Jesteś tutaj: BLOG
Ronda [ 2011-03-19 18:29:47 ]

W najbliższych miesiącach, oddanych do użytku zostanie pięć nowych rond. Jedno jest już odebrane, ale z usterkami do usunięcia (rondo ?przy Kauflandzie?). Pozostałe to: duże składające się właściwie z dwóch rond skrzyżowanie okrężne między 11-tką a Koszalińską  i 11-tką a Kołobrzeską (większość szczecinecczan nazywa je  chwilowo  skrzyżowaniem ?przy Tesco?), oraz kolejne  ronda Jana Pawła II / 1-go Maja i Jana Pawła II/S. Kisielewskiego (blisko Sądu). Ostatnie to rondo na placu Wazów (Przy SP-1), powstające przy okazji kończenia remontu ul Szczecińskiej. Nowe ronda to nie tylko kapitalne ułatwienie ruchu drogowego i poprawienie bezpieczeństwa drogowego. To też  okazja do ich nazwania.
Nazewnictwo ulic i rond to kompetencja Rady Miasta. Podejście do tego tematu jest w różnych miastach odmienne. Dziś mamy w Szczecinku ronda im. Kardynała Ignacego Jeża (skrzyżowania ulic Jana Pawła II, Lipowej i Szafera) , Winanda Osińskiego (przy dworcu PKP), Adama Giedrysa (Kościuszki / Mierosławskiego) i Olgi Zawadzkiej (Mierosławskiego/Polna/Koszalińska). Jak widać, Szczecinek poszedł w upamiętnianie osób związanych z naszym miastem. Pytanie, czy nazwy kolejnych  pięciu rond powinny kontynuować ten trend?
Osobiście sądzę, że  to bardzo dobre podejście. Umacnia wiedzę o historii miasta i wzmacnia i tak silny lokalny patriotyzm.
Pewniakiem do patronowania jednemu z rond, jest wieloletni burmistrz i poseł na Sejm RP, tragicznie zmarły,  Tomek Goliński. Ta kandydatura nie powinna nikogo dziwić i nie powinna wywoływać jakichkolwiek sporów. Mało jest ludzi zasłużonych dla naszego miasta,  których pamięć powinna być tak bezdyskusyjnie uczczona. Przez wiele lat bardzo blisko współpracowałem z Tomkiem. Był też okres mocnych sporów, kiedy reprezentując rywalizujące ze sobą partie, bardzo różniliśmy się w ocenie nie tylko tego co jest dobre dla Polski, ale i sposobu zarządzania miastem. Jednak zasługi Mariana Tomasza Golińskiego dla rozwoju Szczecinka są bezdyskusyjne.
Pozostaje jeszcze czterech lub trzech patronów. Rondo przy Szkole Podstawowej nr 1, de facto ma przecież patrona (plac Wazów). Jest to jednak sprawa otwarta. Pozostałe trzy są na pewno  ?do wzięcia?. Warto rozpocząć dyskusję bo nie można wykluczyć, iż temat ten  stanie się przedmiotem dyskusji już na najbliższej sesji RM! Smile


Dziennikarze [ 2011-03-17 20:31:26 ]

Doskonalenie technik  manipulowania opinią publiczną staje się  ambicją coraz większej ilości  mediów. Również szczecineckich.  Gdy pod koniec lat sześćdziesiątych ukończyłem szkołę średnią studiowanie dziennikarstwa  było możliwe wyłącznie w formule drugiego fakultetu, a więc po ukończeniu wcześniej jakiegoś innego kierunku.  Mimo, że czasy były wredne, to zostanie dziennikarzem nie było sprawa prostą. Nie znaczy to, że dziennikarze byli kryształowi. Wręcz odwrotnie. Byli jednak wykształceni. Za to o oficerach Ludowego Wojska Polskiego mówiono ??.. nie matura lecz chęć szczera zrobi z ciebie oficera?. Dziś dziennikarzem może okrzyknąć się każdy. Większość przedstawicieli tej profesji nazywanych szumnie  redaktorami, nie ma ukończonych żadnych studiów, nawet licencjatu. To młodym oficerom  stawiają dziś dość wysokie wymagania.  Musi taki nie tylko skończyć studia, ale i znać w miarę biegle języki obce. No i bardzo dobrze. A dla odmiany dziennikarzem, może okrzyknąć się każdy.
Nigdy nie demonizowałem problemu studiów. Jednak studiowanie, co by nie mówić, poszerza horyzonty, ułatwia  czytanie ze zrozumieniem i pomaga w przeprowadzaniu analizy przyczynowo-skutkowej różnorakich zdarzeń.
W ?Temacie? czytamy: ??Zaproponowane przez Przedsiębiorstwo Wodociągów i Kanalizacji w Szczecinku taryfy publikowaliśmy już na naszej stronie internetowej. Okazuje się, że burmistrz Jerzy Hardie ? Douglas przychylił się do tych propozycji. Dlatego też za metr sześcienny wody zapłacimy 3,59 zł brutto (dziś płacimy 2,79 zł brutto). Z kolei koszt odprowadzenia metra sześciennego ścieków uszczupli naszą kieszeń o 7,35 zł brutto (dziś 5,56 zł brutto)??.
?Redaktor? (słusznie podpisujący się pod tekstem jedynie inicjałami, a nie z imienia i nazwiska), sugeruje jednoznacznie, iż tak naprawdę od burmistrza zależy cena wody i ścieków. Zwróćcie  uwagę: ?Burmistrz się przychylił i dlatego zapłacimy?!!! Może gdyby ?pan redaktor?, skończył jakieś studia (nie mogę wykluczyć, że ten akurat skończył, tego nie wiem), pochyliłby się bardziej nad tematem i przeczytał ze zrozumieniem akty prawne zgodnie z którymi powstaje taryfa opłat za wodę i ścieki, może  wtedy wiedziałby, że burmistrz nie ma żadnego wpływu na ceny wody, ścieków, prądu, gazu itd., itd. Że nie ma też wpływu na cenę mąki, chleba, biletów lotniczych i na wiele innych spraw.
Tylko czy rzeczywiście nie wie? Aby  wywołać negatywne reakcje mieszkańców, skierować przeciw burmistrzowi ?gniew ludu?, czemu właściwie  nie zasugerować, że wpływ ma. Resztę zrobią  internauci. Tym, to już przecież wolno wszystko. A potem, co ?smakowitsze kąski? z internetowych wypocin (czytaj najbardziej obraźliwe), zamieści się w wydaniu papierowym ?Tematu?. Przecież walczyliśmy o wolność słowa! I tak z numeru na numer poprawia się  biegłość w manipulowaniu. I po co kończyć studia? Bez studiów można przecież zostać nawet naczelnym gazety! Smile


Początek wiosny [ 2011-03-16 19:45:37 ]

Wreszcie kilka dni ładnej pogody. Mimo, że zapowiadają jeszcze przejściowe ochłodzenia, wiosna nadchodzi. Nic lepszego nie mogło się przydarzyć. Wznowiono prace budowlane na szczecineckich ulicach i w parku. Dziś poznańskiej firmie ?Ciepłownik?, przekazano we władanie na  nieco ponad dwa lata, Zamek Ks. Pomorskich.
Szczecinek przez kilka miesięcy będzie znów wielkim placem budowy. Bardzo mnie to cieszy, bo po  okresie uciążliwości, wzbogacimy się o kolejne ronda, wyremontowane ulice, nowy pomost przy wieży Bismarcka, czy w końcu uzbrojoną część strefy przy Waryńskiego. Z fajnych wiadomości odnotować należy korzystne dla PZW w Koszalinie, rozstrzygnięcie konkursu na władanie przez 20 lat obwodem rybackim,  w skład którego wchodzą nasze jeziora : Trzesiecko i Wilczkowo. Dla Szczecinka oznacza to wieloletnie  zarządzanie przez miasto  jeziorami leżącymi na naszym terenie administracyjnym.
Sposób rozstrzygania przez ponad rok  konkursu, jest ewenementem na skalę ogólnopolską. Dokonywanie się ?cudów nad urną? i zmiany ?werdyktu sędziowskiego?, świadczą o tym, jak łakomym kąskiem dla niektórych jest władanie jeziorami. Miasto jest tu poza podejrzeniem, bowiem jako jedyna strona nie chce uzyskiwać  korzyści materialnych z gospodarowania jeziorami, a odwrotnie, chce wydawać na utrzymanie i poprawianie kondycji jezior, niemałe pieniądze.  Gospodarka na wodach śródlądowych powinna stać się wreszcie w kraju, przedmiotem poważnej dyskusji. Uważam, że utrzymywanie obecnego status quo, doprowadzi do zupełnej dewastacji naszych rzek i jezior. Starające się o  długoletnie zarządzanie obwodami rybackimi przedsiębiorstwa,  zainteresowane są głównie szybkim zyskiem przy minimalizacji nakładów.  Aby wygrać konkurs gotowe są wpisywać do operatów rybackich jak najwyższe liczby mające świadczyć o intencjach mega intensywnego zarybiania. Doskonale wiedzą, że obecna, daleka od doskonałości  organizacja pracy RZGW (regionalnych zarządów gospodarki wodnej), jest gwarancją, że pies z kulawą nogą tego nie sprawdzi i nie wyegzekwuje. A papier jest cierpliwy. Tak więc szafuje się wirtualnymi liczbami mówiącymi o wirtualnym zarybianiu.  Z punktu widzenia prywatnej firmy jest to może i usprawiedliwione myślenie, jednak z punktu widzenia dobra ogółu, na pewno nie. Z jeziorami jest tak jak z lasami. Można je szybko wyeksploatować uzyskując niezły zysk, ale odradzać się będą przez kolejne dziesiątki,  jak nie setki lat. Wydaje się to truizmem, oczywistą oczywistością. Jednak chyba niestety nie dla wszystkich.


Uczyć się od najlepszych [ 2011-03-13 17:58:35 ]

W sobotnio-niedzielnej ?GW? arcyciekawy wywiad z D.Tuskiem. Szkoda, że tragedia Japonii przysłoniła tę wypowiedź. Wypowiedź która powinna być lekturą obowiązkową  zarówno dla  powtarzających brednie o nic nierobieniu ekipy rządzącej, jak i dla  miewających momenty zwątpienia, sympatyków i członków PO.  Miło, że Wyborcza  odbiega od innych, goniących za sensacją i epatujących krytyką non stop, mediów. Narzekanie i mówienie wyłącznie o rzeczach złych stało się modne i zagościło chyba na  długo w prasie i TV.  Tylko komu to ma służyć? Nakręcanie złego nastroju społeczeństwa, manipulacja której zaczyna być poddawane całe społeczeństwo, powoduje przecież jedynie zwiększanie się liczby osób depresyjnie nastawionych,  brak zaufania do instytucji państwowych, zmniejszanie konsumpcji, a co za tym idzie, pogarszanie sytuacji gospodarczej kraju i wiele, wiele innych negatywnych zjawisk.  Jest poza tym nieuczciwym kreowaniem obrazu nie mającego wiele wspólnego z rzeczywistością.
Tusk mówi o sukcesach i porażkach mijającej kadencji, ale jego rzeczowość, operowanie nie ogólnikami, a dziesiątkami faktów, są niezwykle wiarygodne. Dobrze być w drużynie człowieka nie tylko charyzmatycznego, ale i dającego poczucie bezpieczeństwa.
Zastanawiam się w tych dniach,  jak pewnie robi wielu innych Polaków, jak byśmy zachowali się gdyby podobny do japońskiego kataklizm spotkał właśnie nas. I pewnie macie podobnie jak ja, niezbyt optymistyczne przemyślenia.  Japończycy dają w tych trudnych chwilach przykład solidarności, opanowania, zdyscyplinowania, ale i przykład niezwykłego współdziałania w obliczu zagrożenia. Myślę że ich postępowanie powinno być w najbliższych latach wzorcem edukacyjnym dla naszych dzieci.  A i dorosłym Polakom przydałaby się chwila refleksji. Bo na naukę od najlepszych, nigdy pewnie nie jest za późno.


Szczecinecka ?ośmiornica? [ 2011-03-10 20:31:55 ]

Wiemy już  dlaczego Starosta zwolnił Powiatowego Inspektora Sanitarnego pana Andrzeja Grobelnego. Jak łatwo było się domyśleć, jest to wynik spisku politycznego. Ujawnił to sam dr A.Grobelny w trakcie konferencji prasowej, zorganizowanej w udostępnianej każdemu kto zadeklaruje chęć oplucia burmistrza  lub Platformy Obywatelskiej, sali POM-EKO.
Pan dr A.Grobelny nie widzi niczego niewłaściwego w przedłużaniu odbioru sanitarnego  Oddziału Okulistycznego, uniemożliwianiu startowania ?Podimedu? w konkursie  na kontrakt z  NFZ i próbach utrącania w ten sposób ?konkurencji?. To wszystko pomówienia wyssane z brudnego palca polityków Platformy. Dr A.Grobelny proponuje aby nie zajmować się już nim, człowiekiem kryształowo czystym, a  lepiej zająć się mną i prowadzonym przeze mnie procederem łączenia pracy burmistrza i lekarza, co wg pana doktora jest ewidentnym przykładem konfliktu interesów.  Konflikt jest oczywisty, bo wystarczy spojrzeć na moje publikowane PIT-y. Na czym tak dokładnie polega ten konflikt nie ujawnia, ale jeśli ktoś ?tyle? zarabia, to sprawa jest chyba rzeczywiście  oczywistą oczywistością.
Dowiadujemy się, że Pan Grobelny został zwolniony bo był politycznie niezależny i opierał się naciskom. Jakiego typu były to naciski, kto je wywierał i na czym polegał jego heroizm, oraz  jakie to odważne decyzje podjął wbrew trudnej do wytrzymania dla normalnego śmiertelnika presji,  pozostanie już pewnie Jego tajemnicą. Jednak skoro tak mówi, to musimy uwierzyć, że jest bohaterem, człowiekiem który się kulom nie kłaniał,  musiał  więc też i polec śmiercią   bohaterską.  I tak mamy w Szczecinku kolejnego kandydata do panteonu ofiar prześladowań ze strony  politycznej kliki trzęsącej miastem.
Brawo panie Andrzeju. Brawo. Jestem pod wrażeniem Pana niezłomnej niezależności. Całe szczęście, że ma Pan  przyjaciół, postacie wybitne,  które ?łyknął?, każdą Pana wersję. A im więcej będzie Pan mówił o tym jak zawziął się na Pana ?układ?, szczecinecka ?ośmiornica?, tym bardziej będzie Pan lał miód na ich serca.  A najwspanialszy jest Pana imiennik. Nie ten z PiSu, chociaż ten też chce zaistnieć w telewizorni przy okazji kolejnej szczecineckiej mega-afery. Największy splendor przynosi Panu fakt, iż broni Pana inny Andrzej, z opcji lewicowej, wybitny historyk, dokładnie znający z autopsji mechanizmy sprawowania władzy w systemach autokratycznych, a przecież nie mamy wątpliwości, że taki system funkcjonuje  teraz. Przynajmniej w Szczecinku. On wie. Jest wieloletnim praktykiem, ale i wybitnym teoretykiem. Nauczał w końcu na uniwersytecie. Jakim? Pan nie wie? Na WUML-u. Wyższym Uniwersytecie Marksizmu i Leninizmu
Smile


Koniec dolce far niente [ 2011-03-06 15:27:04 ]

Koniec zimy zaczyna być dość pracowity. Praca w ratuszu charakteryzuje się   okresami  wzmożonej pracy i okresami spowolnienia. Ponieważ znaczną część pracy stanowi uruchamianie i doglądanie  inwestycji, zima w sposób naturalny zmniejsza urzędniczą aktywność. Ostatnie kilkanaście dni to już jednak czas przygotowywania się do tych ?pracowitych? miesięcy. Trwają spotkania i konsultacje. Byli w Szczecinku Marszałkowie O.Geblewicz i J.Krawczuk, jutro pojawi się Wojewoda M.Zydorowicz . W sobotę w Kołobrzegu spotkałem się w ramach Zarządu Regionalnej PO  m. in. z ministrem S.Gawłowskim, a przewodzący Konwentowi Starostów K.Lis  rozmawiał z wszystkimi wyżej wymienionymi i z Panią Dyrektor Zachodniopomorskiego Oddziału NFZ,
J. Jaśkiewicz. Przygotowuję się i zabiegam o spotkanie w Warszawie  z Prezesem PAIZu.   Tematyka poszczególnych spotkań jest różna, ale przynajmniej dla mnie, spoiwem łączącym wszystkie te rozmowy jest Szczecinek.

Rozmawiam o stanie naszego środowiska i o Kronospanie, o nocnej opiece lekarskiej, Szpitalnym Oddziale Ratownictwa, rozbudowie szpitala i o planach Szczecinka związanych z gospodarką odpadami. Rozmawiam o  inwestycjach w strefie ekonomicznej i konkursie RZGW na zarządzanie jeziorami. Wspominałem też  o dziurawej i skandalicznie remontowanej drodze 172 z na odcinku Szczecinek-Barwice i o wielu, wielu  innych sprawach, jak choćby współdziałaniu miasta w przygotowaniu zmian do ustawy o ochronie zwierząt.

Równolegle zaczynamy przygotowania do wyborów parlamentarnych. To też kolejna praca do wykonania, której nikt za nas nie zrobi.
A za chwilę na ulice Szczecinka znów wyjedzie ciężki sprzęt i pojawią się setki robotników. Zostaną przekazane wykonawcom place budowy szczecineckiego zamku, ulic K.Baczyńskiego, Szczecińskiej między Gdańską, a Placem Wazów i ulicy Żeglarskiej. Kilka miesięcy później rozpoczną się roboty drogowe na Sójczym Wzgórzu. Ruszy przebudowywanie placu Wazów na rondo.  W maju powinna zostać wkopana ?pierwsza łopata? przy budowie obwodnicy Trzesieki. Zacznie się też drugi i zarazem końcowy etap budowy dwóch  rond na
11-tce,  okrężnych skrzyżowań przy 1-go Maja  i  Kisielewskiego, oraz   przebudowy ulic  Jana Pawła i Wyszyńskiego. Wrócą do pracy wykonawcy rewitalizacji parku.  Oj będzie się działo. Żegnaj dolce far niente. I to aż do następnej zimy. Smile


Już po urlopie [ 2011-02-27 10:01:24 ]

Wróciłem z tygodniowego urlopu. Pogoda we Włoszech w kratkę, ale raczej przeważały dni słoneczne. Natomiast warunki do jeżdżenia na nartach, nieodmiennie wspaniałe. Jedynym mankamentem , zresztą jak zawsze gdy jedzie się przez Niemcy na płd. Europy, jest konieczność przebrnięcia przez niekończące się korki w okolicach Monachium.  Za każdym razem gdy jestem w tamtych okolicach, zastanawiam się nad fenomenem stania w korku na sześciopasmowej autostradzie, w kraju o najlepiej rozwiniętej infrastrukturze drogowej i do tego w najbogatszym z niemieckich landów.
W Moenie nie miałem (może i lepiej Wink) dostępu do internetu, więc skazany byłem na wyrywkowe informacje ze Szczecinka, przekazywane mi przede wszystkim przez Daniela. W mijającym tygodniu otwarto oferty dotyczące  dwóch  istotnych przetargów. Przetargu  na wykonanie renowacji zamku Książąt Pomorskich z przebudowaniem go na Centrum Konferencyjne i drugiego, na przebudowę stacji paliw w KM. Oba przetargi udane. Wielu chętnych i ceny sporo niższe od zakładanych w kosztorysach inwestorskich.  Pierwsza z inwestycji cieszy mnie szczególnie. Jest wynikiem niezwykle ciężkiej batalii o otrzymanie dofinansowania unijnego. Myślę, że nikt z grupy  ciągle krytykujących i wszystkowiedzących, czyli z zespołu szczecineckich frustratów  (lubię to określenie, bo nie tylko oddaje specyfikę tej  grupy, ale i wywołuje u nich każdorazowo niezłą wściekłość), nie ma pojęcia jak było trudno. A bez pieniędzy unijnych, zamek niszczałby pewnie  przez kolejne  kilkanaście lat.   Druga  inwestycja pozwoli wreszcie na ?ruszenie z kopyta? z mającym strategiczne znaczenie dla m.in. rozwiązań urbanistycznych miasta,  pomysłem inkorporacji KM i PKSu, a co za tym idzie , ze stopniowym wynoszeniem się PKS-u z centrum miasta.  Rozbudowa stacji może też obniżyć cenę benzyny w naszym mieście i powinna zmniejszyć dopłaty miasta do spółki KM.
Jak wydaje się z przeglądanej lokalnej prasy oba wydarzenia przeszły prawie bez echa. Za to olbrzymie  emocje wywołało zwolnienie z funkcji Powiatowego Inspektora Sanitarnego dr Andrzeja  Grobelnego. Szyki zwarła cała opozycja stając murem za zwolnionym szefem Sanepidu. Zgodnie usiedli obok siebie przedstawiciele PiS-u, ?Terry? i SLD. Odbyła się konferencja prasowa i wszystko stało się jasne.
Dr Grobelny został zwolniony, bo nie pozwala ?zamiatać pod dywan? problemów ekologicznych miasta, a za wszystkim stoję właśnie ja, miejscowy baron ręcznie sterujący każdą decyzją, również w mieście i powiecie. 
Bardzo ciekawa koncepcja, tyle, że nie ma w niej 1% prawdy.  Z całą pewnością w najbliższych dniach wrócę na blogu do tego wątku. 
Dość żałosne są wystąpienia grupy ludzi autorytatywnie wypowiadającej się na temat, o którym żadne z nich nie ma zielonego pojęcia. Mogli przynajmniej poczekać dwa, trzy dni, do czasu uzyskania jakiś informacji o przyczynach zwolnienia Powiatowego Inspektora. Im jednak śpieszyło się do ?zaistnienia w mediach?.  To, że pajaca robi z siebie np. A.Bratkowski nie jest akurat niczym dziwnym, ale co  w tym towarzystwie robi córka Tomka Golińskiego?  Pani Małgorzato. Proszę mi uwierzyć. Nie warto iść tą drogą i z tym ludźmi.  To droga donikąd. I piszę o tym naprawdę życzliwie i bez cienia ironii.


Niemiecki szpital [ 2011-02-17 19:39:43 ]

Trochę zaniedbałem swój blog. To w pewnej mierze wina mojej niemożności nauczenia się samodzielnego wprowadzania tekstu na swoją stronę. Niestety. To co dla młodych ludzi jest zadaniem śmiesznym i gdy obseruje się z zewnątrz banalnie prostym, dla mnie jest mission impossible. Frown
Przez dwa dni byłem w Neustrelitz. Nigdy nie sądziłem, że będę dobrze czuł się w niemieckim mieście. A jednak. Neustrelitz odbieram jako miejsce autentycznie przyjazne, a relacje partnerskie za niewymuszone i autentyczne. Rozmawialiśmy z burmistrzem A.Grundem o dalszej współpracy, o problemach obu miast i sposobie ich rozwiązywania. Miła wizyta i powinna spowodować zintensyfikowanie wzajemnych kontaktów miedzy mieszkańcami. Jednak piszę o tym wyjeździe z powodu wrażenia jakie zrobił na mnie nowo otwarty w Neustrelitz, Szpital Czerwonego Krzyża. Na jego zwiedzanie poświeciłem prawie trzy godziny. Oprowadzał mnie ordynator chirurgii będący jednocześnie dyrektorem tej placówki.

Szpital został oddany do użytku w 2010 roku. Jest budowlą modułową, składającą się z pięciu czy sześciu piętrowych pawilonów. Mają ok. 140 łóżek i obsługują teren zamieszkały przez mniej więcej  60 000 mieszkańców. Obok interny, chirurgii i ginekologii z położnictwem, nowoczesny Oddział Ratunkowy, lądowisko dla helikopterów, opieka długoterminowa i hospicjum, oraz  robiący duże wrażenie dział diagnostyki. Właśnie to ?napakowanie? szpitala nowoczesną aparaturą, tak korzystnie wyróżnia szpital i budzi, nie ukrywam, uczucie mojej zazdrości. Przy okazji zwiedzania tej placówki, rozmawialiśmy m.in. o sposobie finansowania szpitala. Niemcy negocjują nie kontrakty na każdy z oddziałów, a całościowy budżet szpitala. Budżet szpitala szczecineckiego, obsługującego mniej więcej 100-tysięczny rejon, to ok. 23,0 mln zł. Niemcy na szpital nieco mniejszy otrzymują 14,0 mln euro, a więc prawie 2,5 raza więcej  pieniędzy. Do tego dochodzą pieniądze zwracane przez niemiecką Kasę  Chorych (jak wydaje mi się Kasę Chorych Meklenburgii), za udokumentowane przyjęciami pacjentów, przekroczenie budżetu. Regularnie, chociaż z pewnym opóźnieniem, zwracane jest  ok. 70% przekroczenia. To daje co najmniej 3x więcej środków na utrzymanie szpitala w porównaniu ze Szczecinkiem. Nie ma się wiec co dziwić, że niemieccy koledzy mają do dyspozycji najnowocześniejszy sprzęt diagnostyczny i terapeutyczny. A czy narzekają na ?ciężkie czasy?? Jak najbardziej. Smile


Egalitaryzm po szczecinecku [ 2011-02-05 22:45:52 ]

Finowie i Norwegowie mimo wysokiego produktu krajowego brutto , przekładającego się na  materialny dobrobyt, przez znaczną część roku cierpią z powodu depresji.  Piją jak smoki i częściej niż inne nacje popełniają samobójstwa.  To wynik przygnębiającej pogody. Chłodu, wiatru, małej ilości dni słonecznych i okresów utrzymującej się ciemności. Chyba zaczynamy cierpieć podobnie do nich.  Tyle, że nie mamy jeszcze takiego dobrobytu co jest dodatkowym czynnikiem obciążającym.  Za oknem deszcz, wiatr, szaro-buro. Widzimy wszystko w czarnych kolorach. Wiosną nastroje poprawią się, ale póki co  narażeni jesteśmy na czarnowidztwo i ekstremalnie wyostrzoną chęć krytykowania wszystkiego w koło.
Przeczytałem kolejny felietonik Macieja Macichowskiego w internetowym wydaniu ?Tematu?. Wchodzę na te strony niezbyt regularnie i  bez najmniejszej przyjemności, niejako ? z obowiązku?, by od czasu do czasu rzecznik prasowy Ratusza prostował wypisywane  tam bzdury.
Do tekstów pana M.M podchodzę jak już kiedyś pisałem, z życzliwym zaciekawieniem. Ostatni z nich, o alternatywnej turystyce, jest trudny do sklasyfikowania. Nie bardzo wiem czy jest pisany poważnie, czy też jest rodzajem pastiszu ukazujących się w ?Temacie? wypowiedzi. Pewnie jest mieszanką obu tych rzeczy, co szczerze mówiąc zaciemnia obraz i z literackiego punktu widzenia, nie jest najlepszym pomysłem.   Nie sądzę by pan M.Macichowski  serio mówił o ponurym obrazie miasta, najbrudniejszym jeziorze, wysokim bezrobociu,  i w ogóle  ?pudrowaniu kupy?.
Szczecinek zmienia się szybko i korzystnie, a olbrzymia skala zmian, została dokładnie opisana w dokumencie który można znaleźć choćby na mojej stronie, stronie właśnie przez Was otworzonej, skoro czytacie ten tekst na moim blogu. Te fakty bronią się same i szkoda bić pianę, niezależnie od depresyjnej  pogody.
Ciekawy jest jednak pewien wątek, chyba pisany serio, a mianowicie  krytyka pomysłu opisywania przeze mnie takich spraw jak kupno ?wypasionego? samochodu, czy planowany wyjazd na narty w Dolomity.  Porażające. Jakoś nie wyobrażałem sobie pana M.M jako zwolennika egalitaryzmu.  Ja przynajmniej nim nie jestem. Każdy z nas w jakiś sposób  kształtuje swoje życie.  Wychowałem się w bardzo przyzwoitej, jednak niezbyt zamożnej  rodzinie. Do wszystkiego doszedłem swoją ciężką pracą. Nikt nie podarował mi wykształcenia i zdobytych kilkunastu letnimi  wyrzeczeniami  specjalizacji.  Harowałem przez lata i nadal się nie oszczędzam, a jeśli stać mnie na samochód czy wyjazd na narty, to dzięki pracy wykonywanej po kilkanaście godzin na dobę. Polecam tą prostą drogę, wszystkim wiecznie narzekającym malkontentom i krytykantom.
Blog jest rodzajem pisanego w formie elektronicznej dziennika. Cała przyjemność polega na tym, że można pisać o czym się chce. Dzielę się swymi spostrzeżeniami, refleksjami, smutkami, ale  i sprawami radosnymi, a rozrzut tematyki jest duży. A co najważniejsze, nikt mnie nie zmusza do pisania, a was do czytania. Czy może być  lepszy układ?
Jeden z mędrców komentujących artykuł p. M.Macichowskiego , poza licznymi jak na tak krótki tekst inwektywami pod moim adresem, pisze o moim braku wyczucia. Nie oglądał filmu ?Jak zostać królem?, ale uważa, że ze względu na funkcję jaką pełnię, nie wypada mi  cyt. ?? wychwalać filmu o takim tytule? bo budzi to niezdrowe skojarzenia?. No, no, no. Kiedyś mówiło się, że można boki zrywać jak dojrzałe wiśnie.  Pan Paweł Połom, nasz miejski konserwator powiedziałby, że można klaskać kolanami.
A tak  na marginesie, to czy w ogóle wypada pisać w internecie?   Bo w końcu przecież są ludzie, których nie stać nie tylko na komputer i dostęp do internetu, , ale nawet na zeszyt i ołówek!


Harcerze, wędkarze i inne krzywdzone organizacje. [ 2011-02-03 18:45:28 ]

Mimo, że wybory za nami, a ich wyniki pokazały preferencje mieszkańców, konsorcjum ?Tematu? i TV Zachód nadal brnie w  opluwanie wszystkiego co się rusza. ?Temat? konsekwentnie rozmienia na drobne reputację jaką zdobył sobie przez lata rzetelnej pracy. Niewiele z tego zostało. Stał się  periodykiem epatującym różnorakimi ?sensacjami? i eksponującym  obsesje swego naczelnego: złe rozwiązania komunikacyjne (ronda), zatrute powietrze, zanieczyszczone jezioro, toksyczny Kronospan, arogancki Ratusz. Jakby tego było mało, w wydaniu elektronicznym prezentuje wszystkie najgorsze cechy związane z nadużywaniem wolności słowa.   Jeszcze gorzej wygląda publicystyka ?Zachodu?. A w obu redakcjach zasiadają  sfrustrowani niedoszli radni. I nawet nie chce się polemizować z publikowanymi głupotami. Jednak momentami skala absurdu wypowiedzi obu szczecineckich mediów jest tak duża, że   trudno oprzeć się pokusie komentarza.
Na stronie internetowej ?Zachodu? pojawił się ?artykuł? dotyczący podobno  pochopnego wydzierżawienia przez miasto budynku, w rzeczywistości rozpadającej się rudery na Świątkach, klubowi motocyklistów ?Ole Karter Klub?. Pominę milczeniem nierzetelne opisywanie tego stowarzyszenia motocyklistów i ich działalności. Chcę odnieść się do ostatnich zdań publikacji mędrców z TV Zachód. ??Nie mamy nic przeciwko motorom i motocyklistom, ale mamy żal do naszego burmistrza, do szczecineckich radnych, że naszym zdaniem, przed zbyt pochopną decyzją o bez przetargowym wydzierżawieniu obiektu na długi okres dziesięciu lat, nie pomyśleli o naszych, szczecineckich potrzebach. O harcerzach, którym zburzono harcówkę, o wędkarzach z tego samego powodu odsuniętych od jeziora, o wielu innych szczecineckich organizacjach, które tłoczą się po kątach w starym budynku SAPiK-u lub często po prostu są bezdomne?.
Boże! Patrzysz i nie grzmisz.
Organizacje pozarządowe tłoczą się po kątach, a harcerzom i wędkarzom rozebrano ich piękną siedzibę nad jeziorem, ?odsuwając? wędkarzy od jeziora! Panowie. Puknijcie się w głowę. Przecież te wasze wypociny czytają nie na Marsie, ale w Szczecinku. Jeśli ktoś to  w ogóle czyta.
Każdy kto był chociaż raz we wspominanej harcówce wie, w jakich slumsach koczowali tam od lat nasi harcerze. Zamienili trabanta na mercedesa. A zajmujący pokoik we wspomnianym odrapanym i śmierdzącym stęchlizna budyneczku wędkarze, zostali ?odsunięci od jeziora??! Czy spiningowali z okna swojej klitki?  Trzeba mieć wyjątkowy tupet by starać się zamienić jeden z większych sukcesów jakim było wygospodarowanie pomieszczeń w centrum miasta, pomieszczeń  dla rzeczywiście poupychanych wcześniej po piwnicach i pokoikach parafialnych organizacji pozarządowych, w klęskę. Wylewająca się z każdej publikacji żółć i nienawiść, przysłoniły naszym pseudo dziennikarzom, już całkowicie poczucie przyzwoitości. Tylko czemu ja się  z tego powodu  wciąż jeszcze dziwię?


Efekt domina [ 2011-01-30 20:34:29 ]

Jak widać było zbyt spokojnie. Ostatnie dni są pełne niepokojących informacji ze świata i muszę przyznać, że zaczynam mieć ?gęsią skórkę? na myśl o możliwych dalszych scenariuszach. Zawsze pasjonowałem się tzw. dużą, globalna polityką, powiązaniem ciągu wydarzeń i wpływem jednych zachowań na inne. Dziś jest świetna okazja do ćwiczenia tego typu prognoz, a mnie już to, cholera,  nie bawi. Jakaś ironia losu. Chciałbym świętego spokoju, przewidywalności i stabilizacji. I to zarówno w kraju jak i na świecie. Jednak jest inaczej. To co dzieje się w krajach arabskich może zdestabilizować sytuacje nie tylko na bliskim wschodzie. Skoczą ceny ropy, za trzęsie się giełda, zacznie się brak przewidywalności kursu walut, w tym złotego.  Upór Mubaraka i wieloletni brak reform w krajach arabskich, może zacząć mieć wpływ na budowę ul. Baczyńskiego czy rewitalizację naszego zamku, a już na pewno na projekt ?Parsęty?. Tak właśnie powiązany jest dzisiejszy świat, chociaż oczywiście podane przykłady nie są najważniejszymi w efekcie domina.
No dobra. I tak nic nie jestem w stanie zmienić. No to zupełnie z innej strony. Widziałem genialny film. W skali sześciogwiazdkowej, sześć gwiazdek. Mówię o ?Jak zostać królem? Toma Hoopera, ze wspaniałymi Colinem Firth i Geoffreyem Rushem.  Od wielu lat nie miałem takiej frajdy z pójścia do kina. I okazuje się, że można zrobić film, o ważnych sprawach, film bez mordobicia i przemocy, a też bez ckliwego infantylizmu, który przez dwie godziny będzie nas fascynował i przykuwał naszą uwagę. I przepraszam, że to piszę, ale takie filmy mogą zrobić tylko Anglicy.  W kinie, przez moment byłem dumny ze swoich odległych korzeni. Wielka Brytanio. Jak wskazuje na to sama Twoja nazwa, jesteś wielka Smile I nic nie zmienia fakt, że film jest koprodukcją z Australijczykami. Ci może nie są wielcy, ale za to są duzi, czy raczej wysocy Smile Pójdźcie koniecznie. Lektura obowiązkowa.


3 Luty [ 2011-01-25 16:48:30 ]

Na facebooku nawołują do ustanowienia 03 lutego ? ?Dniem bez Smoleńska?. Oburzeni są niektórzy posłowie PiS. Czy słusznie? Według mnie nie.
Nie znam człowieka (mówię o moich znajomych), który nie byłby zmęczony codziennym katowaniem tematu katastrofy z 10 kwietnia ub. roku. W katastrofie zginął mój dobry kolega. Człowiek którego niezmiernie lubiłem i którego mi autentycznie brakuje. Jednak Sebastiana nic już nie przywróci do życia. Odszedł.  Okazaliśmy rozpacz, a potem smutek z powodu jego tragicznej śmierci. Co jeszcze możemy zrobić? Moim zdaniem nic.

Myślę codziennie o ich śmierci. Mimo, że staram się od tego uwolnić, wyobraźnia przywraca pod powiekami wyimaginowany obraz rozbijającego się samolotu i przerażenia jakie musiało być w tych ostatnich kilkunastu sekundach udziałem pasażerów, w tym i tak bojącego się latać Sebastiana. Mimo, że bardzo bym tego nie chciał, wyobrażam sobie demolowany samolot, odrywane kończyny, skalpowane głowy, palące się ciała.
Myślę, że takie natarczywie powracające obrazy, obrazy od których chcielibyśmy się w imię zdrowia psychicznego uwolnić, są udziałem wielu z nas. Jednak nie można do jasnej cholery, żyć wyłącznie przeszłością.
PiS buduje na podgrzewaniu atmosfery,  rozkopywaniu  grobów i przeróżnych  insynuacjach, swój polityczny wizerunek. Trwająca już prawie rok teatralnie  demonstrowana  żałoba, czyni ich jeszcze bardziej niewiarygodnymi. Z całym cynizmem i hipokryzją, próbują poprzez rozdrapywanie nie zabliźnionych ran, znaleźć  sposób odzyskania władzy. To wyrafinowani gracze, więc mimo, że taka postawa napawa mnie obrzydzeniem, do pewnego stopnia ich rozumiem. W mojej ocenie zdecydowanie  smutniejsze jest jednak to, że atmosferę permanentnego przygnębienia podsycają  też media. A przoduje w tym moja dotychczas ulubiona, przecież profesjonalnie prowadzona  stacja, TVN 24. Zapewne uważają, że zwiększą w ten sposób swoją oglądalność. A ja oglądam ich coraz rzadziej. I z tego co obserwuję, nie tylko ja.
03 luty bez Smoleńska? Podpisuję się obiema rękoma. I proszę  jeszcze o 04,05,06 luty i dalej. I wróćmy do tematu na chwilę 10 kwietnia. Wtedy będzie czas na kwietniowe, w pełni usprawiedliwione Zaduszki.  Zaprzestanie codziennego, trwającego  od rana do nocy  mówienia o Smoleńsku, nie jest równoznaczne z brakiem szacunku dla zmarłych.  Po prostu życie idzie na naprzód i musimy zacząć  rozmawiać o innych ważnych dla naszej przyszłości sprawach.  Warto sobie o tym wreszcie przypomnieć.


Narty [ 2011-01-24 21:18:20 ]

Po dwóch  dniach spędzonych  na nartach w Czeskiej Rokitnicy, wróciłem do służbowych obowiązków .
Narty w Czechach to przynajmniej dla mnie nowość. Przez lata jeździłem na nartach w Polsce, głównie w Szklarskiej, lub w Bukowinie Tatrzańskiej, czy Białce, co oznacza prawie to samo. Bywałem też czasem  w Szczyrku, czy Wiśle. Potem udałem się na Słowację. Warunki uprawiania narciarstwa w reklamowanej w tym czasie Słowacji, były więcej niż skromne , więc byłem dwa razy: pierwszy i ostatni. 
A potem przyszedł czas na Dolomity i konstatację, że zmarnowałem tyle lat !!! Szok jakościowy. Zalane marcowym słońcem stoki Livigno, Moeny czy Kronplatzu, to dla lubiących sobie poszusować, prawdziwa bajka. Mnie szczególnie do gustu przypadła Moena,  z jej  wspaniałymi stacjami narciarskimi takimi jak Passo San Pellegrino, Alpe Lusia czy Falcade. Setki kilometrów świetnie przygotowanych tras, zarówno dla tych początkujących, a nawet dopiero uczących się, dla średnio zaawansowanych, jak i oczywiście dla prawdziwych wyczynowców. Czyli dla każdego coś miłego.

?W zasięgu ręki? czyli 40 min. jazdy samochodem, lodowiec Marmolada, czy tak znane stacje jak np. Val Gardena, lub Madonna di Campiglio. Wszędzie czekanie w kolejkach nie dłuższe niż pięć minut.
Jednak przestrzegam! . Kto raz pojedzie w Dolomity, nie będzie chciał już  jeździć w Polsce. Taka jest smutna prawda.
A wracając do Rokitnicy. Miłe zaskoczenie. Rokitnica to namiastka ośrodków austriackich czy włoskich. Niezłe, chociaż zbyt mało pieczołowicie przygotowane stoki, mnóstwo ski serwisów, wypożyczali sprzętu i robionych na modłę włoską knajpek na stokach, właściwie przy każdym wyciągu jak też i w połowie tras. A w barach na stoku, poza gorącymi przekąskami, grzane wino, bombardini, no i oczywiście czeskie piwo (między nami mówiąc, mocno przereklamowane). A w miasteczku? Dziesiątki pensjonatów z przytulnymi knajpkami, punktualne, darmowe ski-busy i, co może dla wielu będzie najważniejsze?. tanio.  Tanie jedzenie, tani alkohol i tani serwis narciarski. Dlatego nie rezygnując z docelowego urlopu we włoskich Dolomitach (koniecznie!!!), może warto na sezonowe przetarcie, dwa-trzy dni w Rokitnicy czy Harahowie? Myślę,  że to naprawdę dobry pomysł.
A Kępę, Maciarewicza,  Prezesa J.K. i resztę mapetów, zostawmy na chwilę na Wiejskiej. Wyślemy im fotki ze stoku. Niech zobaczą, że gdzieś może być fajnie i  przyjaźnie. Że są miejsca w których ludzie uśmiechają się do siebie. Ze może być po prostu normalnie.


Konsjerżka [ 2011-01-16 20:07:30 ]

Ciekawe czy osoby młodsze ode mnie, a takich jest niestety zdecydowana większość, wiedzą kto to jest konsjerżka. Ja wiedziałem od młodych lat. Moja Matka, osoba z nieznanych mi powodów bardzo romanofilna,  mówiła tak na dozorczynię w kamienicy w której mieszkaliśmy po wojnie. Kamienica stała przy ulicy Narutowicza (chyba nr 122) w Łodzi i była piękna. Mieszkania po 200 m.kw.,  pokoje wysokie. Różne zakamarki, służbówki, spiżarnie. Rozległa, wykładana marmurem klatka schodowa. Piękna stolarka drzwiowa i okienna. Ach, gdzie te czasy. Towarzystwo też było ciekawe. Adwokaci, profesorowie. Nad nami mieszkali Roman Polański z Barbarą Kwiatkowską-Lass. Atmosfera przedwojennej inteligencji pomieszanej z powojenną bohemą. I wszystko byłoby fajnie gdyby nie fakt, że mieszkaliśmy w chyba 180 metrowym mieszkaniu w ok. dwadzieścia  osób. Na Narutowicza zjechała cała rodzina która straciła mieszkania w spalonej Warszawie, czy przedwojenne majątki np. w Drzewiczu. Zjechali też powracający z zza granicy,  z obozów w Niemczech, czy jak np. mój Ojciec z armii Maczka. Każda część tej szeroko rozumianej rodziny, żyła  już w zdecydowanie mniej komfortowych warunkach, zwykle po cztery-pięć osób  w jednym pokoju. Spotykaliśmy się w kuchni lub łazienkach których na szczęście było więcej niż jedna. Pamiętam to wszystko jak przez mgłę, jednak konsjerżkę zapamiętałem. Można było zostawić u niej klucze, poprosić o drobną przysługę, zgłosić awarię kranu czy WC.

Bo konsjerż, dozorca, gospodarz domu , portier, stróż, cieć, jak go zwał tak zwał, to ktoś kto opiekuje się kamienicą. Taki człowiek mieszka w mieszkaniu służbowym, mieszkaniu przypisanym do jego funkcji (zwykle na parterze) i za darmowy dach nad głową, opiekuje się nieruchomością. Przypomniałem sobie o tym śledząc losy  jednego z powojennych budynków w Szczecinku, w którym to budynku jest taki samozwańczy konsjerż. W domu mieszkają w większości ludzie starsi.  I jak to seniorzy radzą sobie z codziennymi przeciwnościami losu coraz trudniej. Myślę o drobiazgach takich jak porządek na klatce schodowej, brak żarówki oświetlającej schody czy wejście do budynku, uciążliwość sąsiada awanturującego się w domu czy młodzieńca z jednego z mieszkań spraszającego kolegów by wypić z nimi na klatce winko. Problemem jest podrzucanie śmieci do zabudowanego śmietnika, czy niewłaściwe parkowanie samochodów. Konsjerż ?samozwaniec próbuje pomóc w każdej z tych sytuacji i rozwiązać problem.  Reprezentuje też interesy dość zagubionych starszych ludzi w relacjach np. z ZGM lub zarządcą nieruchomości. Jest rodzajem bezinteresownego, dobrego ducha tego domu.

A gdyby tak spróbować wrócić do dobrych tradycji i powoli zaspakajać potrzeby mieszkaniowe ludzi, osób którym i tak trzeba przydzielić w końcu jakieś lokum, w zamian za pracę na rzecz współlokatorów. Można by też myśleć o takim sposobie spłaty zadłużenie mieszkańców. Byłoby to może lepsze od piętrzenia pozwów  o eksmisję, która jest zasądzana przez sądy  z klauzulą zapewnienia przez miasto mieszkania socjalnego, którego to mieszkania my z kolei  zapewnić nie potrafimy. 
Koniecznie muszę to gruntownie przemyśleć. A jeśli macie jakiś konkretny pomysł w tej sprawie lub konkretną sytuację  którą w przedstawionym duchu można rozwiązać, to proszę o e-mail. Sposób kontaktu jest na mojej stronie.


Znów o SzLOCie [ 2011-01-14 23:00:33 ]

Z  zainteresowaniem przeczytałem  na stronach elektronicznego wydania ?Tematu?,  ostatni tekst Macieja Maciechowskiego (M.M.) -  ?Cisza nad trumną?. Fakt iż wynurzenia pana M.M. trzymają poziom, coś wnoszą do dyskusji o sprawach naszego miasta  i warte są polemiki, ugruntowuje moją opinię, że wreszcie na publikowanie na forum zdecydowała się osoba o sporym  potencjale intelektualnym. Piszę o tym, bo poziom 90% internautów z forum ?Tematu? jest tak żenujący, iż szkoda nie tylko czasu na odpisywanie im, ale też na czytanie bzdur które wypisują.

Tym razem M.M. porusza temat SzLOTu. Nie kryje, iż patrzy na SzLOT poprzez pryzmat doświadczeń zatrudnionej tam, jego obecnej partnerki. Zaraz na wstępie uczciwie deklaruje, że nie podziela mojego zaangażowania w obronę prezesa. Potem wskazuje na rozdęte wydatki, porażkę zaakceptowanej m.in. przeze mnie   koncepcji  działalności SzLOTu . W końcu zarysowuje dość enigmatyczny ?program naprawczy?.

Sprawa jest nieco bardziej skomplikowana niż przedstawia to pan Maciechowski. Życie nie jest czarno-białe. Taka też nie jest postać Bogusława Sobowa(B.S.), zatrzymanego przez policję prezesa SzLOTu.

Czy rzeczywiście broniłem Bogusława? Niezupełnie. Wskazywałem na miałkość dowodów jego winy i nieadekwatność zastosowanych przez policję i prokuraturę ?środków zapobiegawczych?, w tym zatrzymania na 48h,  do wagi sformułowanych zarzutów. Podałem do publicznej wiadomości szczegóły tych postawionych prezesowi zarzutów i jego, czyli prezesa, moim zdaniem dość przekonywującą wersję zdarzeń. Zabranie przeze mnie głosu, było wyrazem sprzeciwu wobec oceniania przez tzw. opinię publiczną osób, przeciwko którym dopiero zaczęło toczyć się  śledztwo, a którym, póki co, niczego nie udowodniono. Zwracałem też uwagę na to, że Bogusław Sobów przy licznych wadach, ma też istotne zalety i jest jedynym znanym mi w Szczecinku ?wizjonerem? rozwoju turystyki. I  przyznałem, że tą wizją, Bogusław do pewnego stopnia mnie zaraził i do siebie przekonał. To jedno.

Co do dalszej części mini artykułu M.M., to o dziwo w większości się z nim zgadzam.
W pewnym momencie B.S. skupił  się na idei fix, zarobienia przez SzLOT takiej sumy pieniędzy, która pozwoliłaby stowarzyszeniu na bycie samodzielnym inwestorem budowy wioski turystycznej na Mysiej Wyspie. Ta idea spowodowała, że goniąc po całej Polsce za zarobkiem, zapomniał o rzeczywistej misji stowarzyszenia. SzLOT przestał pełnić rolę coraz bardziej profesjonalnego tur-operatora i animatora rozwoju turystki, a skupił się, na dość niefrasobliwie prowadzonej działalności gospodarczej i próbie jednorazowego dealu, umożliwiającego  zdobycia większej kasy. Działalności, która miała przynieść te upragnione środki finansowe potrzebne do inwestowania. Dziś, dzięki wnikliwej, kompleksowej  kontroli  stowarzyszenia przez jego komisję rewizyjną, mamy dość gruntowną wiedzę o faktycznej sytuacji finansowej SzLOTu. To pozwoli nam, czyli członkom stowarzyszenia, na wypracowanie programu naprawczego. I to się już dzieje. SzLOT czekają trudne dwa-trzy lata. Ulegną zmianie zarówno  struktura zatrudnienia, jak  i akcenty działalności. SzLOT skupi się na organizacji wypoczynku w naszym mieście, ale i na wyjazdach szczecinecczan poza ich miasto. Będzie przywiązywał wagę do  sporządzania atrakcyjnej dla gości  oferty turystycznej. Zajmie się  zintegrowaną polityką zarządzania miejscami noclegowymi, organizacją wczasów, spływów, szkoleń, wycieczek fakultatywnych. ?Uszczelni? i zracjonalizuje działalność operatora wyciągu do nart wodnych, oraz  będzie nadal sprawował pieczę nad rozwojem Szczecineckiego wodniactwa. Krótko mówiąc ?wróci do korzeni?, a priorytetem będzie tzw. ?miękka działalność?.  Jak w każdej trudnej i dość ciężkiej chorobie , trzeba postawić trafną  diagnozę i zaproponować odpowiednie leczenie. I tylko kretyni, masowo kolonizujący wydanie elektroniczne ?Tematu? (oczywiście są od tej reguły wyjątki), mogą oczekiwać natychmiastowej poprawy stanu zdrowia chorego.   Ja osobiście jestem w tym przypadku  co do rokowania optymistą. Jednak jak mówią nasi wschodni sąsiedzi: pażywiom uwidim.


Touareg [ 2011-01-13 22:41:30 ]
­­­­­­Kupiłem nowy samochód. No może nie nowy, w dosłownym tego słowa znaczeniu, ale inny. Jak zwał tak zwał. Zmieniłem auto. Daniel nie mógł zrozumieć jak mogłem nie pobiec późnym wieczorem aby obejrzeć przywieziony samochód. No więc mogłem. To sprawa wieku. To co by mnie niezwykle kręciło jeszcze dziesięć lat temu, dziś już tak nie kręci. Co nie znaczy, że się nie cieszę. Samochód, kilkuletni VW Touareg, spełnia chyba oczekiwania najwybredniejszego automobilisty. Osobiście nie lubię jazdy samochodem, dlatego aby tę niechęć zminimalizować, wybieram samochody w miarę luksusowe i wygodne.  Ten wydaje się być na prawdę fajny. Silnik 3,0 l diesel, 240 KM, różne mniej i bardziej przydatne bajery, GPS, czujniki, ładna ?bananowa? skórzana tapicerka, mnóstwo poduszek powietrznych, dobre nagłośnienie.  Czuję, że go polubię. A SAAB? Czeka na kogoś kto mnie godnie zastąpi i dla odmiany polubi jego. Mam nadzieję, że taki się wkrótce znajdzie. Krótko mówiąc, oddam SAAB-a w dobre ręce. Smile W końcu to przecież fajne auto.
Personifikujecie swoje samochody? Nazywacie je imionami? Mówicie o nich jak o człowieku lub zwierzęciu? Ja nie. A i tak nie lubi rozstawać się z używanym przez kilka lat autem. No dobra, bo się zacznę rozczulać.
W polityce nic nowego. Nadal eksploatowany temat tragicznego wypadku lotniczego z kwietnia ub. roku. Raport Rosjan rozwścieczył ?obrońców krzyża?. Czemu? No bo ruscy nie przyznali się do zamachu. Stwierdzili, że do wypadku doszło z powodu błędów popełnionych przez pilotów i wywieranej na nich presji ze strony prominentnych pasażerów, w tym prawdopodobnie samego Prezydenta. A do tego podali, że główny dowódca wojsk lotniczych, czyli przełożony pilotów, był w kabinie i to pod wpływem alkoholu. Możemy protestować i oburzać się. Możemy odwoływać się do gremiów międzynarodowych. Możemy jeszcze przez kolejny rok analizować każde słowo zapisane w czarnej skrzynce. Tylko po co ? Przecie większość z nas i tak  wie doskonale, czuje to od  od pierwszego dnia, że właśnie tak było. Że w tej sprawie Rosjanie mają niestety rację. Przykre, ale prawdziwe.
Święto Trzech Króli [ 2011-01-06 16:52:17 ]

Kolejna święto i znów całe rzesze Polaków robią sobie długi weekend. Sytuacja, co by nie mówić, dość absurdalna.  Nie byłem zwolennikiem uznawania Święta Trzech Króli dniem wolnym od pracy, bo wypada zaledwie kilka dni po Nowym Roku i dojdzie do tego, że końcówka starego i początek kolejnego roku będą okresem w którym  będzie  większa liczba odpoczywających niż pracujących. Biorąc pod uwagę olbrzymią liczbę emerytów i rencistów, oraz słaby przyrost naturalny, nie ma takiej możliwości by nie odbiło się to już za kilka lat  na naszej i tak nie najmocniejszej gospodarce.

Wyraźnie się starzeję bo sprawy emerytur zaczęły mnie interesować. Co pewien czas dostawałem jakieś papiery z ZUSu, ale wyrzucałem je do kosza. Gdy w końcu przeczytałem co tam do mnie szanowny ZUS pisze, okazało się, że moja przewidywana emerytura to ok. 500 zł. Hmmm. Byłem lekko zaskoczony. Trochę mało. Zacząłem wyjaśniać sprawę i co się okazało? Nie naliczono mi tzw. kapitału początkowego. Dla ZUS-u  pracuję i odprowadzam składkę emerytalną dopiero od 5 lat. Jak to możliwe? Po prostu zakład pracy, zakład w którym przepracowałem chyba 29 lat, czyli SP ZOZ w Szczecinku, nie przekazał w odpowiednim momencie do ZUSu danych o moim zatrudnieniu i zarobkach. Podobno  przekazanie informacji do naliczenia kapitału początkowego, czyli tego kapitału od którego przyrost daje możliwość naliczenia emerytury, był obowiązkiem każdego pracującego obywatela który urodził się po 1948r. Chyba, że pracował on w zakładzie zatrudniającym bodajże  ponad dwadzieścia osób. Wtedy ten obowiązek spoczywał na firmie.
Bardzo jestem ciekaw ile osób poza mną żyło, lub nadal żyje,  w nieświadomości, iż istnieje jakiś obowiązek kontaktowania się z ZUSem, bo inaczej nie dostanie się emerytury. Naiwna wiara w jakiś ład prawny w państwie, kazała mi przypuszczać, że informacje o moich składkach emerytalnych są ewidencjonowane w Zakładzie Ubezpieczeń Społecznych. Bo skoro od kilkudziesięciu lat co miesiąc przyjmuje on na swoje konta składki odliczane od moich poborów, to ma  doskonałą wiedzę na temat moich zarobków,  przez cały okres mojej aktywności zawodowej. Nic bardziej błędnego. Okazuje się, że przed 1999r., ZUS nie był zobowiązany do prowadzenia indywidualnych kont ubezpieczonych. Czyli pieniądze trafiały do ?czarnej dziury??
Dobrze, że można to jeszcze naprawić i otrzymać z firm w których się pracowało odpowiednie dokumenty. Jednak w jakiej sytuacji są ci, którzy pracowali w zakładach które są już tylko wspomnieniem, bo dawno przestały istnieć ? Lepiej nie myśleć. A tak w ogóle, to chyba nie należy specjalnie liczyć na emeryturę. Należy raczej myśleć o indywidualnym  zabezpieczeniu swoich potrzeb na stare lata. Bo jeśli musisz już  na kogoś liczyć, to najlepiej licz na siebie.


Czarno na białym [ 2011-01-04 22:38:12 ]

Wczoraj obejrzałem program Tomasza Sekielskiego, ?Czarno na białym?. Był to pierwszy program z nowego, autorskiego  cyklu. Wcześniej w jakiejś gazecie przeczytałem wywiad z Sekielskim. Stwierdził tam, że ma dość  opowieści polityków o polityce. Teraz będzie wybierał jakiś bardzo ważny społecznie  problem i będzie go drążył ze wszystkich możliwych stron by przybliżyć widzom istotę zagadnienia.
No i zaczął drążyć. A na początek wziął na tapetę nowotwory.  Program  dotyczył skali problemu zachorowań na  nowotwory w Polsce, ich nieskutecznego leczenia, a przede wszystkim ograniczeń NFZ w stosowaniu   niestandardowej chemioterapii.
Jestem naprawdę  pełen uznania. Mistrzostwo świata. Dawno nie widziałem tak zmanipulowanego i nierzetelnego materiału. 
Temat jest niezwykle delikatny  i co bym nie napisał będzie skrytykowane, ale potrzeba wyrażenia mego oburzenia na dziennikarską głupotę jest tak silna, że przeważa nad zdrowym rozsądkiem który mówi,  odpuść. Nie gadaj o tym, bo cię zjedzą. 
A jednak, co mi tam.
Tak więc, w pierwszym odcinku było wszystko. Przede wszystkim były  autentycznie ciężko chore na raka młode kobiety, które, co jednoznacznie sugerował autor programu,  umrą z powodu  bezduszności niekompetentnych  urzędników. Przecierałem oczy ze zdumienia . Aby udowodnić swą tezę o urzędniczej bezduszności która zabija i skierować złość telewidza na ?winnych?,  Sekielski wykorzystał w programie  ciężko chore młodziutkie dziewczyny wzbudzające współczucie u największego twardziela i cynika.  To chwyt poniżej pasa, niegodny nawet gorszych dziennikarzy niż autor programu.
Były też  wywiady z pracownikami NFZ, wypowiedzi  profesorów onkologów krytykujących system opieki zdrowotnej i wywiady z lekarzami pracującymi w belgijskim szpitalu onkologicznym. Były też zatroskane miny pana T.Sekielskiego  który jak zapowiadał w zajawce prasowej, poznał dogłębnie temat. Jak należ  więc sądzić, wie  już pewnie  prawie wszystko o nowotworach i ich leczeniu. 
Podanie przez znanego dziennikarza w tak nierzetelny sposób tylu półprawd, jest porażające. Spowoduje kolejną falę roszczeń i krytyki. Bo ludzie niestety chętnie wierzą w podobnie zmanipulowany i podobnie  zaprezentowany przekaz.
Oznajmienie śmiertelnie choremu człowiekowi, że odmawia się mu podania leku o którym tenże chory usłyszał  i uważa że może uratować mu życie, jest niewyobrażalne. Dlatego lekarze w Polsce  nie podejmują się roli posłańca złych nowin. Wolą kręcić, zwodzić, unikać odpowiedzi, bo uczono ich, że najgorszą  rzeczą jaką mogą zrobić pacjentowi jest odebranie mu nadziei. Pewnie tak właśnie  jest. Sam często tak  kluczę. Jednak unikanie tej odpowiedzialności,  nie upoważnia nas do krytykowania tych, którzy muszą podjąć za nas trudne decyzje. Bo w większości przypadków mamy pełną  świadomość, że zaordynowanie sugerowanego przez pacjenta leku, zwanego właśnie niestandardową chemioterapią, jest bezsensowne, a nawet może być dla niego szkodliwe. Że wdrożenie tego leczenia w zaawansowanej chorobie nowotworowej jest wyrzuceniem w błoto  publicznych pieniędzy, których  przecież  ?w systemie? opieki zdrowotnej  tak bardzo brakuje. Tzw. niestandardowa chemioterapia jest leczeniem lekami o nie do końca zbadanym działaniu. Lekami z którymi się dopiero eksperymentuje, są w fazie badawczej i których pozytywne działanie nie jest jednoznacznie udowodnione. Dlatego leczenie to powinno być stosowane w wyselekcjonowanych przypadkach w badaniach klinicznych, porównujących skuteczność tego leczenia z leczeniem lekami standardowymi i z przeżyciami chorych w podobnym stadium choroby, u których chemioterapii w ogóle  zaniechano, lub podawano placebo.
Niezwykle trudny temat. Nawet dla fachowców. 
Fakt że zastosowanie leku zaproponował jakiś lekarz, nawet onkolog, nie przesądza niestety o prawidłowości terapii. Bo lekarze często zlecają, czy sugerują podanie  leków, właśnie pod presją rodziny, by uniknąć powiedzenia tego, czego nikt z nas nie chciałby usłyszeć. Powiedzenia, że tak naprawdę nie ma już skutecznego leczenia które chorego wyleczy i że przyszedł czas na medycynę paliatywną.
Leczenie w ośrodku onkologicznym kilkudziesięciu chorych  chemioterapią niestandardową kosztuje zwykle kilka milionów złotych. Szkoda, że pan  Tomasz Sekielski  nie spytał o wyniki tego leczenia. Ilu chorym to leczenie w sposób istotny przedłużyło życie?
Wiem co usłyszę. Każdy dzień się liczy i nie ma ceny jaką nie należałoby  za  niego zapłacić. Pięknie powiedziane. Jednak  tak nie jest. 
Czy  możemy jako społeczeństwo pozwolić sobie na przedłużenie czyjegoś życia  o miesiąc za np. niemałą sumę dziesięciu tysięcy złotych. Może tak. A za sto tysięcy? A za milion? A przedłużenie za milion o tydzień?   Kto ma wyznaczyć tę granicę?
Rozumiem pokusę dziennikarza by zmierzyć się z trudnym tematem. Jednak jeśli się chce temu zadaniu sprostać, należy wykazać odrobinę pokory, a nie udawać wszystko wiedzącego arbitra. 
Miliony wydane na leczenie kilku tysięcy ludzi niestandardową chemioterapią, terapią która pomoże zwykle na bardzo krótko i to tylko w najlepszym przypadku kilku procentom z nich, to zabranie z systemu dziesiątków  milionów  złotych. Zabranie pieniędzy które nie trafią na przesiewowe badania profilaktyczne, mammografie, wyposażanie szpitali,  nowe karetki, wdrażanie ratownictwa medycznego.
Problem większej niż w krajach rozwiniętej Europy czy w Stanach  umieralności w Polsce na nowotwory, to nie, jak sugerował T. Sekielski,  problem chemioterapii niestandardowej, dedykowanej grupie ludzi u których nowotwór wykryto niestety  zbyt późno. To właśnie problem zbyt późnego wykrywania raka w Polsce. A ten wynika ze  złego kształcenia lekarzy, zbyt małej ilości onkologów, słabej oświaty zdrowotnej ,  szukania oszczędności m.in. w odbieraniu lekarzom pierwszego kontaktu możności wykonania badań takich jak tomografia komputerowa. Mógłbym napisać o tym książkę, a nie tylko wpis na blogu.
Do tak trudnego tematu jak ten pokazany wczoraj w ?Czarno na białym? trzeba dojrzeć, a nie ulegać pokusie  taniego poklasku . Dla pana Tomasza Sekielskiego to zdecydowanie zbyt wcześnie.


Sylwestrowy balsam [ 2011-01-02 15:17:34 ]

Okres około sylwestrowy wspominam zawsze jako czas, z którym nie potrafiłem się zmierzyć. Sylwestra nie znoszę i przynajmniej od dwudziestu lat nie rozumiem, z czego ludzie się mogą w tym dniu cieszyć. Sylwester to dla mnie czas  refleksji nad przemijaniem, a ten temat, niezależnie od tego kto jak ściemnia, nie jest zbyt wesoły. I do tego z roku na rok wesoły coraz mniej. O ile w noc sylwestrową otaczamy się przyjaciółmi i znajomymi i wszyscy wspierają się udając, że jest fajnie, o tyle Nowy Rok, to dzień smętny, ciągnący się jak flaki z olejem, a jego bezczynność jest doprawdy dołująca. Tym bardziej gdy nie dopisuje pogoda. Dlatego? większość ludzi w Polsce spędza pierwszy dzień nowego roku przed telewizorem. I ja nie byłem zbyt oryginalny. Zaliczyłem jakieś filmy których tytułów nie pamiętałem już 10 min po odejściu od szklanego ekranu. Poza jednym.

Myślę o filmie Nancy Meyers ?To skomplikowane? z Meryl Streep, Aleciem Baldwinem i Stevem Martinem. To film w którym każdy dojrzały człowiek czyli po tzw.  ?przejściach? ( a innych w miarę upływu czasu pewnie  nie ma), znajdzie coś smakowitego i autobiograficznego dla siebie. Film nieuchronnie zmuszający do różnorakich refleksji, a przy tym  pogodny,  wesoły, z wysmakowanym poczuciem humoru. Pokazujący też jak pociągająca i pełna seksapilu  może być kobieta w każdym wieku, też sześćdziesięciolatka. Nancy Meyers to autorka takich perełek jak ?Holiday?, ?Baby boom? czy ?Lepiej późno niż później?.
Dlatego ?To skomplikowane? nie mógł być inny.  Dla osób smędzących o upływającym czasie i przygnębionych sylwestrowym dołowaniem, a więc takich jak ja, coś w sam raz. Balsam na duszę. Oczywiście dla mnie też. Smile


Sylwester [ 2010-12-31 16:49:28 ]

To ostatnie godziny starego roku. Trudno jednoznacznie ocenić ten mijający rok. Tym bardziej, że był to przecież rok w historii miasta szczególny.
Spora grupa mieszkańców bardzo zaangażowała się w prace zmierzające do uświetnienia obchodów 700-lecia Szczecinka. Byliśmy świadkami wielu ciekawych przedsięwzięć,  zawodów sportowych, wydarzeń kulturalnych. Szczecinek pokazywany był wielokrotnie i to w bardzo pozytywnym kontekście, w ogólnopolskich stacjach  TV.
Niestety rok okrągłego jubileuszu naszego miasta był też rokiem wyborczym, co pewnie spowodowało, iż znalazły się osoby gotowe zrobić wszystko, by wprowadzić w mieście nastrój niepokoju, niepewności i permanentnego zagrożenia. Do pewnego stopnia się im to udało. Śmiało można powiedzieć, że kilkakrotnie udało się  im  popsuć świąteczny nastrój i wywołać u wielu szczecinecczan uczucie przygnębienia.
Ponieśli w wyborach sromotną klęskę, ale widać, że zasmakowali w nieustawicznej  krytyce. Szkoda. Potencjał wielu z tych ludzi można by wykorzystać do budowania lepszego Szczecinka, a nie do idiotycznych działań zmierzających do  spowolniania jego rozwoju. No, ale każdy dokonuje własnych wyborów.
Największym rozczarowaniem mijającego roku  jest dla mnie postawa ?Tematu?, pisma z którym przez wiele, wiele lat współpracowałem i które szanowałem za niezależność, ale i za wywarzanie opinii,  pasję kronikarską i pluralistyczne prezentowanie różnorakich poglądów. Jednak zasmakowali w robieniu pieniędzy. ?Temat? zaczął iść w stronę komercji i powoli stawać się żałosnym tabloidem. Dokonali wolty o 180 stopni, niespodziewanie jednoznacznie  opowiadając się po stronie frustratów i populistów i ?pełną parą? angażując się w kampanię wyborczą. Jaskrawym przykładem tego staczania się ?Tematu?, stało się internetowe wydanie tygodnika, ze  skandalicznie administrowanym forum. Ten, jak sądzę, świadomy wybór, niestety zniszczy gazetę. Tylko, że  oni jeszcze o tym nie wiedzą.
Mijający 2010 rok,  to też rok kolejnych znaczących inwestycji. Udało się ?wyrwać? pieniądze na przebudowę kilku strategicznych dla miasta ulic, otrzymaliśmy środki na rewitalizację parku i zamku. Kontynuowaliśmy uzbrajanie strefy i wykonaliśmy kilka fajnych inwestycji ze środków Civitasu. Niewątpliwym sukcesem było też doprowadzenie do  rozmów  z Kronospanem i wynegocjowanie trudnego, ale będącego obiecującym początkiem przemian, porozumienia.
Rok 2010 zapisze się w kronikach jeszcze z innego powodu. Przez kilka miesięcy zmierzaliśmy się z nadzwyczaj upierdliwą zimą i niespotykanymi w skali Pomorza opadami śniegu. Parę miesięcy później musieliśmy stawić czoła ulewom i podtopieniom  płd. części  miasta.
Wydarzeniem które pociągnęło za sobą bardzo negatywne skutki, było zatrzymanie przez policję prezesa SZLOT, a następnie  postawienie mu zarzutów. Byliśmy świadkami nadania temu ?wydarzeniu?, niespotykanego wcześniej w Szczecinku  rozgłosu medialnego. Ze zdumieniem oglądaliśmy wspólne konferencje prasowe Komendanta Policji i Prokuratora, zapowiadające szczecinecką mega aferę. Zastosowany ?środek prewencyjny? w postaci całkowitego uniemożliwienia z dnia na dzień kontaktowania się prezesa SZLOT z prowadzoną przez niego firmą, postawił stowarzyszenie w niezwykle trudnej, by nie powiedzieć  dramatycznej sytuacji.
A teraz  wszystko wskazuje na to, że góra urodziła mysz. A może się mylę? Rok 2011 pokaże czy mam rację.
W końcu mijający rok był jak wspomniałem rokiem wyborczym. Platforma Obywatelska uzyskała dobry wynik i drugą kadencję będzie rządzić w Szczecinku samodzielnie. To wyborcze rozliczenie się mieszkańców  z radnymi i burmistrzem jest wielką satysfakcją z mijającego roku.
Premier D.Tusk  powiedział kilka dni temu, iż życzyłby sobie by rok 2011 był mniej ?interesujący?, czy też  mniej ?atrakcyjny?. Być może przekłamuję cytat, ale brzmiało to właśnie jakoś tak. Mam podobne marzenia. I ja życzyłbym sobie w 2011 r.,  też mniejszej ilości ?atrakcji?.
Póki co, do zobaczenia na blogu w przyszłym roku. Wszystkim którzy do niego zaglądają, życzę fajnego sylwestra, ale też spełnienia marzeń i wszystkiego co najlepsze, w roku który nieuchronnie nadejdzie już za, niech policzę? niecałe osiem godzin.


Dar od Boga [ 2010-12-27 19:14:56 ]

Zdolność komunikowania się z drugim człowiekiem jest rodzajem sztuki. Albo się ją (tą zdolność) posiada, albo nie. To rodzaj ?daru od Boga?, talentu. Jedni ten dar  posiadają, inni nie. Trudno mieć pretensje do całego świata z powodu np. braku zdolności plastycznych czy braku słuchu muzycznego. Bozia nie dała tych umiejętności to raczej nie należy brać się za malowanie czy komponowanie, a już na pewno śpiewanie. Po co męczyć wszystkich w koło? Nie wszyscy to jednak rozumieją.
Naczelny ?Tematu? za wszelką cenę próbuje na stare lata pisać felietony.  Jeszcze do tego uparł się, że mają być dowcipne. A to jest tak, panie Jerzy, że dowcipne wychodzą ludziom z poczuciem humoru. A gdy się go nie ma, to wychodzi jak wychodzi?czyli porażka Frown.
Ostatnio próbowałem (trzy palce na sercu) przebrnąć przez wstępniak ?Naczelnego? i zrozumieć o co mu chodzi w tym ciągłym odnoszeniu się do jakiś pewnie tylko Jemu znanych cytatów, artykułów sprzed roku itp. Rozbudowane zdania, zawijasy słowne, dziwaczne imponderabilia  i rusycyzmy. A nawet był witz, czy raczej w tym wypadku ?aniegdot?. Zrozumiałem tylko, że miało być złośliwie.
Gdyby jeszcze zatrudniono w ?Temacie? tłumacza, dla przekładania na ludzki język, felietonów właściciela gazety. Ooo, wtedy już  wiedzielibyśmy, na czym złośliwości polegają i w kogo są wymierzone. A tak można się tylko domyślać, że pewnie jak zwykle we mnie. Tylko frajda z czytania już nie ta.
Brak zdolności komunikowania się, nie jest też obcy panu Romanowi Matuszakowi z PiS. Dziś w czasie sesji Rady Miasta intrygująco wyprowadzał wywód, który miał wytłumaczyć, dlaczego radni z  PiS, zagłosują przeciw proponowanym poborom dla burmistrza. Pan Roman czujnie nie dał sobie odebrać głosu i przez dziesięć minut słuchaliśmy wystąpienia na temat środków unijnych i chyba (przepraszam, ale znów nie do końca zrozumiałem),  braku konieczności ich pozyskiwania. Wszyscy z narastającą ciekawością czekali jednak, jak ta przedłużająca się wypowiedź, pozornie nie na temat, zostanie zgrabnie powiązana z poborami burmistrza. I gdy wydawało się, że nadchodzi ta oczekiwana kulminacja, usłyszeliśmy:  ?? i dlatego klub nasz zagłosuje przeciw?. Nie tylko ja osłupiałem. A gdyby tak tłumacza  pchnąć na pół etatu do ?Tematu? i  na pół dla klubu PiS ( ups, przepraszam, do klubu  ?Wspólnoty Samorządowej?!) Smile. Zawsze to kilka złotych więcej zostanie  w kieszeni. Ważne, bo przecież ponoć  papier taki drogi.


Powrót do bloga [ 2010-12-26 11:23:33 ]

Z powodu nieobecności Andrzeja nie mogłem blogować, bo nie potrafię wprowadzić samodzielnie tekstu na swoją stronę WWW. Frown Banalne, ale prawdziwe. Pewnie jakaś grupka frustratów odetchnęła, że już mi się znudziła zabaweczka. Nic z tego. A może byli też i rozczarowani faktem, że ?rozgłośnia? zamilkła? Chciałbym w to wierzyć.
Święta dobiegają końca. Chciałem aby nie upłynęły pod znakiem odwilży i deszczu, ale o takich opadach jak w noc Wigilijną też nie marzyłem. PGK spisał się na szczęście dobrze i mimo że był już pierwszy Dzień Świąt, służby pracowały pełna parą. Ciekawe czy mieszkańcy to dostrzegają?  Mam nadzieję że tak.
24 grudnia rano spotkałem się w Kronospanie z Zarządem firmy. To widomy znak ocieplania się relacji między ratuszem a zakładem. Tuż przed Wigilią podpisali umowę na odprowadzenie wód z obu stacji uzdatniania wody do kanalizacji sanitarnej i dalej do oczyszczalni PWiK. To literalne wypełnienie jednego z zapisów porozumienia. Teraz trzeba poczekać na realizację pozostałych zobowiązań.
A jutro sesja. Ciekawe jak będzie przebiegać. Zachowanie radnych na sesji budżetowej jest zawsze papierkiem lakmusowym wskazującym na postawę jaką poszczególni rajcy miejscy przyjmą w nadchodzącym roku. W sprawach budżetu, w klubie PO obowiązuje dyscyplina w głosowaniu, więc los projektu jest przesądzony, ale dobrze jest gdy większa liczba osób identyfikuje się z tymi wytycznymi finansowymi dla burmistrza. A rok będzie trudny, więc może warto zewrzeć szyki? Zobaczymy już jutro.


Zima [ 2010-12-14 20:46:32 ]

Dawno nie było takiego nagłego załamania pogody. Rano pojechaliśmy z Danielem Rakiem do GDDKiA do Szczecina. Jazda nie była przyjemnością, ale nie było też tragedii. Tragedia to zaczęła się dopiero, gdy wieczorem wracałem z Bornego Sulinowa po wykonaniu zabiegów z chirurgii jednego dnia. Wydawało mi się, że ta trwająca ponad godzinę  ?podróż? powrotna  z Bornego, to jakiś zły sen, ale okazało się, że to pikuś. Znajomy tkwi w korku między Koszalinem i Kołobrzegiem od, no w tej chwili  już  ponad siedmiu godzin. Kontaktowałem się z Prezydentem Koszalina, GDDKiA, starając się dowiedzieć coś o przyczynach tej sytuacji i możliwości udzielenia pomocy. . Rozkładają ręce. Dwa postawione w poprzek drogi TIR-y spowodowały zator na długości kilkudziesięciu km. Reszty dokonała panika ludzi i brak subordynacji. Pługi i inna pomoc nie są w stanie dotrzeć do marznących od wielu godzin w unieruchomionych pojazdach. Część sprzętu ?stoi? w zatorze dodatkowo utrudniając przejazd. Wszystkie prostopadłe drogi dojazdowe są też zablokowane. Cieszmy się, jeśli nie musimy podróżować i nie narzekajmy na służby drogowe w Szczecinku. Proszę.


MM [ 2010-12-10 18:49:12 ]

Robiący furorę na forach internetowych, znienawidzony przez frustratów  Maciej Macichowski (M.M), znów dał o sobie znać.
Widać, że bawi się bezsilnością okupujących fora internautów , którzy nie mogą znieść ?włamania? się na ich strony, na których tak wspaniale uprawiali niczym nie zakłócone,   anonimowe opluwanie innych. Pisze błyskotliwie i złośliwie, jednak  spokojnie, nie dając administratorowi strony specjalnej okazji i pretekstu do zdejmowania jego postów. Dobra taktyka.
Przeczytałem i ja ostatni tekst MM. Tekst w którym namawia mnie do rezygnacji z pozywania przed sąd internautów, słusznie zauważając, że mało kto na tym wygrał, a ?wentyl? dający upust agresji jest w przyrodzie potrzebny. .
Panie Macieju. Zgadzam się w 100%. Znosiłem cierpliwie wpisy coraz bardziej obłąkanego sklepikarza, skazanego na banicję i ostracyzm lekarza, czy usuniętego przed laty z szeregów radnych Rady Miasta wesołka, sądzącego, że mieszkańcy nie pamiętają, jak to dostał wyrok  w sprawie karnej za poświadczanie nieprawdy. Wpisy oskarżające mnie o branie łapówek,  o współpracę ze służbą bezpieczeństwa,  o  bizantyjskie zarobki, niemoralne prowadzenie się itd. itd.   Znosiłem i znoszę cierpliwie, bo mimo że każdy z tych wpisów mógłby być podstawą do sądowego pozwu, pamiętam, że  grono internautów ?Tematu? czy GK24, to  w dużej mierze niezła menażeria i osoby o niskim IQ. Dlatego też  do tego co piszą, należy podchodzić z pobłażaniem i  przymrużeniem oka Oczywiście uogólnienia nie są zwykle sprawiedliwe, bo wpisami na forach  zajmują się też przecież normalni, inteligentni ludzie. Szkoda tylko, że są w mniejszości.
Mówiąc o forach internetowych wymieniłem lokalne dwa, z czołówki trzech czy czterech  najgłupszych, zasilane zresztą tymi samymi gostkami, którzy nie nadążają już w zmianie ników.
Abstrahuję od   forów tematycznych, gromadzących zwykle bardzo fajnych, często pozytywnie zakręconych ludzi, których łączy jakaś wspólna pasja.
Zapowiedziałem publicznie jeden pozew przeciw człowiekowi który porównał Kronospan do Auschwitz, właściciela firmy do Hitlera, członków Zarządu Kronospanu do kapo, a mnie do dr Mengele.
Przechodzenie spokojne  obok takich wpisów internautów, mimo ?programowego?  lekceważenia przeze mnie dużej ich grupy, byłoby niemoralne.  Byłoby tym samym co odwracaniem głowy na widok  młodych bandytów ?flekujących? na ulicy bezbronnego staruszka, lub próbujących zgwałcić Bogu ducha winną dziewczynę. Zarówno na rozbój na ulicy, gwałty czy chuligaństwo, jak i na wykorzystywanie dla swoich prywatnych porachunków  porównań z nazistami i ludźmi odpowiedzialnymi za ludobójstwo, nie możemy się zgadzać. Bo nawet Hyde Park, jak Pan zapewne wie panie Macieju, ma swoje ograniczenia.
Tak więc kibicując Pana zmaganiom z  grupką półgłówków kolonizującą m.in elektroniczne wydanie ?Tematu?, muszę,  parafrazując klasyka,  ze smutkiem powiedzieć:
Frustratom przekraczającym wszelkie dopuszczalne granice i nadużywającym wolności słowa mówimy kategoryczne NIE!


Czwartek [ 2010-12-09 22:18:15 ]

Nieźle posypało. Od rana odśnieżaliśmy z Andrzejem prawie przez  40 min. teren przed naszym domem, aby móc wyprowadzić z garażu samochody. Takie problemy mieli dziś prawie wszyscy mieszkańcy Szczecinka. Część samochodów utknęła na parkingach i przed blokami.
Musimy chyba pogodzić się z zaostrzaniem się klimatu i częstszymi opadami śniegu Frown. Śnieg jest fajny ale w górach, gdy wybieramy się na narty. Poza tymi wyjątkowymi wypadkami, jest to zupełnie zbędna forma stanu skupienia wody. Tak uważam. Ubiegłej zimy odśnieżanie kosztowało nas, tzn. Szczecinek, dodatkowe kilkaset tysięcy złotych. Oby sytuacja nie powtórzyła się.

Czwartek to dzień w którym wychodzi ?Temat?. Zwykle próbowałem coś napisać na temat ?Tematu?, ale pewnie już przestanę, bo  wypisywane tam  głupoty nie są ani mądre, ani zabawne, ani też błyskotliwe i nie są warte polemiki. Jak długo ludzie będą wydawać 2,5 zł aby poczytać wynurzenia frustratów, zawiedzionych wynikami wyborów? Pewnie niezbyt długo.

Wczoraj w wielu stacjach TV wspominano Johna Lennona. Wróciły wspomnienia z dnia Jego śmierci. Cholera. Nie do wiary.  To było trzydzieści lat temu! A ja pamiętam to tak, jakby  było wczoraj. Prawdziwy szok. Uczucie takiej traumy  towarzyszyło mi jeszcze dwa, może trzy razy w życiu. Te wszystkie  chwile doskonale utrwaliły się w mej pamięci.

Pamiętam, że wcześniej, coś podobnego, ale jednak na mniejszą skalę, przeżyłem gdy usłyszałem o  śmierci pod kołami wrocławskiego pociągu, Zbyszka Cybulskiego (to był chyba 67 lub 68 rok?). Jechałem taksówką ulicą Północną w Łodzi. Właśnie wtedy podano przez radio tę smutną informację. Zbyszek Cybulski był moim idolem i uświadomienie sobie że odszedł, Jego braku, Jego głupiej, przedwczesnej śmierci, odczułem niezwykle boleśnie.

W dniu śmierci Lennona, 08 grudnia 1980r., byłem u mojej siostry w Gdańsku. Pamiętam komunikat w TV, niedowierzanie, a potem  moją rozpacz. Nagle pojąłem nieodwracalność tego faktu. Coś się raz na zawsze  skończyło. Nigdy nie będzie już Johna Lennona. Nigdy już nie zagrają The Beatles. Miałem 29 lat. W tym dniu skończyła się moja młodość.


Wtorek [ 2010-12-07 21:28:03 ]

Trwa powyborcze kompletowanie władz samorządowych w miastach, powiatach i zarządach województw.  W Szczecinku sytuacja dość jasna. Rządzi PO, a we władzach wykonawczych burmistrz z jednym zastępcą ? Danielem Rakiem (obaj z PO). W powiecie Starosta K.Lis(PS), z tego co wiem, ujawnił już mediom skład Zarządu Powiatu, który zaproponuje Radzie Powiatu na najbliższej sesji. Poza Nim, w skład pięcioosobowego Zarządu wejdą: : M.Kotschy (PO),  R.Jasionas(PS), R.Zborowski(PO), S.Kiedel(PO).
Wczoraj odbyło się posiedzenie Zarządu Regionu PO.  Zarekomendowaliśmy Sejmikowi skład Zarządu  Województwa Zachodniopomorskiego.  I tak  poza Marszałkiem O.Geblewiczem,  w Zarządzie powinni znaleźć się: M.Hok i A.Jakubowski
(v-ce Marszałkowie) oraz  W.Drożdż (wszyscy z PO)  i A.Krawczuk (PSL).

Jest też już znany termin sesji budżetowej Rady Miasta. To pierwszy poświąteczny poniedziałek, a więc 26 grudzień. Od najbliższego czwartku zaczną się prace w komisjach. Na pierwszy ogień Komisja Rozwoju Gospodarczego pod przewodnictwem Kasi Dudź.
Ciekawe jak będzie wyglądała praca nad konkretnymi uchwałami, w tym, nad tą najważniejszą w ciągu roku, czyli uchwałą budżetową. To sprawdzian dla nowych radnych. Czy potrafią zacząć brać prawdziwą odpowiedzialność za losy miasta? Mam nadzieję, że tak.

Poza przygotowaniami do uchwalenia budżetu, trwają  też przygotowania do wniesienia oskarżeń w sprawie karnej przeciw autorowi (autorom), skandalicznych wpisów na forum internetowym. To tak na marginesie, gwoli przestrogi, aby nikt nie myślał, że sprawa ?przyschła?. Nie ma zgody na bezkarne szkalowanie innych, również w internecie. I to nawet gdy założy się, że część korzystających z forów internetowych, jest nie do końca poczytalnych. To, że oskarżeń  jeszcze nie ma, nie znaczy, że ich nie będzie. Będą na 100%. Słowo.


Zmiany w RM [ 2010-12-05 19:42:45 ]

Już wiadomo, że jutro dojdzie do zmiany na stanowisku Przewodniczącego Rady Miasta. Małgosia Bała ustąpi pola starszemu i lepiej ze względu na wykonywana profesją, przygotowanemu do tej funkcji koledze. Zaczyna się jak sadzę nowa era w historii naszego samorządu . Pewnie przeszłością staną się czasy bardzo efektownego przewodniczenia Radzie Miasta, zręcznych bon motów,  słownych nagradzań i ostrych filipik. Nastanie czas przewodniczenia pragmatycznego, powiedziałbym ?pozytywistycznego? i dyscyplinującego mówców. Czy będzie lepiej? Nie wiem. Będzie inaczej. Tak sądzę, ale oczywiście mogę  się mylić.
Małgosia biorąc na siebie niewdzięczną rolę przejściowego przewodniczenia, pokazała klasę, za którą Jej bardzo dziękuję. Nie wielu byłoby na to stać. Jednak Małgośka jest wspaniałym człowiekiem. Ma poczucie gry zespołowej i tego, że od czasu do czasu, musimy poświęcić nasze indywidualne ambicje dla uzyskania sukcesu grupy. Uczcie się od Niej.


Hakerzy w ?Temacie" [ 2010-12-04 19:10:39 ]

Mimo różnych zabezpieczeń , firewalla, Kasperskich i innych, doszło do włamania na stronę internetową ?Tematu?. Skandal. Jakiś haker chowający się za w sposób oczywisty zmyślonym nazwiskiem: Maciej Macichowski,  napisał kilkanaście pozytywnych zdań o Szczecinku. Mało tego. Nie zważając na ryzyko, zrobił tę karygodną rzecz już trzykrotnie!!!
Społeczność internautów jest,  i słusznie, niezwykle wzburzona. M.M. przekroczył wszelkie granice przyzwoitości. Internauci z ?Rodziny Tematu? zastanawiają się jak zareagować. Podobno rozważają zgłoszenie sprawy do prokuratury.
Internauta o nicku  ?Tolo?, prywatnie kanadyjski biznesmen, epatujący od dwóch lat społeczeństwo Szczecinka opowieściami o  licznych  chorobach swoich i całej rodziny (choroby wywołane są  oczywiście przez zakład odpowiedzialny za wszelkie alergie, nowotwory, a być może i ptasią i świńską grypę), proponuje śledztwo, które ostatecznie wykaże czy M.M. w ogóle istnieje.
??Proszę internautów o wpis, czy ktoś zna Macjeja Macichowskiego? Może my niepotrzebnie się denerwujemy odpisując na bzdurne prowokacyjne wpisy?? pisze wyraźnie zdenerwowany Tolo.
Tolo, chłopie. Jak mówią młodzi, luzuj beret. Przecież wiadomo, że nie istnieją ludzie którym podoba się Szczecinek, a już na pewno nie tacy, którzy na serio  powiedzieliby coś dobrego o sposobie zarządzania tym miastem, skądinąd słusznie przecież zwanym przez Was pierdziejewem lub śmierdziszewem.  Jak trafnie  napisałeś, to ewidentna prowokacja   chcącego za wszelka  cenę  zaistnieć hakera. Prowokuje Was, przez opowiadanie takich bredni na łamach waszego ulubionego forum internetowego.  Dlatego  pomyśl Tolo. Czy trzeba dochodzenia dla stwierdzenia tej oczywistej oczywistości?


2 Grudnia [ 2010-12-02 19:56:00 ]

Nowa Rada Miasta wystartowała.

Pierwsza sesja naszego lokalnego parlamentu za nami. Jakaś taka ?bez wyrazu?. Zastanawiałem się czemu. Może powodem była mała frekwencja radnych, a może atak zimy i brak ?gości?? Wszystko przebiegło jednak tak jak przebiec miało.
?Dogrywka? w poniedziałek. Wtedy powinien stawić się  pełen zespól radnych i pewnie będzie ciekawiej. No a ja, muszę przygotować, uspakajam że dość krótkie, wystąpienie programowe.
Przejrzałem  dzisiejszy ?Temat? . Myślę, że z numeru na numer będzie mniej atrakcyjny i będzie miał mniejszą liczbę czytelników. Strzykanie przez Naczelnego gazetki jadem, niczym jakaś za przeproszeniem kobra, nie jest dobrym pomysłem na przetrwanie pisemka.
Panie Redaktorze. Proszę się obudzić! Już po wyborach. Ciągłe krytykowanie jest nudne, a jak ludzie oceniają tych co robią z tego program wyborczy, pokazały wyniki głosowania,  w końcu niecałe dwa tygodnie temu. Wiem, że to stresujące, że nikt z Pana  Rodziny nie wszedł do Rady, ale trzeba jakoś nauczyć się z tym żyć.
Trzeba jednak  też oddać sprawiedliwość. Pan Jurek Gasiul poza miną cierpiącego na wieczną nadkwasotę malkontenta, pokazał też ?ząb? dziennikarski, opowiadając się jednoznacznie za wystawą antyaborcyjną pokazaną na terenie działki należącej do  kościoła pod wezwaniem Narodzin NMP. Nie zamierzam polemizować z panem Jurkiem. Ja na wystawę na Placu Wolności nie wyraziłem zgody i przez najbliższe cztery lata raczej nie wyrażę. A mieszkańcy niech ocenią ją sami.


Starosta wybrany. [ 2010-11-30 20:46:16 ]

I dokończyliśmy dzieła. Porozumienie koalicyjne w powiecie podpisane. Koalicja szeroka , bo dla niektórych z niezrozumiałych przyczyn, dodatkowo  z posiadającym tylko dwóch radnych i to nie stanowiących o większości PSL-em. Dla bawiących się w politykę, ta  taktyka jest jednak zrozumiała. Osłabia szczątkową opozycję i dyscyplinuje koalicjanta, bo pokazuje możliwe ?zapasowe? warianty. To jednak w przypadku powiatu zupełnie ?dmuchanie na zimne?, bo z Krzyśkiem Lisem, od dziś nowym-starym starostą ?, współpracuje się dobrze i wiem, że tak przez najbliższe cztery lata  będzie dalej.
Ciekawiej w mieście. Dziś zgłoszono w biurze Rady utworzenie nowego klubu: ?Wspólnota Samorządowa?. Tworzy go trójka Pis-owców  plus pani Pawłowicz. I tak wyszło szydło  z worka. Widać jak na dłoni do kogo Terrze najbliżej. A z drugiej strony,  coś radni od Jarka wstydzą się swego partyjnego szyldu. Oj nieładnie, nieładnie.
W mieście pierwsza sesja w czwartek, a kolejna porządkująca skład i przesądzająca o Prezydium Rady i Komisjach, w poniedziałek. Wtedy też zaprzysiężenie mojej skromnej osoby i ?expose?.
Dziś jeszcze rzutem na taśmę wspierałem Roberta w Barwicach. Szczerze współczuję ?dogrywkowiczom?. Ja mam to już za sobą.
I kończąc tematy wyborcze (chyba wszyscy mamy ich po dziurki w nosie), ciekawy pomysł na zdobywanie głosów. Otóż jeden z kandydatów na wójta (zgadnijcie który), woził podobno  na wieś jako wyborczy podarunek? fryzjerkę, która czesała za friko wiejskie piękności. Czy to możliwe? Chyba wszystko jest już możliwe... Smile