest jednym z współautorów naszego sukcesu. Nie wybranie Go, byłoby głupotą. A przecież szczecinecczanie głupi nie są.
Martwi kiepska pogoda. Jak jesteśmy spragnieni słońca i ciepełka, pokazuje frekwencja na naszych turystycznych szlakach, w każdy pogodniejszy dzień. Zapchane statki, tłumy na szczecineckich plażach, setki rowerzystów objeżdżających nasz śródmiejski akwen.  No, ale w przyszłym tygodniu ma się wypogodzić. Wtedy znów spotkamy się po drugiej stronie jeziora, u Bożenki, na smażonej rybce. Mysia Wyspa staje się niezwykle klimatycznym miejscem. I co najważniejsze, panuje tam atmosfera pogody i wzajemnej życzliwości.  I oby tak zostało. Cool


Tylko zgłosić w urzędzie? [ 2011-07-19 21:47:25 ]

Dwójka intelektualistów z ?Terry? wymyśliła, a przynajmniej podpisała się  pod kolejnym przedsięwzięciem  mającym skutecznie zdeprecjonować Szczecinek. Pod pretekstem sprzeciwu wobec jakiejś bliżej nieokreślonej decyzji Marszałka Województwa, (podobno którejś z decyzji emisyjnych?), postanowili blokować ruch na 11-tce, chodząc przez dwie godziny po pasach. Na czas swojej ?akcji? terraryści wybrali  wraz z grupą ok. 100 swoich ?wyznawców? i sprzymierzeńców, głównie PiS-owców, sobotę 16 lipca  między 13.00 a 15.00, a więc  w godzinach największego szczytu podróży drogą krajową nad morze.
Pomysł zaczerpnięty z ?Samoobrony?, był  już  ćwiczony przez obecnych ?pomysłodawców? w czasie ich protestu przeciw rozszerzaniu granic miasta. Wtedy to pani Pawłowicz z mężem, mieszkańcy Światek, chodzili po pasach solidaryzując się z Wójtem Gminy Szczecinek. Pani Pawłowicz bardzo nie chciała być w Szczecinku. Rok później była już radną naszego miasta, mającą z założenia  działać na jego rzecz. W rzeczywistości  jest osobą niezwykle miastu szkodzącą.  Planowana akcja blokowania ruchu na 11-tce była obliczona na  to, iż utrudnienia w i tak trudnym podróżowaniu, zainteresują  media. ?Terra? skutecznie zadbała więc o to, by  w środku sezonu turystycznego znów w TV i radio poszedł negatywny  przekaz o zatrutym Szczecinku, miastu w którym podobno nie da się żyć.
Faktycznie nie da się żyć, mając grupkę tak nieodpowiedzialnych, napędzanych nienawiścią mieszkańców.
Protest kosztował budżet państwa tysiące zł. To pieniądze wydane na akcję policyjną i przygotowywanie objazdów. Skutecznie utrudniono życie setkom Bogu ducha winnych ludzi, którzy wybrali podróż nad morze przez nasze miasto. Ludziom podróżującym przez  wiele godzin, w upale, często z małymi dziećmi.  Na ulicach Szczecinka powstał chaos komunikacyjny.
Ci nieodpowiedzialni demonstranci to w większości zwolennicy lub członkowie PiS.
Eurodeputowani PiS ?donoszą? w Parlamencie Europejskim na swój kraj. Radna Pawłowicz ?donosi? na swoje miasto.  W jednym i drugim przypadku donos jest zmanipulowany i  nieprawdziwy. Jednak jak widać cel uświęca środki. Całej sprawie pikanterii dodaje fakt, iż protestujący domagali się podobno przestrzegania prawa. O łamanie prawa oskarżają wszystkich w koło, a sami, z pełną premedytacją, uczestniczyli w nielegalnej, niezgodnej z prawem akcji.
Czy jest na to jakaś rada?
Może społeczeństwo Szczecinka powinno wreszcie dla odmiany  skonsolidować się w proteście przeciw szkodnikom. Przede wszystkim pamiętajcie o tym co ci ludzie wyprawiają, gdy pójdziecie 09 października do urn wyborczych. Nie głosujcie na destrukcyjny PiS. Przestańcie kupować przedstawiający w jak najgorszym świetle miasto  i gloryfikujący ?Terrę?, ?Temat?. Rezygnujcie z usług opluwającej każde przedsięwzięcie ratusza,  TV Zachód. A jeśli będzie trzeba, to może zablokujcie dostęp do sklepu metalowego lub hurtowni, protestując przeciw szkodliwym poczynaniom ich właścicieli. Że co? Że przestaną zarabiać? No i co z tego? Przecież prawo zezwala na protest. Podobno trzeba tylko na czas zgłosić to  w Urzędzie.


Wakacyjny przegląd prasy (ekologicznej) [ 2011-07-11 20:35:19 ]

Okres kanikuły powoduje, iż mamy zwykle nieco więcej czasu i można więcej poczytać.
Przeglądając tzw. literaturę fachową natrafiłem na fajny kawałek z pracy naukowej  prof. Adama Grochowalskiego z Politechniki Krakowskiej. Zacytuję, bo na  pana Profesora, skądinąd bardzo sympatycznego i rozsądnego człowieka, tak chętnie powołują się ?eksperci? z ?Terry?. Cytat jest też m.in. a propos  wystąpienia pana posła Cz. Hoca, który w Sejmie, wrzucił do wspólnego worka nieszczęść za które odpowiedzialny jest Kronospan, również dioksyny i furany.
?...Temat dioksyn i zmniejszania emisji stanowi nieprzerwanie jedną z największych gałęzi działań wielu organizacji ekologicznych. Organizacje te, często za główne źródło emisji dioksyn do atmosfery, podają spalarnie odpadów? ? i dalej. ?..Gazy odlotowe z najnowocześniejszych spalarni zawierają jednak znacznie mniej dioksyn niż powietrze, którym na co dzień oddychamy. Wielokrotnie więcej dioksyn przedostaje się do naszych organizmów wraz z tzw. ?potrawami z grilla?, a także na skutek palenia drewna w otwartych i źle wentylowanych kominkach .? Koniec cytatu.
A to się pan Profesor naraził Terzrze z tym grillowaniem Smile

A z innego opracowania, ciekawostka związana z benzopirenem. To a propos ponawianych drwin wspomnianego już  Posła, z roli  grillowania. O grillowaniu należy mówić nie tylko z powodu ignorancji co poniektórych ?wesołków?, ale  tez z powodu tego ze sezon przypiekania karkówki na świeżym powietrzu jest w pełni.
?... Benzopiren to węglowodór obecny w smole węglowej, sadzy, dymie papierosowym, w spalinach samochodowych oraz w atmosferze jako produkt niecałkowitego spalania. Jest silnym czynnikiem rakotwórczym. Warto dodać, że benzopiren występuje też w tak popularnych u nas grillowanych potrawach. Dlatego do grillowania powinno się używać jedynie węgla drzewnego, a jako podpałki - wyłącznie naturalnych substancji, spalających się całkowicie. Nie należy dodawać drewna iglastego, bo zawiera żywicę, której spalanie powoduje powstawanie szkodliwych związków. Benzopiren wytwarza się także podczas palenia się tłuszczu ściekającego z grillowanego mięsa do ognia. Zapobiega temu stosowanie aluminiowych tacek. Nie należy jeść produktów przypalonych, gdyż w powłoce węglowej gromadzą się substancje rakotwórcze?.

A jak już jesteśmy przy cytatach, to jeszcze coś dla ?ekologów?, przede wszystkim tych którzy po protestach z powodu trucia nas przez Kronospan, zdejmują maski gazowe by sobie w kąciku zajarać. A takich jest niemało.

?.. Benzopireny to grupa organicznych związków chemicznych o pięciu skondensowanych pierścieniach benzenowych, stanowiące 1,5% smoły pogazowej. Występują m.in. w smole węglowej, spalinach samochodowych, oraz w atmosferze, jako produkt niecałkowitego spalania, a także w dymie papierosowym. Dym ze 100 papierosów zawiera 16 mikrogramów tej substancji??
1 mikrogram to 1000 (tysiąc!) nanogramów. Palacz papierosów, paląc paczkę dziennie  w ciągu pięciu dni wypuszcza z dymem i wdycha, dawkę przekraczającą  16 000 x (szesnaście tysięcy razy) normę benzopirenu dla 1 m sześciennego powietrza dla stężeń średniorocznych!

A teraz praca z katedry Analizy Środowiska Wydziału Chemii Uniwersytetu  w Gdańsku. Praca z roku 2007. Wydaje się ze stanowi zaprzeczenie tezy iż Szczecinek negatywnie wyróżnia się na tle innych miast Polski. Może nawet jest podstawa dla odważnej , ze nasze miasto wyróżnia się pozytywnie.:

?..dopuszczalne środowiskowe poziomy benzopirenu w powietrzu określają wartości odniesienia zawarte w Rozporządzeniu Mn. Środowiska z 05 grudnia 2002r?.Wynoszą one 0,012 mikrograma / m3 dla stężeń jednogodzinnych i 0,001 mikrograma / m3 dla stężeń średniorocznych. Warto zaznaczyć, iż w większości dużych aglomeracji w Polsce mierzone stężenia średnioroczne benzopirenu, znacznie przekraczają (nawet o ponad 1000%), obowiązujące wartości odniesienia??

Gdyby w hurtowniach i sklepach metalowych z których wywodzi się kwiat szczecineckich ekologów, było  z powodu lata, podobnie jak ma to miejsce w Ratuszu,  nieco mniej pracy, polecam jednak sięganie po ciekawą literaturę, z dziedziny nowego hobby.


Dupki żołędne [ 2011-07-07 20:51:52 ]

Brednie wypisywane w elektronicznej gazecie pana Jerzego Gasiula, powinny stać się źródłem i inspiracją dla prac magisterskich, doktorskich, a może nawet habilitacji. Polecam studentom, ale też może  w pierwszej kolejności,   pracownikom wydziałów socjologii, psychologii, polonistyki, prawa, a już na 100% lekarzom psychiatrom. Co za wspaniały popis frustracji, nienawiści i  zawiści, ksenofobii, niekompetencji, a przede wszystkim nadużywania wolności słowa. Wczoraj nad internautami ronił krokodyle łzy w Parlamencie Europejskim niejaki Zbigniew Ziobro, członek partii panicznie bojącej się  integracji europejskiej.
A ja mam o internautach, a przynajmniej ich części, zupełnie inne zdanie. Mam nadzieję, że wkrótce w Polsce zacznie być przestrzegane prawo dające ochronę prawną ludziom bez najmniejszego powodu obrażanym, pomawianym i  szkalowanym. Że nawet za wypowiedzi w internecie, wypowiedzi bezpodstawnie oskarżające o kradzież, korupcję, malwersacje, nepotyzm itd. itd.  m.in. członków władz państwowych czy samorządowych, za kolportowanie kłamstw i wymyślonych pseudo faktów, trzeba będzie ponosić  odpowiedzialność. Bo niby dlaczego internauci mają być ponad prawem?
Typowym przykładem odbywającego się na forum ?Tematu? codziennego pomawiania,  jest ?dyskusja? na temat spółki F5 która zakupiła od Agencji Mienia Wojskowego nieruchomość w dzielnicy Trzesieka.
AMW w ciągu ubiegłego roku trzykrotnie wystawiała do sprzedaży 2,5 hektarową   niezabudowaną nieruchomość  w Trzesiece. Nie było chętnych. Nikt nie może powiedzieć, że nie wiedział. Kolejne przetargi były każdorazowo nagłaśniane m.in. przez ten sam wspomniany ?Temat?. W końcu na kolejnym przetargu spółka zawiązana przez grupę 5 osób  w tym Ojca i Żonę v-ce Burmistrza  Daniela Raka, zdecydowała się dokonać zakupu. Zapłacili za nieuzbrojony pokryty drzewami i zakrzaczeniami grunt przeznaczony od wielu lat w planach zagospodarowania przestrzennego pod zabudowę mieszkaniową, 860 tys. zł. Wcześniej przez kilka miesięcy przygotowywali się do zakupu. Policzyli, że po wykonaniu dróg, doprowadzeniu na swój koszt mediów, wykonaniu operatu leśnego i wycince drzew, biorąc pod uwagę, iż nie będą ponosić m.in. kosztów projektowania bo znają się na projektowaniu  i zrobią to sami, są w stanie wykroić z tego terenu fajne działki budowlane pod swoje przyszłe domy, a resztę sprzedać i przy odrobinie szczęścia na całej transakcji zarobić.
Pytam co jest złego w tym, że grupa ludzi inwestuje swe oszczędności w legalny interes? Pytam o to idiotów wypisujących w ?Temacie? bzdury o nielegalnej wycince drzew, o ?ustawionych? przetargach, uzbrajaniu przez miasto prywatnych terenów v-ce Burmistrza Raka, o jakiś moich  powiązaniach i interesach przy opisywanej transakcji. Pytam   co nimi kieruje? Pytanie jest retoryczne bo ja doskonale znam odpowiedź. To nieudacznicy. Ludzie którzy  do niczego nigdy nie doszli. Ludzie którzy mają dwie lewe ręce, a w swoim żałosnym życiu nigdy nie przyłożyli się do nauki i zdobycia konkretnego zawodu. Kryjąc się  za anonimowością internetu, kreują się na specjalistów, znawców tematu, osoby posiadające wiedzę o jakiś faktach innym nie znanych. Udają  piszących z odległych miast do których musieli niby wyjechać. Musieli wyjechać  bo tu, w szczecineckim pierdziejewie, na zasmrodzonym zadupiu dusili się, nie mogli rozwinąć  skrzydeł swego podcinanego intelektu. To ludzie którzy zaczynają dzień od praktykowania vooduu, wbijania szpilek w moją kukłę, a potem na pisaniu idiotyzmów na forach internetowych, by resztę dnia spędzić na redagowaniu donosów do policji, prokuratury, Prezydenta itd.
Wszystkich oburzonych którzy  nie załapali się na świetny interes z gruntami w Trzesiece, informuję, że AMW wystawiła na sprzedaż kolejne 2,18 ha obok omawianych parceli. Teren jest również nieuzbrojony, również zadrzewiony  i też przeznaczony pod budownictwo mieszkaniowe. No, malkontenci, frustraci, obiboki. Skrzyknijcie się i kupujcie. Jednak dlaczego wydaje mi się, a to przypuszczenie graniczy z pewnością, że tego nie zrobicie? Dlatego bo jesteście życiowymi impotentami, pozbawionymi inicjatywy i kreatywności. Bo jesteście mistrzami w byciu tym na co trafne, a dziś trącące myszką określenie, mieli  nasi rodzice. Jesteście  żołędnymi dupkami.


Kampanijna eko-farsa [ 2011-07-02 09:26:17 ]

W środę W Sejmie odbyło się spotkanie zainicjowane przez parlamentarzystów PiS-u, a dotyczące zgubnego wpływu Kronospanu na środowisko naturalne w Szczecinku. Dawno nie widziałem takiego popisu  obłudy i hipokryzji. Prym wiódł poseł Czesław Hoc, kiedyś mój kolega po fachu, kołobrzeski endokrynolog. Od lat indokrynowany przez swego toksycznego prezesa,  jest dziś rasowym PiS-owcem. Całkowicie zatracił poczucie przyzwoitości. Dla swych doraźnych politycznych interesów jest gotów powiedzieć niemal wszystko. Choroba nasiliła się przed zbliżającymi się wyborami do parlamentu. Słabnąca pozycja Hoca w rodzinnym Kołobrzegu, każe mu szukać poparcia w terenie.  Stąd żenujący  spektakl w Sejmie. Opowieści o klęsce samorządu w starciu z austriackim hegemonem,  uparcie powtarzane, mimo sprostowań Ministerstwa Zdrowia,  nieprawdziwe informacje o rosnących  zachorowaniach na nowotwory w Szczecinku. Było też o ankietowaniu domów jednorodzinnych  celem przyłączania ich do MECu i ponoć oburzonych z tego powodu mieszkańcach Szczecinka, jak też o szczecineckim ?układzie?.  Poszukiwanie  politycznych  (w domyśle korupcyjnych) ?układów?, to specjalność partii J.Kaczyńskiego, więc co się dziwić, że nawet mniej zdolni uczniowie chcą doścignąć mistrza?
Długie wystąpienie Czesława Hoca skierowane niby do posłów, tak naprawdę było spektaklem którego odbiorcami mieli być mieszkańcy Szczecinka. Mieszkańcy  informowani przez nagrywające jego wystąpienie szczecineckie telewizje, o pozornym zatroskaniu posła PiS stanem ich miasta. Wystąpienie pełne manipulacji, wybiórczo wyciąganych  z kontekstu wyników badań powietrza i pseudonaukowego bełkotu.  Po Hocu głos zabierali jeszcze inni ?zatroskani? parlamentarzyści PiS, m.in. były burmistrz Białogardu, Stefan Strzałkowski i była dyr. Szczecińskiego Sanepidu, pani Mirosława Masłowska. Masłowska mówiła o staczaniu się Szczecinka, które kiedyś było miastem turystycznym, a od dwóch lat (?)?  obraz nędzy i rozpaczy. Podobno zaobserwowała tę degrengoladę naszego miasta przypadkowo przebywając w nim (w Szczecinku), całkiem niedawno.
Oczywiście nie zabrakło  naszych  samozwańczych szczecineckich ?ekspertów? od ochrony środowiska. Nauczycielki biologii pani Joanny Pawłowicz z małżonkiem (ten cały czas chodził pobudzony po sali, wciskając posłom przygotowane ?materiały?)  i wybitnych znawców tematu  ze sklepu metalowego, państwa  Sobczyk. Brylująca i wdzięcząca się  przed kamerami  w sali kolumnowej sejmu Pani Pawłowicz, przeczytała swój stały tekst o przerażającym, porażającym, wstrząsającym, dramatycznym, i obfitującym w wiele innych obezwładniających przymiotników stanie powietrza. Rangę spotkania miał podnieść doproszony przez organizatorów europoseł Cymański. Cymański   z rozbrajającą szczerością mówił, że nie bardzo wie o co chodzi i że nie zajmuje się w Brukseli  ochroną środowiska. Mówił co prawda nie na temat, ale za to ze swadą i samozadowoleniem.
W sumie dwie godziny bicia piany w ramach kampanii wyborczej. Kampanii zaniepokojonych niskimi notowaniami PiSowców.  Czy ktoś się na to w Szczecinku nabierze? Nie sądzę.
Bo jak słusznie zauważył Wiesiek Suchowiejko, rozwiązań  problemów Szczecinka należy poszukiwać  tu, na miejscu, w naszym mieście.
I coraz skuteczniej robimy to. Robimy to zgodnie z prawem,  bez straszenia  nowotworami i bez medialnego wyolbrzymiania  zagrożeń. Chcemy poznać faktyczną, rzeczywistą skalę problemów środowiskowych.  Bo problemy oczywiście mamy, ale ma je co najmniej połowa Polski i znaczna część Europy.
W  celu poznania prawdy, nadzwyczaj intensywnie monitorujemy stan wody i powietrza. Współpracujemy z instytucjami kontrolującymi  i co najważniejsze, wreszcie też coraz lepiej z samym Kronospanem. Już dziś firma mniej pyli. Za miesiąc będzie mniej smrodzić. Odprowadzono ścieki popłuczne z kronospanowskich  stacji uzdatniania wody, do miejskiej oczyszczalni ścieków.  Zgodnie z porozumieniem rozbierana i wywożona poza Szczecinek  jest  też hałda przy Waryńskiego. W ciągu najbliższych miesięcy eksperci zbadają gruntownie zakład w ramach wynegocjowanego przeglądu ekologicznego. Wspólnie przygotowujemy projekt  rozwiązania problemów z deszczówką
Staramy się skutecznie egzekwować od zakładu coraz większe nakłady na ekologię, likwidować kolejne uciążliwości i rozszerzać ?mapę drogową? na końcu której powinien pojawić się,  już całkowicie przyjazny dla środowiska zakład. I wiemy doskonale,   że na pewno nie nastąpi to z dnia na dzień.
Jednak nastąpi. I niekoniecznie przy pomocy pani Masłowskiej czy panów Strzałkowskiego i Hoca.


Dobre wieści [ 2011-06-23 11:40:55 ]

No. W końcu  sprzedaliśmy coś większego. Zainteresowanie dwóch sklepów sieciowych działką na Cieślaka pomogło rozstrzygnąć wreszcie przetarg i jak to często bywa działkę kupił ten trzeci. Do kasy miasta wpłynie ok. 4,8  mln zł co bardzo poprawi  i tak nienajgorszą sytuację  budżetu. W ten sposób rok zakończymy prawdopodobnie deficytem  znacznie mniejszym od zakładanego. Biedny PiS. Frown O czym będą mówić na sesjach? L Dzień informacji o skutecznej sprzedaży to też czarny dzień dla coraz bardziej sfrustrowanego pana J.G. To człowiek który od pewnego czasu żyje dzięki krytyce wszystkiego co ma związek z obecną władzą, a Jego coraz bardziej żałosny lokalny tygodnik, już zupełnie zagubił się poszukując na siłę, coraz to nowych dowodów na nieudolne kierowanie  przeze mnie miastem, na bałagan w Ratuszu, niegospodarność, źle wykonywane i nie trafione inwestycje itd. Itd.  Wtóruje mu tuba opozycji, - TV ?Zachód?, z którą pan J.G. miał ostry zatarg, ale puścił to w niepamięć, bo teraz  tworzą coś na rodzaj swoistego konsorcjum.  Jak widać wspólny wróg jednoczy byłych oponentów. Na szczęście oba media reprezentują margines społeczeństwa Szczecinka.
Jakoś nie ma nadal przyzwoitego lata. A przecież często po maju i czerwcu zaczynaliśmy już być zmęczeni upałami i słońcem. Jak widać nie tym razem. Mimo to jeszcze przed nami dwa potencjalnie ciepłe miesiące. Od lipca powinna ruszyć pełną parą Mysia Wyspa. Za trzecim podejściem udało się skutecznie znaleźć dzierżawcę wiaty gastronomicznej. Za małą gastronomię i opiekę nad mała architekturą będzie odpowiadać Bożena Obłamska. Bardzo , ale to bardzo się cieszę. Bożena jest niezwykle kreatywną osobą. Nie tylko, że zapewni przyzwoity poziom oferty gastronomicznej na Mysiej Wyspie ( ma pojawić się tam m.in. smażalnia  i wędzarnia ryb!), ale jeszcze stanie się animatorem różnorakich wydarzeń kulturalnych, a przede wszystkim muzycznych, które powinny zwabić na drugą stronę jeziora tłumy mieszkańców i turystów. Bożenko powodzenia. Trzymamy kciuki za sukces Twego przedsięwzięcia. SmileSmile


Dura lex, sed lex [ 2011-05-23 17:33:54 ]

Przez Polskę przetacza się dyskusja na temat swobody wypowiadania się w internecie. Wiele środowisk politycznych, pewnie by nie drażnić internautów przed wyborami parlamentarnymi, piętnuje działania zmierzające do przestrzegania prawa. Do karania tych, którzy na co dzień bez jakichkolwiek hamulców obrażają w internecie  kogo się da.  Trudno zrozumieć hipokryzję środowisk politycznych  które oburzają się, iż prawo jest egzekwowane. A przecież? ?dura lex sed lex?. A poza tym, to prawo jest całkowicie słuszne i wcale nie tak surowe. Przekraczanie przez internautów granic przyzwoitości, to nie jakiś wydumany problem. Przykłady nadużywania swobody wypowiedzi ?ćwiczymy? przecież też na co dzień w Szczecinku. Typowym przykładem internetowego szamba jest wydanie elektroniczne ?Tematu?. Aż trudno sobie wyobrazić, że z lokalnej gazety o zacięciu ?Tygodnika Powszechnego?, można w czasie roku przeistoczyć się w mieszaninę ?Nie? i ?Super-expressu?. O ile jak się wydaje ?Temat? zmienił się z czystego ?biznesowego? wyrachowania, to mamy też przykłady bezinteresownego opluwania wszystkiego i wszystkich. Takim  przykładem całkowicie skrajnym, jest strona prowadzona przez ziejącego nienawiścią szczecineckiego sklepikarza. Gdy nienawiść i frustracja spotkają się w jednym miejscu  i  doprawione są charakterystycznym dla większości bywalców forów internetowych oszołomstwem, i gdy jeszcze do tego  administratorem jest osoba nadzwyczaj  prymitywna, powstaje mieszanka która powinna jednak interesować organy ścigania.
Innym aspektem internetowego dziennikarstwa, ciekawym zjawiskiem socjologicznym, jest sięganie za pióro i udawanie żurnalistów przez osoby słabo wykształcone. Mamy więc gazetowo-telewizyjną ekipę techników budowlanych, techników rehabilitacji,  emerytowanych wojskowych i osoby które w ogóle na maturze (jeśli ją mają ) zakończyły swój rozwój intelektualny.
Wiedzę i zdolność logicznego myślenia zastępują cwaniactwem, szczuciem i  opanowaną do perfekcji umiejętnością mnożenia przeróżnych insynuacji.
I jak z taką ekipą walczyć i polemizować? Odpowiem w krótkich żołnierskich słowach:
Nie walczyć. Nie polemizować. Ignorować.


?Dom Woźnego? [ 2011-05-19 20:26:32 ]

Mimo trudności komunikacyjnych, rozkopanych ulic i przebudowywanego  parku, Szczecinek wygląda pięknie. Szczególnie gdy jest sympatyczna  pogoda. Słońce tuszuje niedostatki i widoczny przy złej pogodzie tu i ówdzie nieporządek. I dziś wreszcie jest taki właśnie dzień. Wszystko mi się podoba.
Małgośka otworzyła nową restaurację. Jej pomysł z nazwaniem knajpy ?Domem Woźnego? jest   trafiony w stu procentach . Ukłon w stronę historii tego miejsca i  bezpretensjonalny szyld. Super. A wnętrze?dech zapiera. Trzeba mieć to coś by urządzić knajpę z takim smakiem. I Małgosia to właśnie ma. Atmosferę lokalu tworzą detale, rekwizyty. Firaneczki, mebelki, białe stoły, rustykalne sprzęty, bar wykonany z przerobionego kredensu, biały stojący zegar. Nawet tapety w toaletach  sugerują klimaty prowansalsko-toskańskie. Za moment  pojawią się  niebieskie okiennice.
Chwilowo zaczyna żyć własnym ?pierogalnianym? życiem parter. A przecież najciekawsza jest ?góra?. Piętro urządzone jest z nutką tęsknoty za czasami PRLu. Tapicerowane meble z lat sześćdziesiątych, stoliki i komódki z niepowtarzalnym designem tych lat. Plakaty zapewniające m.in. iż tu  ??Uprzejmie i szybko obsługujemy  ludzi pracy? J. Remington na polakierowanej komódce, a za chwilę telewizor ?Belweder?. Skąd taki sentyment do PRLu? To nie sentyment do PRLu. To tęsknota za latami naszej młodości. Latami pewnie pełnymi sinic w jeziorach i benzopirenu w powietrzu.  Jednak kogo to obchodziło? Byliśmy młodzi, roześmiani, pełni werwy i szczęśliwi. Właśnie takie czasy przypomina ?Dom Woźnego? . I bardzo fajnie.


Społeczna - chapeau bas [ 2011-05-08 12:30:36 ]

Pod koniec kwietnia odbyły się kolejne Dni Kultury Anglojęzycznej. To flagowe, powtarzane co rok, przedsięwzięcie Społecznej. Każdorazowo gdy myślę o tej szkole nachodzą mnie przeróżne, w zdecydowanej większości bardzo miłe wspomnienia i refleksje. Społeczną ?zaliczyli? moi obaj synowie. Kuba przeszedł przez cała szkołę, aż do matury, a Andrzej przez podstawową i gimnazjum. Szkoła przez lata musiała toczyć boje  o swoje miejsce na rynku edukacyjnym naszego miasta. Pamiętam doskonale walkę o to, aby m.in. dopłaty z miasta dotyczyły w takim samym wymiarze wszystkich rodzajów szkół. Dzień po dniu trzeba było przekonywać szczecinecczan, że Społeczna to nie szkoła dla bogatych w której kupuje się stopnie i świadectwa.  Dziś Społeczna ma ugruntowaną markę, wygrywa rankingi poziomu nauczania i  jest bardzo mocno zakorzeniona w mieście. A  przykładem jej świetnej współpracy z innymi szkołami są choćby wspomniane Dni Kultury Anglojęzycznej.

Przy okazji Dni, co rok Społeczna wraz z przyjaciółmi z innych gimnazjów i liceów wystawia w kinie ?Wolność? musical. Całe przedsięwzięcie od początku do końca przygotowywane jest przez samych  uczniów, bez jakiejkolwiek pomocy dorosłych. A efekty co rok przechodzą najśmielsze oczekiwania. I tym razem było nie inaczej.  Przetransponowana do czasów współczesnych ?prawdziwa historia  Śnieżki?  została bardzo inteligentnie i zgrabnie przygotowana przez zespół pod kierownictwem uczennicy klasy maturalnej, Marty Dziuby. Marta pokazała prawdziwy ?ząb? i  talent zarówno literacki jak i reżyserski. Jednak to o czym chciałbym tak naprawdę napisać,  to udowodnienie  poprzez to przedstawienie, niezwykłego potencjału naszej szczecineckiej młodzieży.  Młodzi ludzie, reprezentujący różne szkoły, dali się zgodnie poznać jako doskonali muzycy, piosenkarze, tancerze i nieźli aktorzy. Wykazali się dojrzałością , pracowitością i przy tym świetnie się ze sobą bawili. Podobnie najwyższą ocenę można  dać  wspaniale  zachowującej się młodzieżowej publiczności , kolegom ?artystów? , którzy o 20.00 szczelnie wypełnili kinową salę.

I tylko każdorazowo  jest mi przykro, że efektem wielomiesięcznej, ciężkiej pracy, jest efemeryda w postaci tylko  dwóch występów. No, ale taki jest los eventów przygotowywanych przez dość liczny zespół młodych ludzi którzy za chwilę rozjadą się po Polsce i świecie w poszukiwaniu swojej własnej drogi życiowej.  Tak czy owak było super.  Społeczna -  chapeau bas.


Po dłuższej przerwie [ 2011-05-03 11:10:32 ]
Zaczynam pisać teksty ?do sztambucha?, bo potem ich nie umieszczam na blogu. To wynik nieumiejętności obsługi programu. Jestem zdany na syna, a z Jego czasem i dyspozycyjnością bywa różnie. Jednak skoro coś napisałem, to jednak wprowadzę   do bloga, mimo, że z opóźnieniem..


27.04.- Utrzymuje się fajna pogoda. Chyba wszyscy za taką właśnie aurą tęskniliśmy. Kilka dni temu byłem na Mysiej Wyspie. Wyglądała ładnie, a gdy uporządkują ją po pracach związanych z uzbrojeniem, będzie wyglądać jeszcze lepiej.
Przeglądam prasę. Przyglądanie się zjawisku prostytuowania się mediów jest ostatnio jednym z moich ulubionych zajęć. Można powiedzieć staje się moim ?konikiem?. Tak jak zmiany klimatu następują w stosunkowo krótkim czasie i są przez wszystkich potrafiących obserwować zauważalne, tak gołym okiem widać zmiany w mediach. Już prawie każda gazeta staje się w mniejszym lub większym stopniu  tabloidem. Podobne zjawisko występuje w TV. A portale internetowe? Masakra. O ?Temacie? czy TV Zachód już przestałem pisać bo są poza skalą jakiejkolwiek oceny.
Ciekawszy jest jednak przykład idący ? z góry?. A przecież trudno sobie wyobrazić by w ogólnopolskich mediach  podobnie jak w Szczecinku pracowali  ?domorośli dziennikarze? ze średnim wykształceniem. A piszą podobnie. Chętnie cytują każdy idiotyzm wypowiadany przez komentatorów sceny politycznej lub samych polityków i powołują się na internautów.
O czym dzisiaj? M.in. o tym, że być może mgła nad Smoleńskiem to wynik rozpylenia helu przez rosyjski samolot. Podobno tropy prowadzą do Rosji, jednak już z tekstu nic takiego nie wynika. Nie przeszkadza to dziennikom obszernie cytować spekulacje jakie zrodziły się w chorym umyśle adwokata ofiar katastrofy.


02 maj - A dziś? Już nie ma fajnej pogody. Zimno i pochmurnie co zapewne popsuje planowane otwarcie sezonu motocyklowego.
Od rana informacje o zabiciu Bin Ladena. Amerykanie cieszą się na ulicach. Komentator TVN24 uparcie używa sformułowania ?zamordowano? Bin Ladena, nie rozróżniając ?subtelnej różnicy? między określeniami: zabić a zamordować. Wypowiada się też profesor z Krakowa. Mówi że jest zniesmaczony reakcją Amerykanów na śmierć człowieka(!), podobnie jak był zniesmaczony radością i fiestą uliczną w krajach arabskich po zamachu na WTC 11 września.
Jakoś trudno mi zaleźć analogie i podzielać ?zniesmaczenie? naukowca. Arabowie cieszyli się ze śmierci ponad dwóch tysięcy, całkowicie niewinnych ludzi, w tym kobiet i dzieci. Amerykanie cieszą się, iż sprawiedliwości stało się zadość i morderca został w końcu ukarany.
A w Internecie wiadomość o awarii pociągu którym z Rzymu wracali parlamentarzyści PiS. Cytuję za portalem Onet.pl: ?...Jak twierdzi pasażerka, awaria dotyczy problemów z hamulcami jednego z wagonów. - Ludzie, którzy obserwowali pociąg mówią, że hamulce rozgrzały się do czerwoności, od których zapaliły się trawy - tłumaczy Chełmińska.?
Hmm. Trudno zrozumieć tę wypowiedź, bo polszczyzna taka se Wink. Jednak czy nie trzeba  pomyśleć o jakiejś komisji śledczej? W końcu dlaczego zablokowały się te hamulce? Tak same z siebie? A Tusk nie kręcił się gdzieś na dworcu koło składu?
Myślę, że próbki helu, lub sypanego w tryby piachu, trzeba pobrać już dziś. Zawczasu!!!


Duszno [ 2011-04-21 11:10:17 ]

Jakoś duszno. A może tylko ja mam taki nastrój permanentnego przygnębienia wynikającego z  ciągłego podsycania atmosfery niepokoju, kłótni, zagrożenia?

Platforma wygrała wybory m.in. ze względu na pozytywny przekaz i powiew optymizmu w polityce. Wyraźnie trafiła w społeczne zapotrzebowanie  na  spokój i wiarę, że może być dobrze. Zamiast ciągle martwić się i narzekać, należy cieszyć się nawet z drobiazgów, myśleć pozytywnie. Więcej uśmiechu i dobrych emocji. Czyńmy dobro, pokazujmy sukcesy.
I staramy się tak właśnie działać.
Opozycja i duża część mediów postępuje wręcz odwrotnie. Starają się przedstawiać  to co dzieje się w  Polsce, województwie, mieście, jako ciąg porażek i nieszczęść.  Nakłaniają do życia w nieustającej żałobie. Chcą sprawić wrażenie, iż żyjemy w otoczonej przez wrogów twierdzy. Mówią wyłącznie o kataklizmach, wypadkach, gwałtach i rozbojach.  Sugerują na każdym kroku przekręty, nieuczciwość, złe intencje.  Każdą inwestycję komentują negatywnie, jako nieprzemyślaną, źle wykonywaną w nieodpowiednim czasie, lub  niepotrzebną.  Straszą kryzysem, podwyżkami, bezrobociem. Czemu? Dla ?ugrania? kilku punktów? Dla sprzedaży gazety, zwiększenia oglądalności TV,  zwiększenia wejść internautów na stronę?  A może po prostu, dla odreagowania swych frustracji? Co się porobiło z naszym krajem?

Wczoraj   w Szczecinku miała miejsce wizyta  zaproszonego, jak się wydaje  przez ?Terrę?, dziennikarza.  Tym razem z ?Newsweeka?.   Czy przyjechał by napisać o turystycznych ambicjach miasta, o wyciągu do nart wodnych, tramwaju wodnym, infrastrukturze sportowej, ścieżkach rowerowych? Może o wizycie przedstawicieli miast partnerskich, budowie i remontach dróg?  To może o  rewitalizacji zamku, parku, kamienic? Nie. Będzie o Kronospanie, truciu, nowotworach i smrodzie. Tak widzą  miasto członkowie ?Terry?. Chcą aby tak widzieli miasto wszyscy Polacy.


Rocznica katastrofy [ 2011-04-10 19:40:55 ]

Dawno nie pisałem. Ciągle zbyt dużo pracy i nie ma kiedy zapisać swych przemyśleń na blogu. Dziś 10 kwiecień. Od dawna było wiadomo,  że nastąpi "smoleńska kulminacja". Uwielbiamy symbole, nakręcanie atmosfery  i wpadanie w ogólonarodową histerię. To może  do pewnego stopnia jakieś uwarunkowanie genetyczne , ale też wynik cynicznej gry mediów na naszych narodowych  uczuciach. Szkoda, że katastrofa samolotu zamiast łączyć, podzieliła Polskę. Przez powtarzanie po setki razy dziennie bzdur wygadywanych przez Jarosława Kaczyńskiego i jego kolegów, media pozwoliły na powrót retoryki antyrosyjskiej czy antyniemieckiej i  nasilenie już przecież powoli wygasającej w ostatnich latach  ksenofobii.

W ciągu ostatnich dni wielokrotnie rozmawiałem ze znajomymi i przyjaciółmi o tym jak spędzają kolejne dni i jak spędzą niedzielę 10 kwietnia. To niesamowite, ale wszyscy bez wyjątku (!) przyznawali, że od kilku dni  wogóle nie otwierają polskich informacyjnych  programów telewizyjnych. Że nie są już w stanie  słuchać żałobnej muzyki, powracającej  po raz setny dyskusji o szczegółach katastrofy, o spiskowych teoriach. Nie chcą już oglądać rodzin tragicznie zmarłych, osób płaczących przed kamerami i  opowiadających o swoich uczuciach i przeżyciach. I nie ma to nic wspólnego z brakiem współczucia.

Usłyszałem w radio informację, że do Smoleńska poleciały rodziny tragicznie zmarłych.  Rodzinom towarzyszyli lekarze, pielęgniarki, opieka psychologów. Wiem, że to niepoprawne politycznie, ale  trudno nie zadać  pytania. Czym śmierć tych ludzi w wypadku lotniczym różni się od śmierci setek nagle zabranych z tego świata w wypadkach drogowych?  Często przecież ludzi młodych, na których odejście ich bliscy całkowicie  nie byli  przygotowani.  I po śmierci tych ofiar wypadków drogowych, też następują miesięcznice i rocznice. Czy rodzinom towarzyszą  w ich drodze  na cmentarz lekarze i psycholodzy? Czy bliscy zmarłego parlamentarzysty czy generała, bardziej przeżywają śmierć bliskiej osoby niż rodziny zmarłego górnika, lekarza czy robotnika budowlanego?
Zatraciliśmy proporcje i zdrowy rozsądek, a dziennikarze zrobią wszystko by podsycać w tych biednych ludziach, w  rodzinach zmarłych, poczucie bolesnej straty. Będą rozdrapywać z premedytacją rany, by się jeszcze długo nie zabliźniły. A przecież śmierć jest wpisana w nasze życie. Każde odejście bliskiego człowieka jest niesamowitą traumą dla tych którzy jeszcze na chwilę tu zostali. Jednak wspólczucie powinno polegać na daniu możliwości przeżycia tego nieszczęścia i powolnego godzenia się z tym, co się stało. Dla celów politycznych, albo dla zwiększenia nakładu gazety czy oglądalności stacji TV, robi się dokładnie odwrotnie.

Byłem dziś w katedrze kołobrzeskiej na mszy za Sebastiana. Patrzałem na Jego zdjęcie i przypomniałem sobie naszą ostatnia rozmowę w ratuszu, chyba na pięć dni przed katastrofą. Pomodliłem się. Byłem wzruszony. Jednak na cmentarz już nie pojechałem. Starczy. Często Sebastian myślę o Tobie i często mi  rozmowy z Tobą brakuje. Spoczywaj  w spokoju.


Wiosna [ 2011-03-26 09:55:02 ]

Zaczęła się kalendarzowa wiosna i kończy się bardzo pracowity tydzień. W poniedziałek dobre spotkanie ze Staszkiem Gawłowskim, we wtorek niezłe z szefową Archiwum w Koszalinie, panią Chojecką i na zakończenie dobrego ciągu zdarzeń bardzo obiecujące środowe spotkanie z Jackiem Chrzanowskim w WFOŚ w Szczecinie. Jacek jest odpowiednim człowiekiem na odpowiednim miejscu. Patrzę z podziwem jak w nowatorski i zupełnie odmienny niż jego poprzednik sposób, podchodzi do roli Funduszu. Jest tak kreatywny, w najbardziej pozytywnym tego słowa znaczeniu, w pojmowaniu współpracy z samorządami , iż gdyby decyzja należała do mnie, rekomendował bym Go na stanowisko Prezesa Narodowego Funduszu. Dzięki inicjatywie Jacka otwiera się m.in. rzeczywista możliwość pozyskania środków na likwidację tzw. niskiej emisji. Oznacza to, iż przy odrobinie szczęścia bylibyśmy w stanie w ciągu pięciu lat zlikwidować w Szczecinku wszystkie szkodzące środowisku lokalne kotłownie. Podłączylibyśmy  je do miejskiej energetyki cieplnej, lub też, w pojedynczych przypadkach, zamienili na kotłownie gazowe, lub zastąpili pompami cieplnymi.
Poza otwartym umysłem Jacek ma też bardzo miłą,  a rzadką cechę. Dobrą pamięć i niezmienną życzliwość dla miasta które przyjęło go swego czasu z otwartymi ramionami i żegnało z prawdziwym żalem.
Dziś  powinienem wyjechać  na organizowane co roku, tym razem w Stargardzie Szczecińskim, Forum Samorządowe Platformy Obywatelskiej. To okazja do spotkania się z przedstawicielami parlamentu, rządu, różnych funduszy i agencji. W polityce trudno przecenić rolę takich nieformalnych spotkań. Jednak może okazać się, że w końcu nie pojadę.
Żeby jeszcze pogoda była trochę lepsza. Tak bardzo chce się już prawdziwej wiosny, słońca i temperatur w okolicach 20 st C. Podobno już od 01 kwietnia. Będę wtedy w Warszawie na spotkaniu z Szefem PAIZu (Agencji Inwestycji Zagranicznych). Mam nadzieję,  że będzie to kontynuacja dobrych dla miasta wydarzeń. Oby, bo zwolnienia w Krono i przenoszenie linii produkcyjnych do Strzelec Opolskich, są niezwykle niepokojące. To jeszcze jeden przyczynek do zintensyfikowania prac nad dewersyfikacja naszego szczecineckiego rynku pracy. Ja osobiście jestem optymistą. Jeszcze chwila cierpliwości. :-)