Jesteś tutaj: Aktualności

Nawet krytycy urzędującego burmistrza Szczecinka Jerzego Hardie-Douglasa muszą przyznać, że za jego rządów widać zmiany na lepsze. Burmistrz ma pomysł na miasto i go realizuje. 

Burmistrza Jerzego Hardie-Douglasa ocenimy nie tylko za ostatnią kadencję, ale całe pięć lat, gdy po przedterminowych wyborach (po rezygnacji Mariana Golińskiego, który został posłem) objął szczecinecki ratusz. Od swojego poprzednika, który zginął w zeszłorocznym wypadku samochodowym, różniło go niemal wszystko ? temperament, poglądy polityczne (choć niegdyś tworzyli zgrany tandem) i spojrzenie na świat, czy śmiałość w podejmowaniu decyzji. 

W poprzednich wyborach obecny burmistrz sięgnął po władzę pod hasłami zmian w Szczecinku, który po kilkunastu latach rządów M. Golińskiego popadł w stagnację. 

Zadanie J. Hardie-Douglasowi na pewno ułatwiło odkręcenie kurka z unijnymi dotacjami. Ale też trzeba było umieć po nie sięgnąć, w czym przeszkodą nie był fakt, iż rządy w kraju i województwie sprawuje jego partia, czyli Platforma Obywatelska. Szczecinek pod jego rządami sięgał także po dotacje rządowe (remonty ?schetynówek?, centrum tenisowe, czy budowa ulicy Wiatracznej), jaki i unijne ? głównie dzielone przez marszałka, ale też i bezpośrednio z Brukseli (transportowy program Civitas). 

Lista zrealizowanych inwestycji w ostatnich latach jest imponująca ? oprócz już wspomnianych także utworzenie i uzbrojenie strefy ekonomicznej, budowa wyciągu do nart wodnych, pomosty nad jeziorem, hale sportowe, nowe autobusy miejskie, remont koszarowca na mieszkanie, parkingi w centrum (co ciekawe, w dużej części za pieniądze prywatne), osiedla TBS i domków socjalnych, nowe boiska trawiaste, zakup stateczków i budowa hangaru dla nich, ścieżka rowerowa, rewitalizacja parku. Ostatni okres to wielkie nakłady na remonty i budowę dróg ? często wspólnie z powiatem, do którego należą najważniejsze ulice w mieście. Ich zwieńczeniem ma być budowa dwóch obwodnic ? wspólnej z województwem małej obwodnicy z osiedla Zachód za Trzesiekę (rusza w tym roku) i dużej całego Szczecinka przez dyrekcję dróg krajowych przyciskanych przez ratusz (ma powstać do 2013 roku). 

Równie ważne okazała się otwartość dla inwestorów, ratusz idzie im na rękę i pod konkretne pomysły zmienia plany zagospodarowania. Otwarto drzwi dla marketów (co ma jednak i swoich przeciwników). Powstały pierwsze galerie handlowe. Miasto wspomaga wspólnoty mieszkaniowe w remontach elewacji i dachów, dzięki czemu centrum Szczecinka zmieniło wygląd. 

Miasto ? zapewne z uwagi na medyczny zawód burmistrza ? zaangażowało się też kapitałowo w szpital przekształcony w spółkę z powiatem. Dzięki temu możliwe było wejście prywatnego kapitału do dawnej przychodni zdrowia (dziś jest tam kardiologia, stacja dializ, nefrologia). Ratusz finansuje także szczepienia nastolatek przeciwko wirusowi HPV, odpowiedzialnemu za nowotwory szyjki macicy. 

W mojej osobistej ocenie największym osiągnięciem obecnego burmistrza jest jednak przyłączenie do Szczecinka Trzesieki i Świątek wraz z drugim brzegiem Trzesiecka. To strategiczna decyzja, która na dziesięciolecia określiła kierunek rozwoju miasta. Docenią to przyszłe pokolenia. 

Nie znaczy to, że wszystko idzie idealnie. Idąc po władzę burmistrz zapowiadał utworzenie nowych miejsc pracy. Miała je dać specjalna strefa ekonomiczna. Udało się ją utworzyć, trwa właśnie uzbrajanie, ale poszukiwania inwestorów na razie (nie licząc sprzedaży dwóch małych działek) zakończyły się fiaskiem. Różne firmy się przymierzały do inwestycji w strefie, ale ostatecznie nic z tego nie wyszło. Choć bezrobocie w mieście nieco spadło (3700 osób w połowie 2006 roku do niespełna 3 tys. w czerwcu tego roku). To jednak raczej wynik migracji zarobkowych, choć badań na ten temat nie ma. Wkrótce główne działki strefy będą uzbrojone i za szukanie firm, które mają dać pracę, trzeba się zabrać z całą energią. 

Nie udało się zdobyć dotacji na pomost na plaży Lechia, czy budowę euroboiska. Burmistrz konsekwentnie też nie chce, aby miasto angażowało się w tworzenie żłobka. Nie powstał również bar mleczny zapowiadany w programie wyborczym. Wciąż ważą się losy zamku odkupionego przez miasto z prywatnych rąk ? bez dotacji unijnej, której losy wciąż są niepewne, ten zabytek stanie w obliczu dalszej dewastacji. To zaś wiąże się ze stanem miejskiej kasy ? wiele kosztownych projektów realizowanych jest w oparciu o dotacje, do których trzeba jednak dołożyć z własnej kieszeni. Miasto mocno się więc zadłuża, ale burmistrz przekonuje, że to konieczne, bo druga taka okazja na pieniądze z zewnątrz się nie trafi. Przy załamaniu planów sprzedaży miejskich nieruchomości trzeba jednak po kredyty sięgać ostrożniej. 

Siłą burmistrza Szczecinka jest też słabość jego konkurentów. Żadne z opozycyjnych ugrupowań nie przeciwstawiło jego wizji rozwoju Szczecinka spójnej kontrwizji, ani kontrkandydata, który by do niej przekonał. Najbliższy był tego Jacek Piotrowski 5 lat temu, namaszczony przez odchodzącego burmistrza na następcę. Można mieć do pomysłu J. Hardie-Douglasa na Szczecinek krytyczne spojrzenie, nie zgadzać się tezą, że turystyka może być kołem zamachowym lokalnej gospodarki, ale konsekwencji i uporu w realizacji tej idei odmówić nie można ? od wymyślenia produktu turystycznego ?made in Szczecinek?, poprzez jego promocję, budowę bazy, Rywale nic co mogłoby porwać mieszkańców nie proponowali i nie proponują, poza krytyką, że turystyka pod bokiem Kronospanu się nie uda. To raczej pomysł na trwanie, a nie rozwój.

Cieniem na końcówce kadencji kładzie się sprawa prokuratorskich zarzutów dla prezesa Szczecineckiej Lokalnej Organizacji Turystycznej, głównego realizatora pomysłów turystycznego ożywienia miasta i okolic. 

Nie można też obecnemu burmistrzowi odmówić charyzmy (choć wielu nazywa ją trudnym charakterem), umiejętności wyczucia społecznych nastrojów. To medialne ?zwierzę?, dobrze się czuje przed kamerami, a konkurentom w debatach przed wyborami już należy współczuć. Ma to też i ten minus, że burmistrz potrafi się w polemice zagalopować. Znany jest z ostrych i ciętych ripost, które sprowadzają rywala do parteru. Dziennikarze uwielbiają takie starcia, ale wyborcy za nimi raczej nie przepadają. To mobilizuje przeciwników i nie ułatwia dialogu. 

Choć z drugiej strony przez lata bycia w polityce J. Hardie-Douglas nauczył się kompromisu. Niegdyś zażarty przeciwnik starosty Krzysztofa Lisa, za rządów którego z SLD, stracił pracę w szpitalu, dziś zgodnie współrządzą powiatem. To nie polityczna miłość przez wielkie ?M?, ale powiat i miasto na tym korzysta.

 

powrót